niedziela, 4 października 2015

Film i książka - Dzika droga

Witajcie w ten piękny słoneczny dzień. Taką jesień to ja lubię :)

Słów kilka na temat powieści autobiograficznej  pt. "Dzika droga" Cheryl Strayed i adaptacji filmowej tejże książki.
Źródło
Cheryl nie potrafi sobie poradzić ze śmiercią matki, która odeszła w wyniku szybko postępującego nowotworu. Były ze sobą bardzo zżyte. Cheryl i jej brat wychowywali się w patologicznej rodzinie, ojciec pił i bił. W końcu ich matka ucieka wraz z dziećmi od męża. Wiąże się z innym lepszym człowiekiem. We czworo żyją na małej farmie. Dziewczyna wychodzi za mąż i zaczyna studia. Również jej matka postanawia kontynuować naukę, zawsze o tym marzyła. Nieoczekiwana choroba krzyżuje ich wspólne plany. Śmierć matki to dla Cheryl cios prosto w serce. W tych ciężkich chwilach nie pomaga jej nawet obecność kochającego męża. Dziewczyna zaczynasz szukać pociechy w seksie z przypadkowymi mężczyznami, zaczyna eksperymentować z narkotykami, przesadza z alkoholem, dokonuje aborcji. Mąż jej nie poznaje, ona sama nie wie,co się z nią dzieje. Odnosi wrażenie, że nikt jej nie rozumie.
Postanawia rozwieść się z mężem, którego nadal kocha, ale wie że będąc z nim będzie mu tylko sprawiać ból. O jej dalszym losie decyduje przypadek. Będąc w sklepie jej wzrok przykuwa przewodnik po Pacific Crest Train. PCT to szlak o długość 2 650 mil (4 265 km) i wiedzie przez trzy amerykańskie stany, z południa na północ: Kalifornia, Oregon i Waszyngton. Dziewczyna decyduje się na samotną wędrówkę.
Co oznacza, że będzie maszerować przez 3 miesiące z gigantycznym plecakiem, tylko od czasu do czasu będzie miała kontakt z cywilizacją, brak dostępu do bieżącej wody, toalety, prysznica. Będzie zdana tylko na siebie i na to co zmieści do plecaka.

Bardzo chciałam przeczytać tę książkę ponieważ  tak historia ma wielu swoich zwolenników i przeciwników, wzbudza wiele kontrowersji. Był taki moment, że myślałam iż odłożę książkę i więcej po nią nie sięgnę. Bodajże na stronie 88 jest fragment brzmiący mniej więcej tak " ... nauczyłam się suszyć mięso indyka, usunęłam ciążę, kupiłam coś tam ..." Byłam w szoku. Nie chcę nikogo umoralniać, zaczynać dyskusji na temat aborcji, czy jetem za czy przeciw. Chodzi mi o podejście autorki to tego tematu, gdzie umieściła to wyznanie, o kontekst zdania. Suszenie mięsa i usuwanie ciąży w jednym zdaniu? Pomyślałam" czy ta dziewczyna nie ma serca? Książka poleżała kilka dni i znów po nią sięgnęłam, chciałam ją zrozumieć. Chciałam wiedzieć, co siedzi w jej głowie.

Źródło 
Nadszedł czas na obejrzenie filmu. Wiedziałam, że film nie pokaże tego wszystkiego co przeżyła Sheryl, ale przede wszystkim będzie ciężko przekazać przemyślenia na temat jej życia. W końcu, dziewczyna prawie przez trzy miesiąca obcowała głownie ze swoimi myślami no i  z przepiękna przyrodą.
Film nie był zły, ale gdybym nie przeczytała książki, odniosłabym wrażenie, ze główna bohaterka jest płytka i myśli tylko o sobie. Bardzo wczułam się w tę historię. Żałuje, że w filmie nie pokazano co pomyślała Cheryl, gdy spotkała małego chłopca na szlaku. To wtedy powróciła myślami o swoim nienarodzonym dziecku, poczuła wyrzuty sumienia i miała nadzieję, że kiedyś jeszcze będzie mogła mieć dzieci. 
Jeszcze muszę wspomnieć o pięknej muzyce, bardzo nastrojowej i tworzącej niesamowity klimat filmu. 

Cudowna piosenka, odkryta na nowo. Mogę jej słuchać ciągle.

Po przeczytaniu książki i obejrzeniu filmu zajrzałam do komentarzy i recenzji. To co przeczytałam mocno mnie poruszyło. Ludzie czasem są okropni. Bardzo łatwo przychodzi niektórym osądzanie innych. Pojawiły się głosy, że śmierć matki to nie,aż taka wielka tragedia żeby popaść w narkomanię i zdradzać męża. Przecież każdy jest inny, każdy ma inną wrażliwość. Nie można wszystkich mierzyć jedną linijką! Nie zostaliśmy wyprodukowani w jednej fabryce wg jednego wzorca. Gdzie się podziała empatia?
Kolejne osoby miały za złe bohaterce, że chciała zmienić życie, a i tak w końcu przespała się z przypadkowym facetem. Jeśli ktoś dążąc do wyznaczonego celu nie popełni żadnego błędu to wielkie brawa dla niego. Ale czy można podnieść się z dna w kilka tygodni? Przecież są ludzie, którzy latami walczą ze sobą, ze swoimi słabościami, depresją.Według mnie ta podróż była dla dziewczyny dopiero początkiem drogi do lepszego życia.
Książkę przeczytałam błyskawicznie. Nie było w niej jakiś zwrotów akcji, napięcia, mimo to wciągnęła mnie ta historia i kibicowałam Cheryl z całych sił. Daje wielkiego minusa za brak mapki z zaznaczonymi odcinkami szlaku pokonanymi przez bohaterkę. Przydał się Internet pod ręką.


Czytałyście tę książkę? A może oglądałyście film? Jakie są wasze wrażenia?


6 komentarzy:

  1. Oglądałam film i mam miłe odczucia :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Czytałam zarówno książkę, jak i oglądałam film :-) zdecydowanie jestem zwolennikiem Cheryl i staram się jej nie oceniać, bo tak jak mówisz, każdy z nas jest inny i mierzy się inaczej z problemami... polecam również "Małe cuda" :-)

    OdpowiedzUsuń
  3. Nie czytałam ani książki ani nie oglądałam filmu, jednak już od jakiego czasu chciałam to zrobić. W pierwszej kolejności wzięłabym się pewnie za książkę, jeśli kiedykolwiek dostatnie się w moje ręce, a potem za film. Spodobała mi się historia Cheryl, jej próba przemiany i dążenie do własnego celu. Nie wiedziałam,że historia jest oparta na faktach. Zgadzam się z Tobą, że każdy jest inny, każdy ma inną wrażliwość i to co na jednej osobie nie zrobi większego wrażenia, inna może to odczuć zupełnie inaczej.

    OdpowiedzUsuń
  4. Chętnie przeczytałabym książkę i obejrzała film dla dopełnienia :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Książki nie czytałam, czeka na swoją kolej. Co do filmu, niespecjalnie podobał mi się, widziałam lepsze.

    OdpowiedzUsuń