sobota, 24 września 2016

Bilet do kina - Nerve oraz Bridget Jones 3

Cześć!

Ostatnio byłam w kinie na dwóch bardzo fajnych filmach, zachęcam Was do ich obejrzenia.


NERVE

Chcesz być Graczem czy Widzem, wybór może wydawać się prosty, w końcu to tylko gra. Nastoletnia Vee decyduje się wziąć udział w grze online Nerve. Zasady są proste, obserwatorzy rzucają wyzwania graczom, a ci dostają pieniądze za wykonanie zadania. Ta gra niebezpiecznie wciąga, obserwatorzy wymyślają coraz trudniejsze i bardziej widowiskowe zadania, manipulują graczami. Vee działa impulsywnie, ma dosyć swojego dotychczasowego życia, chce udowodnić swoim znajomym, że potrafi zaryzykować. Na jej drodze gracze stawiają Iana. Młodzi na początku świetnie się razem bawią, jednak ich udział w grze wymyka się im spod kontroli.

"Nerve" oglądało mi się świetnie. Niesamowicie dynamiczny film, nawet przez chwile się nie dłużył. Młodzi energiczni aktorzy. Mam lęk wysokości, także sceny, w których Ian czy Vee balansowali na dużych wysokościach wbijały mnie w fotel.

Przeraża mnie jedna rzecz, mianowicie zachowania ludzi, którzy dla sławy i pieniędzy mogą poświęcić wiele, czasem lawirują na granicy życia i śmierci dla blichtru, dla 5 minut sławy. W tym filmie zobaczyłam współczesnych użytkowników Internetu, którzy kryją się za monitorami laptopów i ekranami telefonów komórkowych, którym przychodzi łatwo osądzanie innych, decydowanie o czyimś życiu, a gdy trzeba wziąć odpowiedzialność za swoje słowa to tchórzą.


BRIDGET JONES 3

Bridget ma już ponad 40 lat, a w jej życiu niewiele się zmieniło. Nadal nie układa jej się w sprawach sercowych. Rozstała się z Markiem, swoja wielka miłością. Przyszło jej znów spędzać samotnie urodziny. Plusy są takie, że wreszcie udało jej się zrzucić zbędne kilogramy i ma ciekawa pracę, w której się realizuje. Bridget daje się namówić koleżance na wyjazd na festiwal muzyczny, gdzie poznaje Jacka. Spędza z nim upojną noc. Po powrocie do Londynu znów wdaje się w romans z Markiem. Po kilku tygodniach okazuje się, że jest w ciąży, a kandydatów na ojca jest dwóch.

Bridget Jones powróciła na ekrany w wielkim stylu! Trochę się bałam, że może to będzie taki odgrzewany kotlet. Ile już było takich słabych kontynuacji?
Ten film rzucił mnie na kolana i wcale nie przesadzam. W trakcie seansu tak się śmiałam, że prawie spadłam z fotela, nie mogłam w pewnym momencie złapać tchu.
Do ostatniej minuty nie wiadomo, który z panów jest ojcem dziecka Bridget. Sama Bridget nie jest pewna, który byłby lepszym tatą i jej życiowym partnerem. Jack jest przystojny, miły, opiekuńczy i bardzo zakochany. Natomiast Mark jest jedyny w swoim rodzaju, wiele razem przeszli, ich drogi ciągle się krzyżują.

Nie żałuję ani złotówki wydanej na bilet, ten film koniecznie trzeba zobaczyć!



Macie ochotę obejrzeć, któryś z tych filmów?

środa, 21 września 2016

Promocja w Rossmannie - 49% wrzesień/październik 2016

Cześć!

Mocno się zdziwiłam, gdy kilka dni temu dotarła do mnie informacja o jesiennej promocji na kosmetyki kolorowe w Rossmannie. Tej promocji spodziewałam się pod koniec października, tak jak w latach ubiegłych. Ale to nic. Powoli tworzę listę rzeczy, które chciałabym kupić. Nie będzie tego dużo.



Promocja rozpoczyna się 30 września i tak jak w poprzednich edycjach będzie podzielona na etapy:

30.09.2016 - 05.10.2016 USTA I PAZNOKCIE: szminki, błyszczyki, kredki do ust, lakiery i produkty do pielęgnacji paznokci. 

