sobota, 24 września 2016

Bilet do kina - Nerve oraz Bridget Jones 3

Cześć!

Ostatnio byłam w kinie na dwóch bardzo fajnych filmach, zachęcam Was do ich obejrzenia.


NERVE

Chcesz być Graczem czy Widzem, wybór może wydawać się prosty, w końcu to tylko gra. Nastoletnia Vee decyduje się wziąć udział w grze online Nerve. Zasady są proste, obserwatorzy rzucają wyzwania graczom, a ci dostają pieniądze za wykonanie zadania. Ta gra niebezpiecznie wciąga, obserwatorzy wymyślają coraz trudniejsze i bardziej widowiskowe zadania, manipulują graczami. Vee działa impulsywnie, ma dosyć swojego dotychczasowego życia, chce udowodnić swoim znajomym, że potrafi zaryzykować. Na jej drodze gracze stawiają Iana. Młodzi na początku świetnie się razem bawią, jednak ich udział w grze wymyka się im spod kontroli.

"Nerve" oglądało mi się świetnie. Niesamowicie dynamiczny film, nawet przez chwile się nie dłużył. Młodzi energiczni aktorzy. Mam lęk wysokości, także sceny, w których Ian czy Vee balansowali na dużych wysokościach wbijały mnie w fotel.

Przeraża mnie jedna rzecz, mianowicie zachowania ludzi, którzy dla sławy i pieniędzy mogą poświęcić wiele, czasem lawirują na granicy życia i śmierci dla blichtru, dla 5 minut sławy. W tym filmie zobaczyłam współczesnych użytkowników Internetu, którzy kryją się za monitorami laptopów i ekranami telefonów komórkowych, którym przychodzi łatwo osądzanie innych, decydowanie o czyimś życiu, a gdy trzeba wziąć odpowiedzialność za swoje słowa to tchórzą.


BRIDGET JONES 3

Bridget ma już ponad 40 lat, a w jej życiu niewiele się zmieniło. Nadal nie układa jej się w sprawach sercowych. Rozstała się z Markiem, swoja wielka miłością. Przyszło jej znów spędzać samotnie urodziny. Plusy są takie, że wreszcie udało jej się zrzucić zbędne kilogramy i ma ciekawa pracę, w której się realizuje. Bridget daje się namówić koleżance na wyjazd na festiwal muzyczny, gdzie poznaje Jacka. Spędza z nim upojną noc. Po powrocie do Londynu znów wdaje się w romans z Markiem. Po kilku tygodniach okazuje się, że jest w ciąży, a kandydatów na ojca jest dwóch.

Bridget Jones powróciła na ekrany w wielkim stylu! Trochę się bałam, że może to będzie taki odgrzewany kotlet. Ile już było takich słabych kontynuacji?
Ten film rzucił mnie na kolana i wcale nie przesadzam. W trakcie seansu tak się śmiałam, że prawie spadłam z fotela, nie mogłam w pewnym momencie złapać tchu.
Do ostatniej minuty nie wiadomo, który z panów jest ojcem dziecka Bridget. Sama Bridget nie jest pewna, który byłby lepszym tatą i jej życiowym partnerem. Jack jest przystojny, miły, opiekuńczy i bardzo zakochany. Natomiast Mark jest jedyny w swoim rodzaju, wiele razem przeszli, ich drogi ciągle się krzyżują.

Nie żałuję ani złotówki wydanej na bilet, ten film koniecznie trzeba zobaczyć!



Macie ochotę obejrzeć, któryś z tych filmów?

7 komentarzy:

  1. Oba filmy zobaczę z miłą chęcią.

    OdpowiedzUsuń
  2. Na Bridget Jones 3 mam ochotę się wybrać :) Dobrze, że to nie jest odgrzewany kotlet, bo też się tego obawiałam :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Jeśli o mnie chodzi to bardziej od Bridget ciekawi mnie drugi film :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Chciałam iść na Bridget Jones 3 ale nie oglądałam wcześniejszych części. Zaczęłam oglądać 1 i była tak nudna że wytrwałam tylko 30 minut :(

    OdpowiedzUsuń
  5. To są właśnie 2 filmy, które bardzo chcę oglądnąć, ale narazie do kina się nie wybieram, więc muszę na nie trochę poczekać :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Bridget była genialna, dawno się tak nie uśmiałam na filmie :)

    OdpowiedzUsuń