poniedziałek, 24 października 2016

Lunchbox #30

Witajcie!

Przychodzę dzisiaj do Was po długiej i nieplanowanej przerwie z kolejnymi propozycjami na lunchboxy na wynos do pracy lub szkoły.


Zestaw nr 1



Sałatka:
mix sałat, pomidorki, grzanki, wędlina drobiowa, sos vinegret (oliwa, musztarda)

Omlet z dżemem domowej roboty z brzoskwiń (niestety omlet trochę mi nie wyrósł ;)


Zestaw nr 2


Kuskus z dodatkami- to danie można jeść na zimno jak i na ciepło. 3 składniki i obiad gotowy.
Składniki: kuskus, kawałki piersi z kurczaka, cukinia.

Owoce: nektarynka oraz gruszka.


SMACZNEGO!

Jak Wam się podobają moje pomysły na lunchoxy do pracy?

Więcej inspiracji znajdziecie tutaj KLIK

piątek, 7 października 2016

Maska nawilżająca w płacie 3D

Hej!

Dzisiaj zapraszam Was na recenzję maseczki w płacie marki Bielenda

Bielenda, Skin Clinic Professional, super power mezo maska, w hydroplastycznym płacie 3D na twarz, Anti-age, AKTYWNA MASKA NAWILŻAJĄCA
cena: 7-9 zł 


Chęć na wypróbowanie maski z Bielendy miałam już dawno, jednak cena nie do końca mnie przekonywała. Za jednorazową maskę zapłacić prawie 9 zł to jednak dużo. Prawdziwy szał na maseczki w płacie zaczął się, gdy na rynku pojawiła się książka "Sekrety urody Koreanek", którą również kupiłam i przeczytałam. Autorka niesamowicie zachwala działanie tych masek, które działają lepiej niż tradycyjne maski w kremie. Jeśli tak, to trzeba wypróbować! Dużą popularnością obecnie cieszą się kosmetyki koreańskie, w tym właśnie maski w płatach. Ja jednak zdecydowałam się na wypróbowanie produktu rodzimej firmy. 


W saszetce znajduje się jedna maska nasączona płynem. Na początku jej rozwinięcie szło mi dosyć opornie, bałam się, żeby niczego nie porwać. Jednak płat jest bardzo wytrzymały. W masce znajdują się wycięte otwory na oczy, nos i usta. Pachnie przyjemnie i delikatnie. Trochę się obawiałam, że może płat będzie zbyt mokry i ten płyn będzie mi spływał po całej twarzy i szyi. Tak jednak nie było. Płat idealnie dopasowuje się do kształtu twarzy.


Sięgnęłam po to maskę ponieważ jak zwykle przy zmianie pór roku moja skóra zaczyna "fixować".  Tak było na wiosnę (była przemęczona, powróciły problemy z trądzikiem). Teraz po lecie, kiedy skóra jest przesuszona od mocnego słońca, poza tym coraz chłodniejsze dni, suche powietrze w domu, wpływają negatywnie na jej stan, ewidentnie domaga się nawilżenia.

Producent bardzo dużo obiecuje, ale czy po jednym razie, po 15 minutach mogą być jakieś efekty?
Po nałożeniu maski, po około 10 minutach płat był ledwie mokry. Moja skóra chłonęła płyn jak gąbka, a po 15  minutach materiał był suchy
Zawartość kwasu hialuronowego, biomimetycznych peptydów oraz kwasu mlekowego sprawia, że skóra jest dobrze nawilżona nawet po tak krótkim czasie, bardzo elastyczna, delikatnie napięta i jędrna. Efekt utrzymywał się się przez kolejne dni. Zauważyłam, również że ujednolicił się koloryt skóry, która stała się bardzo miękka w dotyku, a stany zapalne zmniejszyły się,  zapewne dzięki dodatkowi panthenolu. 



Po pierwszym użyciu byłam na tyle zadowolona z efektów, że poszłam następnego dnia do drogerii po kolejne opakowanie tego produktu. 

Ta maska nie należy do najtańszych, ale raz na jakiś czas na pewno będę ją kupować.
Ogólnie bardzo spodobała mi się taka forma maseczki, nic się nie brudzi, po wszystkim płat ląduje w koszu, nie trzeba niczego zmywać. 

