piątek, 9 września 2016

Książki na weekend - J. Moyes "Zanim się pojawiłeś" oraz "Kiedy odszedłeś"

Hej!

Dzisiaj będzie o tym dlaczego nie urzekła mnie historia Lou i Willa.

Wiosną tego roku zrobiło się ponownie głośnie o Zanim się pojawiłeś za sprawą wejścia do kin filmu na podstawie bestsellerowej książki. Atmosferę podgrzała informacja o wydaniu kontynuacji pierwszej części.


Książkę miałam w swojej biblioteczce, kiedyś ją kupiłam w dyskoncie w bardzo dobrej cenie. Jak już wszyscy czytają to i ja przeczytam. Zachęcona bardzo, bardzo pozytywnymi opiniami zasiadłam do 
lektury i ... 
Będzie też spojler.

"Zanim się pojawiłeś"

Lou jest młodą i mało ambitną dziewczyną. Pracuje w kawiarni, z której zostaje zwolniona. Rodzina ciągle z niej żartuje, twierdzą, że do niczego się nie nadaje. Jej przeciwieństwem jest Treena, jej młodsza siostra, która w młodym wieku urodziła dziecko, a teraz planuje powrót na studia. Bez perspektyw na znalezienie dobrej pracy podejmuje się opieki nad sparaliżowanym młodym mężczyzna. Will kochał życie na pełnych obrotach, sporty ekstremalne, piękne kobiety, zabawę, pracę, podróże. Żył na pełnych obrotach. Wszystko się zmienia, po wypadku w konsekwencji, którego łamie kręgosłup i zostaje inwalidą w pełni uzależnionym od innych. Mężczyzna chce popełnić samobójstwo, a Lou zrobi wszystko by ten zmienił zdanie. 

Czytanie szło mi opornie. Męczyłam się z tą książką przez ponad dwa tygodnie.
Jak dla mnie, w tej książce zostało nagromadzone zbyt dużo problemów. Sam Lou boryka się z problemami z przeszłości, całą jej rodzinę normalną nazwać nie można, jak tylko pojawiali się od razu mnie denerwowali. Rodzina Willa wcale nie jest lepsza. Ojciec ma kochankę i śmierć syna dałaby mu zielone światło by odejść od żony. Natomiast matka Will nie radzi sobie z całą tą sytuacją.
W całej tej historii najbardziej było mi żal Lou. Brak wsparcia w rodzinie, zero ambicji i miłość do mężczyzny, jak dla mnie nieodwzajemniona. Bo Will bardziej od Lou kochał swoje poprzednie życie sprzed wypadku. Rzeczą oczywistą dla mnie było, że jeśli mężczyzna jednak podda się eutanazji, Lou będzie to bardzo przeżywać, a te traumatyczne przeżycia zostaną z nią do końca życia. 

Dla mnie to wszystko brzmi mało wiarygodnie, mężczyzna, który myśli tylko o samobójstwie chce przekonać dziewczynę by żyła pełną piersią. A życie po wypadku to nie życie?

"Zanim się pojawiłeś" -film

Film spodobał mi się bardziej niż książka. Dlaczego? Ponieważ mogłam się skupić na relacji pomiędzy Willem, a Lou. Nie było denerwującej rodzinki, romansów na boku. 
Bardzo dobrze zostali dobrani aktorzy, w tle leciała dobra muzyka. Moim zdaniem bardzo dobra adaptacja filmowa. Podczas filmu nie mogłam powstrzyma łez, a książka nie dostarczyła mi takich wzruszeń.


"Kiedy odszedłeś"

Uwaga, będzie spojler pierwszej części!

Lou po śmierci Willa oczywiście nie zaczęła cieszyć się życiem. Po kilku podróżach wróciła do pracy kelnerki, a każdy kolejny jej dzień wyglądał tak samo. Do momentu, aż w jej drzwiach pojawia się córka Willa. Wszystkie wspomnienia odżywają, rany jeszcze niezagojone znów krwawią. Młoda dziewczyna ma niesamowicie irytujący charakter (pewnie po tacie ), ma problemy w szkole, matka się od niej odwróciła. Jedynie Lou stara się ją zrozumieć i podać pomocną dłoń. Pojawia się również Sam, który być może obudzi Lou z letargu, w którym przebywa od śmierci Willa.

Kontynuacja Zanim się pojawiłeś jest bardzo często krytykowana. Pojawiają się komentarze, że została napisana na siłę. Mam inne zdanie na ten temat. Druga część utwierdziła mnie w przekonaniu, że Will to egoista, i że nigdy nie liczył się z uczuciami innych. W tej książce została opisana rzeczywistość, czyli co przeżywają ludzie po stracie bliskiej osoby. Jak ciężko jest zacząć znów normalnie żyć. To historia o poszukiwaniu własnej drogi życia i miłości. Powieść zaskakuje, jest też bardzo realistyczna, nie brakuje w niej również humoru i przesłania.

Szukam książek, które mnie zmotywują, które dodadzą mi energii. Zanim się pojawiłeś to takich nie należy, chyba, że ktoś wierzy w bajki. Nikt po stracie ukochanej osobie nie zacznie nagle cieszyć się życiem, musi być czas na żałobę, na to by nauczyć się żyć na nowo.

Niestety, każdego z nas spotykają tragedie i nieszczęścia, ale przecież chodzi o to, by po każdym upadku próbować się podnieść, by kochać życie i nie rezygnować z niego tak łatwo.  Każdy musi znaleźć w sobie siłę do życia.


Czytałyście? A może udało się Wam obejrzeć film?


13 komentarzy:

  1. Znam obie części, film był niesamowity, pierwsza część też mi się podobała, ale druga już mniej. W sumie co do 1 cz. to sami nie wiemy jak my postąpiłybyśmy w podobnej sytuacji - można tylko gdybać..

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ciężko sobie nawet wyobrazić co może myśleć człowiek w takiej sytuacji, jednak najgorzej jest wtedy, gdy ktoś nie daje sobie szansy.

      Usuń
  2. Oglądałam tylko film, bardzo mi się podobał. Po części rozumiałam bohatera ale cóż... wolimy by to miłość zawsze wygrywała :).
    Książek nie czytałam, nie wiedziałam, że powstała druga część. Nie wiem czy kiedykolwiek obie przeczytam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może powstanie też film na podstawie drugiej części książki :)

      Usuń
  3. Moyes od dawna mnie ciekawi, muszę się wreszcie zabrać od przeczytania ich książek.
    Na filmie nie byłam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeśli nie uda Ci się przeczytać książek, polecam film :)

      Usuń
  4. Zgadzam się z Tobą w wielu punktach, ale mimo wszystko ta historia mnie urzekła. A filmem byłam zachwycona i chętnie obejrzę jeszcze raz :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie urzekła historia, ale ta z filmu ;)

      Usuń
  5. Ostatnio korciło mnie obejrzenie filmu... ale ja jako jedna z nielicznych chyba osób lubię znać zakończenie zanim obejrzę.. i jak już wiem, jakie to nie oglądam. Bo wiem, że tylko bym humor straciła, że brak happy endu.

    OdpowiedzUsuń
  6. I am loving the post so much! Have a nice weekend:)

    irenethayer.com

    OdpowiedzUsuń
  7. Widziałam dziś na półkach w Empiku te ksiązki:)

    OdpowiedzUsuń