sobota, 31 października 2015

Wspomnienia filmowe

Rzadko oglądam horrory, a jeśli już to na pewno nie takie straszne, gdzie psychole ganiają się z siekierami. Lubię tajemnicze historie, najlepiej jakieś niewyjaśnione sprawy sprzed lat, pierwszym takim filmem, który oglądał był  Nawiedzony. Takie filmy fajnie trzymają w napięciu. 
A jako dziecko panicznie bałam się Gremlinów. Pamiętam, że na końcu filmu lektor poradził sprawdzić czy gdzieś pod łóżkiem nie chowa się jakiś gremlin. Razem z bratem przeszukaliśmy cały dom, bo baliśmy się zasnąć ;) W młodości bałam się nawet oglądać serial Z archiwum X.
Przerażają mnie filmy typu Piła, Teksańska masakra piła mechaniczną, Oszukać przeznaczenie.
Myśląc o tym poście zorientowałam się, że ostatni film z tego gatunku oglądam chyba dwa lata temu, dlatego postanowiliśmy wybrać się w do kina na film Crimson Peak. Wzgórze krwi.

Jak już wspomniałam zbyt wiele horrorów w swoim życiu nie widziałam, jaki jest sens oglądania filmu przez palce ;), ale wśród tych które widziałam znalazły się takie, które szczególnie mi się spodobały i zaciekawiły.

RING
Film Ring to najnowszych nie należy, bo powstał w 2002 roku, to już klasyk gatunku. Oglądałam go nie raz. W ręce młodej dziennikarki trafia kaseta wideo z dziwnym nagraniem, pojedyncze zdjęcia, urywki filmów z pozoru nic nie znaczące. Każdy po obejrzeniu tego nagrania dostaje telefon z informacją, że umrze za siedem dni . Kobieta stara się w racjonalny sposób wyjaśnić powiązania między filmem, a ofiarami. chce poznać prawdę na temat tajemniczego nagrania, kobiety pojawiającej się w w filmie i miejsc. Zależy jej na odkryciu prawdy tym bardziej, że kasetę obejrzał jej syn i przyjaciel.


SIEROCINIEC
Laura wychowywała się w sierocińcu, teraz gdy jest szczęśliwą matką i żoną przeprowadza się w domu, w którym spędziła z innymi wychowankami dzieciństwo. W dawnym sierocińcu chce utworzyć ośrodek dla dzieci niepełnosprawnych. Po przeprowadzce Kobietę zaczyna zastanawiać nietypowe zachowanie jej 7-letniego synka. Chłopiec bawi się z niewidzialnym przyjacielem, opisuje go jako małego chłopca z workiem na głowie. Jaką tajemnicę skrywają ściany dawnego sierocińca i kim jest tajemniczy chłopiec?

Polecam jeszcze Labirynt Fauna. Film z pogranicza baśni i horroru.

Tego typu filmy mogę oglądać i nie chować się pod kołdrę ;)


Macie swoje ulubione horrory? I czy w ogóle lubicie oglądać tego typu filmy?


czwartek, 29 października 2015

Maska Kallos Keratin

Cześć ! :)

Na dzisiaj przygotowałam dla Was recenzję maski do włosów z Kallosa. To już 4 rodzaj maski, który testowałam (stosowałam już maskę czekoladową, latte i waniliową).

Kallos Keratin 
Cena: ok.5- 9 zł za 275 mln



Od producenta:
Keratynowa maska do włosów z proteinami mleka do włosów suchych, łamiących się i poddanych zabiegom chemicznym. Dzięki zawartości keratyny i regenerujących protein mleka odbudowuje naturalną strukturę włosów, wypełniając ubytki w ich włóknach. Odżywia i chroni suche, łamiące się włosy. Po zastosowaniu włosy stają się łatwe do układania, miękkie w dotyku i lśniące.


Skład:
Aqua, Cetearyl Alcohol, Cetrimonium Chloride, Citric Acid, Propylene Glycol, Hydrolized Milk Protein, Hydrolized Keratin, Cyclopentasilioxane, Dimenthiconol, Parfum, Benzyl Alcohol, Methylchloroisothiazolinone, Methylisothiazolinone



Miałam duże oczekiwania, co do tej maski.
Produkt znajduje się w plastikowym słoiczku z zakrętką. Miałam problemy z wydostaniem maski, gdy zbliżyłam się do denka. I jak zawsze w przypadku tych opakowań, mam problem z otwarciem mokrymi rękoma.
Zapach intensywny, wg mnie zbyt sztuczny i chemiczny. Nie utrzymuje się na włosach. Konsystencja maski jest dosyć gęsta, ale bardzo dobrze rozprowadza się po włosach.
A działanie? No cóż... W skrócie może być. Maska ułatwia rozczesywanie włosów i ich modelowanie. Po wysuszeniu były miękkie, trochę błyszczące, trochę się puszyły, nie wyglądały źle, ale i nie zachwycająco.
Jak dla mnie ta maska to taki średniak. Nie jest zła, ale nie zachwyca działaniem.