06.10.2016 - 11.10.2016 OCZY: tusze do rzęs, cienie do powiek, kredki do oczu, eyelinery. 

12.10.2016 - 17.10.2016 TWARZ: podkłady, pudry, róże, bronzery, korektory do twarzy.

Na pewno planuje zakup korektora L'Oreal True Match. Mam go i jest świetny. Stosuję go przede wszystkim pod oczy, dobrze kryje, rozświetla i nie wysusza delikatnej skóry. Podkład Maybelline Affinitone, którego używam od dłuższego czasu. I ostania rzecz, którą zamierzam kupić to Manhattan Soft Compact Powder transparentny, którzy dobrze matowi na długo.
Być może skuszę się jeszcze na tusz do rzęs i pomadkę ochronną. 


Skorzystacie z promocji?



niedziela, 18 września 2016

Lirene, Derma Matt, krem długotrwale matujący

Cześć!

Zapraszam Was na recenzje kremu matującego z Lirene.

Lirene, Derma Matt, krem długotrwale matujący, nawilżający
cena: ok. 20 zł / 30 ml


Od producenta:
Normalizacja wydzielania sebum i matowienie. Sebum Matt Complex sprawia, że krem jest produktem niekomedogennym, nie zatykającym porów. Hybrydowy kompleks nawilżający reguluje wydzielanie sebum. Skóra staje się długotrwale zmatowiona. Maskowanie niedoskonałości. Krem zapewnia efekt "optycznego kamuflażu" natychmiast ukrywając niedoskonałości, rozszerzone pory, zaskórniki, przetłuszczoną oraz błyszczącą skórę. Nawilżenie i rewitalizacja. Krem dogłębnie nawilża i odżywia skórę, nie powodując uczucia napięcia czy przesuszenia. Jego delikatna formuła chroni skórę przed negatywnym działaniem czynników zewnętrznych.

Skład: 
Aqua (Water), Glycerin, Ethylhexyl Methoxycinnamate, Glyceryl Stearate SE, Butylene Glycol, C12-15 Alkyl Benzoate, Dimethicone, Cyclopentasiloxane, Sodium Acrylate/Sodium Acryloyldimethyl Taurate Copolymer, Cyclohexasiloxane, Butyl Methoxydibenzoylmethane, Isohexadecane, Galactoarabinan, Glyceryl Polyacrylate, Vinyl Dimethicone/Methicone Silsesquioxane Crosspolymer, Polysorbate 80, Lens esculenta (Lentil) Seed Extract, Ethylhexylglycerin, Methylparaben, Chlorphenesin, Phenoxyethanol, Parfum (Fragrance), Alpha-Isomethyl Ionone, Linalool, Citronellol, Butylphenyl Methylpropional, Hydroxycitronellal, CI 16035 (FD&C Red No. 40), CI 19140 (FD&C Yellow No. 5).


Na zakup tego produktu skusiłam się m.in. ze względu na pompkę, o ile łatwiej, bardziej higienicznie używa się takiego produktu. Oby więcej na rynku pojawiało się produktów w takich opakowaniach. Owa pompka działała bez zarzutu przez cały czas. Krem ma lekką konsystencję o subtelnym zapachu.

Moja skóra niestety mocno się świeci. Sypkie pudry to za mało, a o efekt ciastka nie trudno. Ciężko jest znaleźć krem, który zmatowi cerę i przy okazji jej nie zapcha.

Miałam dwa podejścia do tego kremu. Po pierwszych 2 tygodniach stosowania zauważyłam, że stan mojej cery się pogorszył. Nie wiedziałam co miało na to wpływ, ale nie chciałam ryzykować i odstawiłam ten produkt. Było wtedy lato, ciepłe dni, a ja nie mogłam zapanować na świeceniem się. Zrobiłam sobie dwutygodniową przerwę i znowu zaczęłam używać tego kemu. Opakowanie starczyło mi na kolejne 4 tygodnie. Tym razem obyło się bez komplikacji.


