poniedziałek, 9 maja 2016

Majówka - Bieszczady - Wetlina

Witajcie!

Byliście kiedyś w Bieszczadach? Kilka dni temu byłam tam po raz pierwszy. Nocowaliśmy w małej i niesamowicie malowniczej wiosce - Wetlinie. Dwa sklepy, kilka miejsc z dobrym jedzeniem, całkiem sporo miejsc z noclegami i, co najważniejsze blisko wiele szlaków turystycznych.


Następnego dnia wybraliśmy dosyć krótką trasę, taką na rozkręcenie się: Wetlina -> Przełęcz Orłowicza -> Smerek, czas przejścia około 2:30h w jedną stronę. 
Po zimowym bezruchu nawet ta trasa okazała się nie lada wyzwaniem dla mnie. Co 20 metrów musiałam odpoczywać. Błoto nie ułatwiało chodzenia. Oczywiście, gdy dotarliśmy na Smerek, nie żałowałam, że się tak pociłam, i że mnie bolą nogi.




Kolejnego dnia postanowiliśmy zdobyć najwyższy szczyt polskich Bieszczadów Tarnicę. Na szczyt prowadzą dwie drogi: dłuższa z ładniejszymi widokami, wzdłuż niższych szczytów oraz krótsza z mniej atrakcyjnymi widokami. Zdecydowaliśmy się na dłuższą, która początek swój miała w Ustrzykach Górnych, a z Tarnicy zeszliśmy do miejscowości Wołosate. Widoki przepiękne. Najbardziej podobała mi się odcinek trasy biegnący przez Szeroki Wierch. Niestety, wtedy zaczęła psuć się pogoda. Zachmurzyło się, zaczął padać grad. Biegiem weszliśmy na Tarnicę, chwilę odpoczęliśmy i wtedy zaczęło grzmieć. Pierwotnie chcieliśmy wracać tą trasą, którą przyszliśmy, jednak z obawy przed kapryśna pogodą wybraliśmy, krótszą trasę. Dobrze zrobiliśmy. Ledwo zaczęliśmy schodzić i rozpętała się niezła zawierucha, najpierw przez prawie 20 minut padał grad, a później spadł deszcz. Zimno, ślisko, tłoczno. To jak wyglądały moje buty po tej trasie mogliście zobaczyć na moim Instagramie. Niezapomniana przygoda ;)
Trasa: Ustrzyki Górne -> Szeroki Wierch -> Przełęcz Krygowskiego -> Tarnica -> Wołosate, czas przejścia całej trasy ponad 4h.







Brzydka pogoda, przemoczone buty nie zniechęciły nas do chodzenia. Następnego dnia pogoda się poprawiła, a ubrania i buty wyschły przez noc na grzejnikach. Chcieliśmy iść na Małą i Dużą Rawkę, ale że nam się parkingi pomyliły to trafiliśmy na szlak prowadzący na Połoninę Wetlińską. 
Trasa: Przełęcz Wyżna -> Połonina Wetlińska -> Brzegi Górne, czas przejścia całej trasy około 2:30 h.





Bieszczady mnie zachwyciły! Jedynie czego mi brakowało to trochę więcej zieleni. Po zdjęciach można wywnioskować, że mogły być robione równie dobrze w listopadzie. Na samych szczytach przyroda dopiero budzi się do życia, znacznie niżej wszystko już pięknie zazielenione.
Dlatego musimy tam pojechać znowu, może za rok w wakacje? ;)



A jak Wam minęła majówka?


19 komentarzy:

  1. Kochan Bieszczady, dwa lata temu zrobiłam z mym lubym te trasy ach <3

    OdpowiedzUsuń
  2. Ale piękne zdjęcia! :) Ja nigdy nie byłam w tych okolicach.

    OdpowiedzUsuń
  3. Ale tam pięknie, w Bieszczadach jeszcze nie byłam :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Piękne widoki <3 Tylko raz byłam w górach ale bardzo mi się spodobało :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Byłam raz, chyba z 15 lat temu, będę musiała kiedyś powtórzyć, bo piękne widoki pokazałaś i trochę Ci pozazdrościłam :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wakacje się zbliżają, to może w ... Bieszczady?

      Usuń
  6. Uwielbiam góry, piękne widoki :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Najwspanialsze widoki i głowa w chmurach :)

      Usuń
  7. też spędziłam majówkę w górach, tylko w Tatrach:)

    OdpowiedzUsuń
  8. Moja również na łonie natury i aktywnie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak najbardziej lubię spędzać wolne chwile :)

      Usuń
  9. oooo uwielbiam < 3333 ja jutro jade w Tatry :3

    OdpowiedzUsuń
  10. piękne widoki, lubię góry :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Pięknie, marzę o tym by kiedyś pojechać w Bieszczady :) ja w tamtą sobotę byłam w Górach Sowich :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W Górach Sowich nigdy nie byłam, jest jeszcze tyle miejsc do zobaczenia :)

      Usuń