Polecam szczególnie maskę Latte i Czekoladową tej firmy.

Znacie maski KALLOS?
Możecie coś polecić?



poniedziałek, 26 października 2015

Lunchbox #18

Witajcie!
Mam dla Was kolejne trzy zestawy obiadowe do pracy.

ZESTAW NR 1


Kasza gryczana z gotowaną piersią z kurczaka, do tego podsmażona na oliwie cukinia z pomidorem, koperkiem i rukolą. To donie można jeść również na zimno, ale podgrzane smakuje lepiej ;)

Owoce

ZESTAW NR 2


Proste sałatki goszczą u mnie najczęściej, bazę stanowią mixy sałat. Do tej sałatki użyłam mixu ze szpinakiem (dopiero od niedawna wprowadziłam do swojego menu szpinak) . Pozostałe składniki: szynka drobiowa, groszek konserwowy, kukurydza konserwowa, pomidory suszone.
Sos: oliwa z przyprawą do tzatzyków

Owoc

ZESTAW NR 3


Sałatka: jedno jako na twardo, 3 ugotowane pieczarki, szczypiorek, kukurydza konserwowa, groszek konserwowy, majonez lub jogurt naturalny, sól, pieprz.

W małym pojemniku: pół jogurtu naturalnego, płatki owsiane górskie, owoce.

Koktajl: banan, brzoskwinia, woda mineralna.


SMACZNEGO!!!


Pozostałe przepisy na lunchbox do pracy/ szkołę czy na uczelnię znajdziecie tutaj KLIK


niedziela, 25 października 2015

Evrēe - krem do rąk idealny na jesień?

Cześć wszystkim!
Ale mamy dzisiaj ładną pogodę, u Was też tak pięknie świeci słońce? Napiszę post, zrobię obiad (risotto z kurczakiem, cukinią i pieczarkami) i idziemy na spacer. Trzeba korzystać z uroków jesieni :)

A przed wyjściem koniecznie muszę pamiętać o użyciu kremu do rąk. Nadeszły chłodniejsze dni i muszę dobrze zabezpieczać donie przed chłodnym powietrzem i silnym wiatrem. Gdy przyszło pierwsze ochłodzenie moje ręce zrobiły się szorstkie. Źle reagują na niskie temperatury. Postanowiłam wypróbować coś nowego, a mianowicie krem do rąk z Evrēe.

Evrēe, Hand Care Max Repair, Regenerujący krem do rąk
Pojemność - 100 ml
Cena - od 6 do 9 zł


Ze strony producenta:
MAX REPAIR KREM DO RĄK regenerujący
do bardzo suchej i podrażnionej skóry
Emolienty roślinne zawarte w kremie przyspieszają wnikanie składników aktywnych w głębokie warstwy skóry dłoni, tworząc na ich powierzchni ochronny film.
Nie pozostawia nieprzyjemnego uczucia lepkości!
SKŁADNIKI AKTYWNE:
olejek arganowy
olejek avocado
d-panthenol
DZIAŁANIE:
regeneruje i nawilża zniszczony naskórek
koi podrażnione i spierzchnięte dłonie
przywraca skórze miękkość i elastyczność

Skład:
Aqua (Water), Caprylic/Capric Triglyceride, Glycerin, Urea, Cetearyl Alcohol, Ceteareth-20, Prunus Amygdalus Dulcis (Sweet Almond) Oil, Glyceryl Stearate, Aluminum Starch Octenylsuccinate, Cera Alba (Beeswax), Butyrospermum Parkii (Shea) Butter, Persea Gratissima (Avocado) Oil, Glycine Soja (Soybean) Oil, Glycine Soja (Soybean) Sterols, Hexyl Laurate, Sodium Acrylate/Acryloyldimethyltaurate Copolymer, Isehexadecane, Polysorbate 80, Argania Spinosa Kernel (Argan) Oil, Panthenol, Allantoin, Dimethicone, PEG-8, Tocopherol, Ascorbyl Palmitate, Ascorbic Acid, Citric Acid, Xanthan Gum, Disodium EDTA, Propylene Glycol, Diazolidinyl Urea, Iodopropynyl Butylcarbamate, Benzyl Salicylate, Hexyl Cinnamal, Butylphenyl Methylpropional, Limonene, Linalool, Parfum (Fragrance)


