środa, 21 czerwca 2017

Ostatnie dni wiosny

Witajcie!

W tym roku wiosna była wyjątkowo kapryśna. Początki były ciepłe i słoneczne, później było coraz gorzej. Akurat, gdy była najgorsza pogoda braliśmy ślub. W maju padał jeszcze śnieg. Jednak to właśnie wiosna jest moją ulubiona porą roku.



Uwielbiam, gdy z tygodnia na tydzień pojawia się coraz więcej kwiatów, drzewa się zielenią. Co roku czekam, aż zakwitną różowe drzewa, pojawią się konwalie, bez. Na balkonie też muszą pojawić się kwiaty. Początkowo miałam jedną doniczkę z bratkami, które posadziłam na początku kwietnia, a w tej chwili jest ich już jedenaście.



 Jak nie kochać wiosny za te wszystkie kolory!




Wiosna sprzyja spacerom. Nie tylko przyroda budzi się do życia, ja również. I jeszcze trochę zdjęć z ostatniego weekendu.





Jaka jest Wasza ulubiona pora roku?



poniedziałek, 19 czerwca 2017

Lunchbox #31

Witajcie!

Ostatni zestaw lunchbox do pracy był już tak dawno, że aż wstyd. Opuściłam się w tej kwestii. Zawsze tego typu posty cieszył się dużym zainteresowaniem. Przyjemnie było komponować posiłki do pudełek. Dlatego mam dla Was zupełnie nowe propozycje lunchboxów na wynos do pracy czy szkoły.


ZESTAW NR 1
Po niedzielnym obiedzie. Już kiedyś Wam wspominałam, że jednym z najprostszych sposobów przygotowywania pudełek do pracy jest po prostu zabieranie np. obiadu z poprzedniego dnia. I tutaj właśnie jest na to przykład.


*Smażone kawałki kurczaka w marynacie z oleju, miodu, musztardy, czosnku i ostrej papryki. Do tego ziemniaki i szaragi. Ostatnio z mężem bardzo polubiliśmy tak przyrządzaną pierś, jest słodko-ostra i bardzo soczysta.
*Do tego pudełko z owocami: truskawki, morele, winogrona, melon.

ZESTAW NR 2
Część z Was kojarzy może sałatki z kaszy bulgur dostępne w Lidlu? Dosyć często je kupowałam, dlatego postanowiłam sam taką skomponować.


Szukając kaszy bulgur na pólkach sklepowych natchnęłam się na mieszankę "Trendy lunch" (bulgur, pęczak, zielona soczewica).  W opakowaniu znajdują się 4 woreczki z mieszanką, zady po 100g. Po 15 minutach mamy gotową bazę do sałatki, czy dodatek do obiadu. Jakie to pyszne!



*Sałatka
składniki na dwie porcje:
woreczek ugotowanej i lekko osolonej mieszanki Trendy lunch
80 g hummusu z suszonymi pomidorami (Lisner)
3/4 opakowania sera feta
kilka suszonych pomidorów
1/2 łyżeczki ziół prowansalskich

Wszystkie składniki wystarczy wymieszać i gotowe. Ta wersja o niebo lepiej mi smakuje niż sklepowa.

*Pudełko z owocami, podobnie jak wyżej: truskawki, morele, melon, winogrona.

ZESTAW NR 3

Następnego dnia do pracy wzięłam również sałatkę z fetą oraz omlet.


*Sałatka- jak wyżej.

*Omlet:
3 jajka
kawałek pora
pomidor obrany ze skóry i pokrojony
starty parmezan
sól i pieprz
2 łyżki mleka

*Owoce: brzoskwinie ciasteczkowe.


Po więcej przepisów na lunchboxy zapraszam TUTAJ


SMACZNEGO!

Postaram się tak, jak kiedyś dodawać nowe pomysły na lunchboxy, co 2 tygodnie.




piątek, 16 czerwca 2017

Lakiery Sally Hansen- Hard As Nails Xtreme Wear

Witajcie!

Całkiem niedawno dzięki Przyjaciółce odkryłam lakiery Sally Hansen. Od dawna jestem fanką lakierów marki Golden Rose, w szczególności linii Express Dry. Jednak zawsze jestem otwarta na poznawanie nowości.