Krem bardzo łatwo rozprowadza się po skórze i błyskawicznie się wchłania. Skóra jest matowa i miła w dotyku. Nie miałam problemu z nałożeniem fluidu, nie rolował się. Moja twarz pozostawał matowa przez około 5 godzin, później musiałam wspomagać się bibułkami matującymi. Czy to dobry wynik? Dla mnie tak, z innymi kremami bywało, że świeciłam się już po godzinie. Stosując ten krem nie miałam problemów z przesuszona cerą.  Derma Matt matowi i jednocześnie nawilża skórę. Problemów z trądzikiem za drugim razem nie było, było wręcz odwrotnie, moja cera się uspokoiła

W tym samy czasie stosowałam tonik z Lirene Wybielanie, te dwa produkty utrzymywały moją cerę w ryzach, nie miałam powodów do narzekania. ale niestety się skończyły, a ja zakupiłam inne produkty, które już takie super nie są.


Pozdrawiam!


środa, 14 września 2016

Wycieczki jednodniowe, cz. 1 Tomaszów Mazowiecki i Czarniecka Góra

Hej!

Lato się kończy, jednak zanim pogoda zepsuje się na dobre, zacznie padać i spadną temperatury, trzeba dobrze wykorzystać ten czas by mieć,co wspominać zimą.

Wiosna, lato i wczesna jesień zachęcają do wyjazdów, urlopów i podróży. Szkoda mi każdego słonecznego dnia, który przesiedzę w domu czy w pracy. Dlatego jeśli mamy z Narzeczonym możliwość wyjazdu, choćby na jeden dzień, to wsiadamy w samochód i w drogę.


Zwykle siadam do komputera wchodzę na Google Maps i zaczynam szukać miejscowości oddalonych max 100 km od naszego domu. Moją uwagę przykuwają zielone i niebieskie plamy na mapach. Te niebieskie to oczywiście rzeki, zbiorniki wodne, a zielone to parki krajobrazowe, rezerwaty przyrody.

W ostatni weekend wybraliśmy się do Tomaszowa Mazowieckiego (woj. łódzkie) oraz do Czarnieckiej Góry (woj. świętokrzyskie).

TOMASZÓW MAZOWIECKI 


Największa atrakcją Tomaszowa jest tzw. "Tomaszowska Okrąglica". To trzy najciekawsze miejsca na mapie Tomaszowa Mazowieckiego.

Skansen Rzeki Pilicy - powstał w roku 2000, gromadzi eksponaty obrazujące bogactwo dziedzictwa przyrodniczego, historycznego i kulturowego Pilicy i Nadpilicza.





Rezerwat Przyrody Niebieskie Źródła - rezerwat leży w dolinie rzeki Pilicy. Powierzchnia rezerwatu wynosi 28,7 ha. Jego symbolem jest kaczka krzyżówka. Został utworzony, dla ochrony malowniczych źródeł krasowych o błękitnym zabarwieniu i zachowania ostoi licznych gatunków ptaków. Na jego terenie znajduje się las olchowy.





Groty Nagrzócykie - to pozostałością po podziemnej kopalni piasku szklarskiego, wydobywanego do potrzeb budowlanych i hutniczych w XVIII stuleciu i na początku XIX wieku. Groty składają się z licznych korytarzy, wnęk, zaułków i sal. Największe wyrobisko zwane "Salą Królewską" ma 30 m długości, 25 m szerokości i 3 m wysokości. Najrozleglejsza grota ma długość 120 metrów.
Po grotach oprowadza nas przewodnik, warto zabrać ze sobą bluzę ponieważ w środku temperatura waha się w okolicach 14 stopni.





CZARNIECKA GÓRA

To moje ulubione miejsce na mapie Polski, wracam zawsze tutaj z wielkim sentymentem. Jako dziecko przyjeżdżałam tutaj z dziadkami lub rodzicami na wakacje. To były piękne beztroskie wakacje, nie mieliśmy nawet dostępu do telewizji. Całe dnie spędzaliśmy na świeżym powietrzu. Atrakcje? Nie ma tutaj żadnych atrakcji, jest  tylko piękny las, cisza, czyste powietrze, zalew (niestety brudny) i jeden sklep. Idealne miejsce na reset. Lasy są pełne jagód i grzybów.

Czarniecka Góra przed II wojną światową popularne uzdrowisko, w którym leczono przede wszystkim choroby układu oddechowego. Obecnie mieści się tam Świętokrzyskie Centrum Rehabilitacji. W czasach świetności w ciągu roku to miejsce odwiedzało nawet 10 tys osób. Na chwilę obecną funkcjonuje w okolicy kilka pensjonatów.