Nie planowałam zakupu tego kremu, wzięłam go spontanicznie, bo akurat był w promocyjnej cenie za około 6 zł. A że ostatnio sporo słyszałam wiele pozytywnych opinii na temat tej marki, to szybko podjęłam decyzję o jego zakupie. 
Już po pierwszym użyciu wiedziałam, że to był dobry zakup. Krem znajduje się w miękkiej plastikowej tubce zamykanej na "klik". Zamknięcie jest solidne i jeśli dobrze je zamknę, nie ma możliwości by się samo otworzyło.
Konsystencja jest dosyć gęsta i tłusta. Kremu używam w niewielkiej ilości, wtedy szybko się wchłania i nie pozostawia tłustej warstwy, jeśli postąpię inaczej krem będzie się znacznie dłużej wchłaniał i wszystko czego się dotknę będzie utłuszczone. A gdy już się wchłonie skóra staje się jedwabiście gładka.
Przez to, że nakładam go jednorazowo niewiele jest bardzo wydajny.
Zapach tego produktu jest intensywny, trochę kojarzy mi się z proszkiem do prania. Musiałam się do niego przyzwyczaić. Teraz już jest OK.

Cieszę się, ze zdecydowałam się na zakup tego kosmetyku. Moje dłonie były mocno wysuszone mimo ciągłego stosowania innych kremów. Teraz po użyciu tego produktu są dobrze zabezpieczone przed niskimi temperaturami i znów są w dobrej kondycji. Polecam!

A ostatnio na spotkaniu z koleżankami okazało się, że wszystkie 3 stosujemy ten sam krem ;) Coś to musi znaczyć ;)



Miałyście ten krem?



środa, 21 października 2015

Zalookane w sieci

Witajcie!
Aj znowu krótka przerwa w nadawaniu :( tak się kończy przekładanie pisania na następny dzień (tydzień).

W tym poście pojawi się kilka ciekawych linków do stron z vlogami, blogami, to tego co mnie ostatnio śmieszy, inspiruje...



Red Lipstick Monster - Ewy chyba nie muszę nikomu przedstawiać. Ta dziewczyna jest MEGA pozytywna, zawsze uśmiechnięta, wykonuje piękne makijaże, wszystko dokładnie tłumaczy, recenzuje kosmetyki zarówna te z górnej półki, jaki z dolnej. Zamieszka filmiki DIY, o tatuażach i piercingu. Włącza się w akcje charytatywne. A już niedługo będzie mieć premierę jej książka. Lubię takich pozytywnych ludzi i lubię, gdy ludzie mówią o tym na czym się dobrze znają. A ten filmik uwielbiam KLIK

Filozofia smaku - Malwina prowadzi bloga kulinarnego. Zaglądam zawsze do niej w poniedziałek około południa ponieważ tego dnia na blogu pojawia się post z przepisami na bento czy też lunchboxy. To stamtąd czerpię dużo inspiracji na posiłki do pracy. A jeszcze wszystko tak apetycznie wygląda na zdjęciach! Autrka zamieszcza m.in. recenzje pudełek śniadaniowych, właśnie czekam na jej opinię dotyczącą pudełek z Ikea.

Kabaret Smile - bardzo lubimy z Sebastianem oglądać kabarety. Niektóre wystąpienia rozśmieszają nas do łez. Ostatnio naszym ulubionym skeczem jest Marylin Manson w doborowym towarzystwie żony Bożenki i kreta ;) KLIK

Quizy filmowe - odkryłam niedawno na filmwebie fajne quizy. Sprawdziłam swoja wiedzę w kilku m.in.
Adaptacje książek, czyli kto "wymyślił" filmy?, Niezwykli ludzie ich odtwórcy, Jak wielkim fanem Johnny'ego Deppa jesteś?, Oscarowe filmy - czy potrafisz je rozpoznać? 

Pancakes nadziewane nutellą - ten przepis muszę wypróbować!

One Little Smile - na bloga Pauli zaglądam od dawna, już nawet nie pamiętam jak na niego trafiłam. A na blogu znalazłam coś naprawdę fajnego, a mianowicie autorka zaprojektowała i udostępniła za darmo PRZEPIŚNIK DO WYDRUKU


Z przymrożeniem oka  ;) 



sobota, 10 października 2015

Filmowe seanse

Wyjście do kina jest zawsze dobrym pomysłem na udane popołudnie czy wieczór.
W szczególności polecam Wam dwa filmy, które znajdują się w aktualnym repertuarze, jest to "Więzień labiryntu: próby ognia" oraz "Praktykant".