Sally Hansen -  Hard As Nails Xtreme Wear
Cena: od 10 zł do 16 zł
Dostępność: drogerie internetowe, Hebe, Rossmann



Buteleczka zawiera 11 ml lakieru. Pędzelek jest długi i dosyć wąski, jednak wygodnie się nim maluje paznokcie. Jedyny minus jest taki, że z trzonka spływa dużo lakieru i może zalewać skórki wokół paznokcia.
W ofercie dostępnych jest 29 odcieni, kolory podstawowe.
Aby uzyskać 100% procentowe krycie, najlepiej nałożyć dwie cienkie warstwy. Niestety lakier bardzo długo schnie. 20 minut to minimum jakie potrzebuje ten lakier. Idealnym rozwiązaniem jest top z Sally Hansen Insta Dri - 30 sekundowy wysuszacz do lakieru KLIK .Czas skraca się do ok. 5 minut.
Teraz najważniejsze - trwałość. Bez topu wspomnianego wyżej lakier w idealnym stanie utrzymuje się 4-5 dni, po 4 dniach zaczynają się ścierać końcówki. Co dla mnie istotne lakier nie odpryskuje. Z wysuszaczem 5 dni bez startych końcówek i odprysków. Najdłużej miałam lakier na paznokciach przez 6 dni. 
Moim faworytem jest lakier 185 Giant Peach. Idealny na wakacje różowo-brzoskwiniowy odcień, będzie świetnie pasować do moich letnich stylizacji. 

Cieszę się, że mogłam poznać te lakiery. Jestem bardzo zadowolona z ich trwałości. Czy okażą się hitem tegorocznych wakacji?

510 Brick Wall

185 Giant Peach

325 Big Teal


Polecam je Wam do wypróbowania!
Pozdrawiam :)

niedziela, 4 czerwca 2017

Podróż marzeń (dużo zdjęć)

Cześć!

Pojawił się już pierwszy post z serii ślubnej więc przyszedł czas na podzielenie się wrażeniami z podróży poślubnej.
Już nie raz wspominałam Wam, że marzę o podróży do Włoch. Dlatego cel naszej podróżny nie powinien być dla nikogo zaskoczeniem.
Nie dla nas leżenie na piasku i kąpiele w morzu, my lubimy spędzać czas aktywnie. I tak spędziliśmy te siedem dni, zwiedzając, podziwiając i zachwycając się. Chłonęliśmy jak gąbki ten niesamowity klimat i słonce. Kilka dni przed naszym wyjazdem w niektórych regionach Polski spadł jeszcze śnieg.
W sumie odwiedziliśmy 8 miast i Watykan: Florencję, Pizę, Wenecję, Padwę, Bolonię, Perugię, Asyż, Rzym. Każde kolejne miasto było piękniejsze od przedniego, każde inne, z różną architekturą. Byliśmy w czterech regionach: przepięknej Toskanii, zielonej Umbrii, w Veneto i Lazio.


FLORENCJA, PIZA
Drugiego dnia po przylocie zwiedzaliśmy Florencję, która uważana jest za jeno z najpiękniejszych i najbardziej klimatycznych miast włoskich. My mieliśmy akurat małego pecha, akurat trafiliśmy na maraton, który biegł głównymi uliczkami. Było ciasno, w centrum pełno ludzi. Najważniejszym zabytkiem Florencji jest katedra Santa Maria del Fiore z ogromną kopułą i dzwonnica. Tę kopułę widzieliśmy już z autostrady, jakieś 20 km od Florencji. Największe wrażenie zrobił na mnie Most Złotników. Czas wony spędziliśmy spacerując bocznymi uliczkami. Mniej ludzi, a równie piękna architektura.


Most Złotników
Katedra Santa Maria del Fiore

Cała fasada Katedry wykonana jest z marmuru

Po kilku godzinach spędzonych we Florencji, udaliśmy się do Pizy podziwiać Plac Cudów ze słynną Krzywą Wieżą.

Plac Cudów: Baptysterium, Katedra, Dzwonnica (Krzywa Wieża)
Krzywa Wieża 

WENECJA, PADWA
Kolejny dzień zaczęliśmy od zwiedzania Wenecji. To miasto mnie absolutnie zachwyciło. Nie raz już widziałam Wenecję na zdjęciach czy w filmach, ale na żywo robi piorunujące wrażenie. Ucieszyłam się, bo wcale nie było aż tak dużych tłumów jakich się spodziewałam. Spokojnie wędrowaliśmy wąskimi uliczkami, płynęliśmy gondolą i odpoczywaliśmy na placu św. Marka. Wiem, że kiedyś tam wrócę. Bardzo bym chciała odwiedzić dwie wyspy położone w pobliżu Wenecji: Murano i Burano. 