Pozostałości po kopalni rudy żelaza i hałdy


Więcej informacji na temat Czarnieckiej Góry znajdziecie tutaj KLIK

Przygotowałam jeszcze 3 posty z tej serii. Spodziewajcie się ich niebawem ;)

Czy często robicie sobie takie wycieczki jednodniowe?
Gdzie najchętniej odpoczywacie?


poniedziałek, 12 września 2016

Lunchbox #29 i wygrana w konkursie!

Witajcie!

Piękny weekend za nami, wrzesień rozpieszcza nas pogodą. Niestety, wszystko co dobre szybko się kończy i czas wrócić do codziennych obowiązków i do pracy.

Pierwszy post z serii Lunchbox do pracy, szkoły na uczelnię ukazał się na blogu pod koniec stycznia 2015, ale pierwsze pudełka do pracy zaczęłam brać ze sobą w połowie 2014 roku.

Na blogu zebrało się około 60 przepisów na przekąski na wynos. W zeszłym roku brałam udział w konkursie na wiosenny lunchbox, zajęłam wtedy drugie miejsce. Pod koniec sierpnia znów wzięłam udział w konkursie organizowanym przez Panią Magdę Grzegorczyk ze Skutecznie.tv . Tym razem znalazłam się w gronie 10 finalistów, a nagrodą była najnowsza książka Pani Magdy z przepisami na na smaczne przekąski do lunch boxów. Ogromnie się cieszę z tej wygranej, na pewno wypróbuję wiele przepisów z tej książki i podzielę się z nimi z Wami!


Zestaw nr 1


Sałatka ziemniaczana z tuńczykiem; składniki ugotowane ziemniaki, puszka tuńczyka w sosie własnym, jajko na twardo, czerwona cebula, koperek, oliwa z oliwek, sól, pieprz,

Gofry z sosem a'la guacamole; składniki gofry: mąka pszenna, mleko, jajko, proszek do pieczenia; guacamole, awokado, pomidor, czosnek, sok z cytryny.

Ten zestaw, to przykład na to jak wykorzystać jako bazę "resztki" jedzenia z dnia poprzedniego. Gofry zostały ze śniadania, gdy przygotowuję ciasto, nie solę go, ani nie słodzę. Później, mogę je zjeść na słodko lub słono. A ziemniaki zostały z obiadu.

Zestaw nr 2


Tortille; składniki: jedna tortilla, majonez, sałata, kawałki usmażonej piersi z kurczaka, ser żółty wędzony, plasterki pomidora bez pestek, pieprz,

Placuszki z serka homogenizowanego; serek homogenizowany waniliowy (najlepszy z Rolmleczu), mąka pszenna, jajko,  szczypta proszku do pieczenia, jako dodatek nektarynka,. Dokładny przepis KLIK

Placuszki są przepyszne i robi się je błyskawicznie. Gdy nie wiem, co mogłabym zabrać do jedzenia do pracy, decyduję się na te placuszki.

SMACZNEGO!!!
 

Oto moja wygrana :)






Książka miała premierę 5 września, znajdziecie w niej 100 przepisów na lunchboxy. Zostały podzielone na 8 kategorii, są to nowe przepisy, których nie znajdziecie na kanale Pani Magdy. Wszystkie propozycje są proste w wykonaniu, z ogólnodostępnych składników. Autorka we wstępie zamieściła kilka cennych wskazówek ułatwiających przygotowanie posiłków. Przy każdym przepisie znajduje się zdjęcie potrawy. Książkę możecie kupić w bardzo atrakcyjnej cenie. 
Gorąco polecam!!!

Więcej pomysłów na lunchboxy do pracy znajdziecie tutaj KLIK 



piątek, 9 września 2016

Książki na weekend - J. Moyes "Zanim się pojawiłeś" oraz "Kiedy odszedłeś"

Hej!

Dzisiaj będzie o tym dlaczego nie urzekła mnie historia Lou i Willa.

Wiosną tego roku zrobiło się ponownie głośnie o Zanim się pojawiłeś za sprawą wejścia do kin filmu na podstawie bestsellerowej książki. Atmosferę podgrzała informacja o wydaniu kontynuacji pierwszej części.


Książkę miałam w swojej biblioteczce, kiedyś ją kupiłam w dyskoncie w bardzo dobrej cenie. Jak już wszyscy czytają to i ja przeczytam. Zachęcona bardzo, bardzo pozytywnymi opiniami zasiadłam do 
lektury i ... 
Będzie też spojler.