Wystarczą trzy kroki: otworzyć, nałożyć, wyrzucić i cieszyć się mega nawilżoną skórą!
Świetna alternatywa dla tradycyjnych maseczek.


Wolicie tradycyjne maseczki czy te w płatach?




środa, 5 października 2016

Coolturalny wrzesień

Cześć!

Jak się macie w ten deszczowy i wietrzny dzień? Widziałam, że górach spadł śnieg. Liczyłam na ciepły i słoneczny październik, taki jak ostatni weekend. U mnie w bloku dopiero włączyli ogrzewanie.
Dlatego miło będzie wrócić na chwilę do września i ostatnich dni lata.

Zapraszam Was na moje kulturalne podsumowanie miesiąca. Czyli gdzie byłam, co robiłam i co czytałam.


Kino:

We wrześniu byłam 2 razy w kinie. Na Nerve wybrałam się z Narzeczonym, bardzo dobrze zrobiony film, ciekawa fabuła i bardzo dynamiczna akcja. W ubiegłym miesiącu w polskich kinach pojawiła się 3 część przygód przezabawnej Bridget Jones. Film bardzo chwalony i polecany. Razem z mamą niesamowicie uśmiałyśmy się na tym filmie. Z przyjemnością obejrzę go jeszcze raz. O obu filmach pisałam już na blogu KLIK

Książki:

W sierpniu nie szło mi czytanie, a we wrześniu skończyłam czytać "Kiedy odszedłeś", kontynuację "Zanim się pojawiłeś" KLIK. I drugą książką którą udało mi się przeczytać to "Elementarz pielęgnacji. Sekrety urody Koreanek" Ch. Cho. Powiem Wam, że trochę mnie rozczarowała ta książka. Liczyłam, że więcej wniesie do mojej codziennej pielęgnacji.

Nowe książki:

Trzy nowe pozycje pojawiły się w mojej biblioteczce. "Slow life" J. Glogazy, którą kupiłam w Biedronce oraz "Calm", tę książkę dostałam na pocieszenie, gdy nie wszystko szło tak, jak nie powinno. Natomiast trzecią "Lunch box do pracy i szkoły" to wygrana w konkursie zorganizowanym przez Panią Magdę Grzegorczyk ze skutecznietv.

Podróże:

We wrześniu starałam się jak najczęściej wychodzić z domu i korzystać z pięknej pogody. Chciałam na zapas naładować baterię by jakoś przetrwać jesień i zimę. Udało nam się w prawie każdy weekend wyrwać się gdzieś za miasto. Odwiedziliśmy Tomaszów Mazowiecki, a fotorelację z tej wycieczki znajdziecie tutaj KLIK. Byłam również w Czarnieckiej Górze. Pamiętam jak było wtedy ciepło, ciężko było wytrzymać 10 minut w pełnym słońcu. Od razu robi mi się cieplej, gdy wracają wspomnienia.

Muzyka:

Absolutnym hitem dla mnie jest płyta Julii Pietruchy "Parsley". Ta muzyka jest jak niekończący się urlop, cudownie odpręża. W trakcie jej słuchania czuję jak cały stres ze mnie schodzi. Ta muzyka dociera do każdej komórki mojego ciała. Wszystkie piosenki są wspaniałe.
Płytę można kupić tylko na stronie Julii. Ja jej słuchałam na yt, ale płytę bardzo bym chciała mieć.



YouTube

Na yt odkryłam kanał MarKa Martyny i Karoliny. Bardzo sympatyczne dziewczyny, takie kumpele ze zdrowym podejściem do życia i zarażające optymizmem. Miło się ich słucha, w przeciwieństwie do niektórych yutuberek ładnie się wysławiają. Same o sobie piszą tak: "Jedna lubi pleść warkocze i robić makijaże na każdą okazję, druga lubi zastanawiać się godzinami co na siebie włożyć i doradzać w tej kwestii innym. MarKa to lifestyle, uroda i moda".




A jak Wasz wrzesień? Zdążyłyście nałapać słońca?