Pałac Dożów
Plac św. Marka



Canal Grande



Wenecja nie była jedynym miastem, które tego dnia zwiedzaliśmy. Do Padwy, słynnego miasta uniwersyteckiego, dotarliśmy w późnych godzinach popołudniowych. W mieście znajduje się Katedra św. Antoniego wraz z jego grobem.

Katedra św. Antoniego
Rynek w Padwie
BOLONIA
Następny dosyć luźny dzień spędziliśmy w Bolonii. Po dwóch intensywnych dniach, przydał nam się odpoczynek. O tym mieście wiedziałam niewiele. Bolonia jest znana z ciągnących się arkad i krużganków. Nie ma opcji by zmoknąć w tym mieście. Zjedliśmy tam najpyszniejszą pizzę margharitę. Nie zobaczyliśmy słynnej fontanny z Neptunem, akurat poddano ją renowacji. Bolonia nazywana też bywa czerwonym miastem z dwóch powodów: politycznego (komunizm) i architektonicznego (budynki mają czerwony kolor).

Plac Maggiore
Czerwone miasto
Le Due Torri, czyli właśnie Dwie Wieże (obie krzywe)

Arkady, wszędzie arkady


Na dzisiaj to koniec. W niedługim czasie zapraszam Was na druga część fotorelacji z naszej podróży.



czwartek, 1 czerwca 2017

6 ulubionych animacji

Witajcie!
Dzisiaj Dzień Dziecka, to mnie zainspirowało do napisania tego postu.W każdym z nas jest trochę z dziecka. U mnie objawia się to miłością do bajek. Co z tego, że siwy włos już pojawił się na głowie (albo pięć). Dosyć często, gdy nie wiem na jaki film się zdecydować finalne sięgam po bajkę. Razem z mężem od czasu do czasu chodzimy na animacje do kina, czasem by nie czuć się nieswojo "pożyczamy" dzieci, co kończy się tym, że my mamy lepszy ubaw na seansie niż one.
Zaletą współczesnych bajek jest to, że świetnie się na nich bawią zarówno dzieci, jak i dorośli. A teksty z niektórych animacji zagościły na stałe w popkulturze.


Zaplątani 
To najlepsza bajka jaką oglądałam. Klasyczna opowieść o wielkiej miłości, księżniczce uwięzionej na wieży, ale opowiedziana z niesamowitym humorem. Postaci są bardzo wyraziste z niespotykanym zbyt często bajkach poczuciem humoru. Rewelacyjny dubbing, a Maciej Stuhr jest genialny w swojej roli, czyli łotrzyka Flynna.

Zwierzogród
Ta animacja może pochwalić się bardzo ciekawą fabuła. Prawdziwy film gangsterski, trzymający w napięciu. Animacja inna od wszystkich pod wieloma względami. 

Auta
Kto nie zna Zygzaka Mc Queena, który przypadkowo trafia do Chłodnicy Górskiej. Kolejna świetna animacja z morałem dla młodych i tych nieco starszych.

Odlot 
Do tej bajki czuję ogromny sentyment. Idealna animacja dla marzycieli, czyli dla mnie. Spełniajmy swoje marzenia zanim będzie za późno. Zawsze mnie wzrusza fragment o życiu i miłości Carla i Eli.

Shrek
Klasyk, bajka kultowa, która nie traci na swojej popularności. Każde dziecko i dorosły zna tego zielonego ogra. Przezabawne dialogi, które na stałe zagościły w popkulturze (chociaż nie jestem pewna czy dzieci rozumieją wszytki podteksty.), świetny dubbing. 

Epoka lodowcowa 
Obejrzałam 5 części i o ile nie podobały mi się kolejne części Shreka, tak w tym przypadku uważam kontynuacje za udane i trzymające ten sam poziom, co pierwsza część. Nie da się nie lubić mamuta Mańka, leniwca Sida i tygrysa szablozębnego Diego.

Inne animacje, które obejrzałam i zrobiły na mnie bardzo dobre wrażenie to oczywiście Kraina Lodu, Madagaskar, Dobry Dinozaur, Krudowie. W szczególności polecam tę ostatnią, dobra zabawa gwarantowana.



Lubicie oglądać animacje? A może oglądacie tylko ze swoimi pociechami?