"Zanim się pojawiłeś"

Lou jest młodą i mało ambitną dziewczyną. Pracuje w kawiarni, z której zostaje zwolniona. Rodzina ciągle z niej żartuje, twierdzą, że do niczego się nie nadaje. Jej przeciwieństwem jest Treena, jej młodsza siostra, która w młodym wieku urodziła dziecko, a teraz planuje powrót na studia. Bez perspektyw na znalezienie dobrej pracy podejmuje się opieki nad sparaliżowanym młodym mężczyzna. Will kochał życie na pełnych obrotach, sporty ekstremalne, piękne kobiety, zabawę, pracę, podróże. Żył na pełnych obrotach. Wszystko się zmienia, po wypadku w konsekwencji, którego łamie kręgosłup i zostaje inwalidą w pełni uzależnionym od innych. Mężczyzna chce popełnić samobójstwo, a Lou zrobi wszystko by ten zmienił zdanie. 

Czytanie szło mi opornie. Męczyłam się z tą książką przez ponad dwa tygodnie.
Jak dla mnie, w tej książce zostało nagromadzone zbyt dużo problemów. Sam Lou boryka się z problemami z przeszłości, całą jej rodzinę normalną nazwać nie można, jak tylko pojawiali się od razu mnie denerwowali. Rodzina Willa wcale nie jest lepsza. Ojciec ma kochankę i śmierć syna dałaby mu zielone światło by odejść od żony. Natomiast matka Will nie radzi sobie z całą tą sytuacją.
W całej tej historii najbardziej było mi żal Lou. Brak wsparcia w rodzinie, zero ambicji i miłość do mężczyzny, jak dla mnie nieodwzajemniona. Bo Will bardziej od Lou kochał swoje poprzednie życie sprzed wypadku. Rzeczą oczywistą dla mnie było, że jeśli mężczyzna jednak podda się eutanazji, Lou będzie to bardzo przeżywać, a te traumatyczne przeżycia zostaną z nią do końca życia. 

Dla mnie to wszystko brzmi mało wiarygodnie, mężczyzna, który myśli tylko o samobójstwie chce przekonać dziewczynę by żyła pełną piersią. A życie po wypadku to nie życie?

"Zanim się pojawiłeś" -film

Film spodobał mi się bardziej niż książka. Dlaczego? Ponieważ mogłam się skupić na relacji pomiędzy Willem, a Lou. Nie było denerwującej rodzinki, romansów na boku. 
Bardzo dobrze zostali dobrani aktorzy, w tle leciała dobra muzyka. Moim zdaniem bardzo dobra adaptacja filmowa. Podczas filmu nie mogłam powstrzyma łez, a książka nie dostarczyła mi takich wzruszeń.


"Kiedy odszedłeś"

Uwaga, będzie spojler pierwszej części!

Lou po śmierci Willa oczywiście nie zaczęła cieszyć się życiem. Po kilku podróżach wróciła do pracy kelnerki, a każdy kolejny jej dzień wyglądał tak samo. Do momentu, aż w jej drzwiach pojawia się córka Willa. Wszystkie wspomnienia odżywają, rany jeszcze niezagojone znów krwawią. Młoda dziewczyna ma niesamowicie irytujący charakter (pewnie po tacie ), ma problemy w szkole, matka się od niej odwróciła. Jedynie Lou stara się ją zrozumieć i podać pomocną dłoń. Pojawia się również Sam, który być może obudzi Lou z letargu, w którym przebywa od śmierci Willa.

Kontynuacja Zanim się pojawiłeś jest bardzo często krytykowana. Pojawiają się komentarze, że została napisana na siłę. Mam inne zdanie na ten temat. Druga część utwierdziła mnie w przekonaniu, że Will to egoista, i że nigdy nie liczył się z uczuciami innych. W tej książce została opisana rzeczywistość, czyli co przeżywają ludzie po stracie bliskiej osoby. Jak ciężko jest zacząć znów normalnie żyć. To historia o poszukiwaniu własnej drogi życia i miłości. Powieść zaskakuje, jest też bardzo realistyczna, nie brakuje w niej również humoru i przesłania.

Szukam książek, które mnie zmotywują, które dodadzą mi energii. Zanim się pojawiłeś to takich nie należy, chyba, że ktoś wierzy w bajki. Nikt po stracie ukochanej osobie nie zacznie nagle cieszyć się życiem, musi być czas na żałobę, na to by nauczyć się żyć na nowo.

