środa, 11 listopada 2015

Co mnie wkurza ... czyli o zachowaniach ludzi słów kilka

Miał być dzisiaj post kosmetyczny, ale że wczoraj byłam w kinie i strasznie mnie zirytowało zachowanie pewnej pary postanowiłam rozładować napięcie pisząc o tym.


Często chodzę do kina. Ostatnio byłam na Łowcy Czarownic, Ugotowanym i na Crimson Peak: Wzgórze krwi. Jeszcze wcześniej (pisałam o tych filmach na blogu) obejrzałam Więźnia Labiryntu i Stażystę. Na każdym seansie była jedna lub więcej osób, które trzymały nogi na fotelu w rzędzie przed nimi. Już sama nie wiem, czy chodzę do kina czy do czyjegoś prywatnego mieszkania. Jak można kłaść brudne buciory tam, gdzie ktoś będzie mieć głowę? Litości! Chce zobaczyć te osoby jak przychodzą do domu i kładą się w butach do łóżka, a najlepiej niech położą buty na poduszce.
Podobne zjawisko zaobserwowałam w autobusach i pociągach. Nieważne jaka jest pogoda i tak nogi wędrują na siedzenie.
Zawsze są to młodzi ludzie, najczęściej dziewczyny w wieku gimnazjalnym lub licealnym.
Inaczej zostałam wychowana. Gdy masz na nogach buty/ ciapy to trzymasz je na podłodze. Zdejmij obuwie zanim położysz stopy na fotelu czy łóżku.


Telefony komórkowe. Każdy ma i każdy korzysta. Tylko, że nie każdy wie, że obowiązują też pewne zasady. Denerwuje mnie, gdy ktoś rozmawia przez telefon w komunikacji miejskiej. Naprawdę nie chcę słuchać opowieści z imprezy, ile kto wypił i kto z kim wylądował w łóżku. Bardzo staram się wyłączyć i skupić się na własnych myślach, ale po 10 minutach poddaje się i słucham opowieści.

Irytuje mnie też, gdy ktoś w mojej obecności pisze sms'y i rozmawia przez telefon. Gdy jestem na spotkaniu nie wyciągam telefonu na stolik, jeśli dostane sms'a, być może go odczytam jeśli usłyszę(a zazwyczaj nie słyszę) i bardzooo rzadko odpisuję (odpisuje wtedy, gdy Narzeczony pyta się mnie, o której ma po mnie przyjechać ;).  A jeśli ktoś dzwoni to odbieram i od razu mówię, że oddzwonię później. A i zdarza się, że nie odbieram.

A już najbardziej drażni mnie, gdy jestem w jakiś sklepie, urzędzie, bibliotece i osoba obsługująca mnie pisze sms'a albo odbiera telefon. Te wszystkie sprawy są takie pilne, że trzeba odebrać? Za minutę przecież można oddzwonić!
A przecież 10-15 lat temu potrafiliśmy jeszcze żyć bez telefonów komórkowych. I wszystko dało się załatwić.

Jest jeszcze jedna rzecz, która mnie drażni, nadużywanie zwrotu "Nie mam czasu". Zauważyłam, że coraz częściej i coraz więcej ludzi tłumaczy się w ten sposób. Nieważne, kto się czym zajmuje, czy ma czwórkę dzieci, jedno czy żadnego, pracuje na etacie czy jest wolnym strzelcem.
Czytałeś/ czytałaś książkę o .... ? Nie miałem/ miałam czasu.
Widziałeś/ Widziałaś ten film? Nie mam czasu na oglądanie.
Masz fajny lakier na paznokciach, ja nie mam czasu na pomalowanie swoich.
Może się spotkamy? Nie mam czasu.

Ile prawdy jest w tych słowach? A może nie należy wszystkiego tłumaczyć brakiem czasu tylko brakiem chęci, albo po prostu jest się źle zorganizowaną osobą?
Poznałam kobietę, matkę 3 małych dzieci, robiącą habilitację i pracującą 100 km od miejsca zamieszkania. Zapytałam się: Jak pani  to robi? Odpowiedziała: Wszystko dzięki dobrej organizacji, przecież spać też muszę.
A już najbardziej mnie wkurza gdy ktoś mówi: Ja nie mam czasu bo mam dzieci, a ty masz czas bo ich nie masz. Wrrr....... Aż się we mnie gotuje!
Jeszcze zauważyłam, że niektórzy lubią się licytować np. kto ma gorzej w życiu, kto jest bardziej chory, bardziej zajęty, biedniejszy itp.

To chyba na tyle ;)


Napiszcie co Was irytuje w zachowaniach innych.



7 komentarzy:

  1. Masz sporo racji, rozmawianie przy obsługiwaniu jest absolutnie niedopuszczalne, ale ta zasada działa też w drugą stronę. Uważam za bardzo niekulturalne, kupowanie, zamawianie itp jednocześnie urządzając sobie pogawędkę przez telefon.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W ogóle jestem trochę anty nastawiona do telefonów komórkowych, staram się rozmawiać w domu, wtedy mogę skupić się na rozmowie,a nie na zakupach, czy załatwianiu spraw różnych.

      Usuń
  2. Też nie lubię czekać... i strasznie denerwują mnie osoby które rozmawiają długo przez telefon nie zważając na klienta..

    OdpowiedzUsuń
  3. Mnie najbardziej wkurza to o czym już wspomniałaś czyli rozmowy przez telefon w komunikacji publicznej. O matko, jak mnie to denerwuje. Mam ochotę wstać i wyrzucić tej osobie komórkę przez okno :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Zgadza się, ja także nie lubię, jak mi ktoś trajkocze nad uchem, niestety, wiele osób nie potrafi chyba żyć bez ciągłego używania telefonu...
    Denerwuje mnie też palenie papierosów na ulicy, pod sklepami i na przystankach. Chyba wraca ono do mody, bo widzę coraz więcej młodych ludzi palących.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Do palenia już się przyzwyczaiłam, bo mam osoby palące w swoim najbliższym otoczeniu.

      Usuń
  5. Do dziś pamiętam jak będąc u pewnej pani ginekolog i mówiąc po co przyszłam ta siedziała w komórce i nawet głowy nie podniosła tylko w komórce siedziała.

    OdpowiedzUsuń