Niestety, każdego z nas spotykają tragedie i nieszczęścia, ale przecież chodzi o to, by po każdym upadku próbować się podnieść, by kochać życie i nie rezygnować z niego tak łatwo.  Każdy musi znaleźć w sobie siłę do życia.


Czytałyście? A może udało się Wam obejrzeć film?


środa, 7 września 2016

Kosmetyczne nowości z ostatnich tygodni

Cześć!!!

To moje drugie podejście to napisania tego posta. Przy poprzednim razie komputer odmówił mi współpracy. Obawiam się, że mój 8 letni laptop już długo nie pociągnie. Darze go ogromnym sentymentem, gdyż kupiłam go za własne pieniądze, ciężko zarobione.
Kochany Laptopiku, obyś mi służył jak najdłużej !!!



Przechadzać do sedna, mam dzisiaj dla Was post z nowościami kosmetycznymi. Jak zawsze nie mogło zabraknąć  produktów do włosów. Ostatnio kupuję więcej maseczek do twarzy, szukam tych idealnych. Mam już kilka swoich ulubionych, ale zawsze można trafić na coś lepszego ;)


Maseczki z Ziaji należą do moich ulubionych, wzięłam też orzeźwiający peeling do twarzy. Na maski z Bielendy skusiłam będąc w Super-Pharm, były wówczas w promocji - 40 %, to moje pierwsze maski w płacie. A maseczkę z Efektimy do dłoni poleciła mi mama :)


Nie mogło zabraknąć mojego ulubionego micelka z Garniera, już sama nie wiem ile zużyłam opakowań. Zamiast peelingu do ciała, od jakiegoś czasu używam szorstkiej rękawicy. Również w Super-Pharm na promocji kupiłam krem do twarzy Evree.


Moja ulubiona kategoria, czyli produkty do włosów. Co obejrzę jakiś filmik dziewczyn z LGS, to zaraz biegnę coś kupić z polecanych przez nie produktów. Tym razem zdecydowałam się na produkt do stylizacji włosów nadający objętość Got2b Powder'ful. Kupiłam kolejne opakowanie ulubionej odżywki z Nivea,  o której już pisałam na blogu KLIK. Maska do włosów z Isany zbiera wiele pozytywnych opinii, jestem po pierwszym użyciu i szału nie ma.


Z ostatniej wycieczki do Lublina przywiozłam sobie pomadkę matową z Golden Rose Velvet Matt nr 26 oraz lakier GR Ice Chic, w już bardziej jesiennym kolorze, nr 17.



Znacie coś z moich nowości?

A Wasze komputery ile lat są już Wami?



piątek, 2 września 2016

Coolturalny sierpień

Witajcie we wrześniu!

To co nieuniknione musiało nadejść - koniec wakacji. Coraz częściej zaczynamy wspominać o jesieni, a lato przecież nadal trwa.
Gdy jeden miesiąc się kończy, a drugi  zaczyna to znaczy, że przyszedł czas na podsumowania.



Kino:
byłam na dwóch filmach, "Na Boskiej Florence", cudowny film z genialną obsadą KLIK oraz na "Sausage Party". Ta bajka dla dorosłych nie do końca mi się spodobała.

Książki:
zaczęłam czytać jedną książkę i ciągle nie mogę jej skończyć, mimo tego, że mnie bardzo zaciekawiła.

Nowe książki:
na mojej półce pojawiły się trzy nowe książki. "Sto imion" C. Ahern, "Lekcje szyku Madamme Chic" J. L. Scott, "Mówiąc inaczej" P. Mikuła.

Podróże:
koniec urlopu nie oznacza braku możliwości wyjazdów. Póki jeszcze jest pogoda, staramy się gdzieś pojechać w trakcie weekendu. Byłam w kilku miejscach: Lublinie, Kielcach, Chęcinach, Studziankach Pancernych. O tych wyjazdach opowiem Wam więcej w kolejnym poście.
Wybraliśmy się razem ze znajomymi na spływ kajakowy po Pilicy. Było świetnie, wybraliśmy odcinek 14 km. Następnym razem zdecydujemy się na dłuższą trasę.

Muzyka:
ulubione piosenki sierpnia





A jak wam minął sierpień?