"PRAKTYKANT"

70-letni Ben znudzony życiem emeryta chciałby znów zacząć pracować. Wówczas jego życie nabrało by nowego rozpędu. Zostaje praktykantem w dużej firmie zajmującej się modą i dystrybucją odzieży. Trafia pod skrzydła właścicielki firmy młodej, ambitnej i pełnej energii Jules. Kobieta jest dosyć sceptycznie nastawiona do tego pomysłu., nie uważa by Ben się im do czegoś przydał. Jednak doświadczenie życiowe i zawodowe mężczyzny okaże się bardzo pomocne przy rozwiązywaniu problemów w firmie i życiu osobistym Jules.

Film Praktykant z Robertem De Niro jest cudowny, przezabawny, lekki, ale nie banalny. Świetni aktorzy i świetne zagrane role. Nie ma co ukrywać młodość, energia, zapał do pracy oraz doświadczenie życiowe to przepis na murowany sukces w każdej dziedzinie.
A tak poza tym uwielbiam De Niro w komediach. Wielki aktor, wielkie role i praktykant ;)

"WIĘZIEŃ LABIRYNTU: PRÓBY OGNIA"

W zeszłym roku wybraliśmy się z Narzeczonym do kina na film Więzień labiryntu. Żadne z nas nie doczytało, że to pierwsza część trylogii. Trochę się zirytowałam, że trzeba czekać rok na kolejny film. A zirytowałam się dlatego, bo fabuła filmu bardzo mi się spodobała, film bardzo mnie wciągnął. Tematyka pewnie nie dla wszystkich, ale ja lubię takie filmy, gdzie akcja dzieje się w niedalekiej przyszłości, są stopniowo odkrywane tajemnice, co buduje napięcie.

Nie napisze o czym była druga część filmu, bo byłby to spojler dla kogoś, kto nie oglądał pierwszej części.

Grupa chłopców zostaje zamknięta w olbrzymim labiryncie. Niektórzy są więźniami od kilku lat. Chcą stamtąd uciec, ale nie jest to takie proste. Labirynt jest otwierany codziennie rano i zamykany wieczorem. W ciągu nocy ściany labiryntu się przemieszczają. dodatkowym utrudnieniem są krwiożercze pająki-mutanty. Pewnego dnia do grupy chłopców dołącza Thomas, nie wie kim jest,ani skąd się tu wziął. Kilka dni później pojawia się dziewczyna - Teresa. Ona go poznaje, pracowali razem w laboratorium, w którym opracowywano lek na dziwną chorobę zwaną POŻOGA. Thomas razem z garstką chłopców i Teresą postanawiają uciec z labiryntu i dowiedzieć się dlaczego do niego trafili.

Obie części filmu z przyjemnością obejrzałam. Filmy bardzo wciągające i ciekawe. Czekam na ostatnią część trylogii.



Na jakim filmie byliście ostatnio w kinie?
Co polecacie?


czwartek, 8 października 2015

K&K - książki i kosmetyki

Ale się obłowiłam w nowe tytuły, a to wszystko przez promocje. Na stronie Znaku - 70%, w Biedronce 3 książki w cenie 2. Jak tu nie kupić!?
Kosmetyków też trochę kupiłam. Wreszcie zdecydowałam się zamówić coś ze Skarbów Syberii. Tak są wychwalane te produkty, wreszcie i ja wypróbuje te cuda ;)



Zacznę od kosmetyków:



Recepty Babci Agafii
Maska do włosów Siedmiu sił
Ekspresowa maska do włosów Regeneracyjna
 Ziołowy peeling do ciała Odnowa Skóry



Żel pod prysznic Isana Miód i mleko
Szampon do włosów Barwa Ziołowa Skrzyp polny


Krem zwalczający niedoskonałości La Roche Posay Effaclar Duo plus
Krem pod oczy Rival de Loop


Lakier Golden Rose 60 sec nr 33
Matowa pomadka w kredce Golden Rose Matte Lipstic Crayon nr 13


Pomadka ochronna Eveline 8w1 skondensowane serum do ust
Maseczki Ziaja


Książki, dużo książek :)



Znacie coś z moich nowości? :-)

wtorek, 6 października 2015

Lunchbox # 17 z cukinią

Przez prawie dwa tygodnie w naszej kuchni królowały potrawy z cukinii. Dostaliśmy 5 - 6 kg świeżutkiej prosto z ogródka cukinii i zaczęło się kombinowanie, co można z niej zrobić . Zupa krem, placuszki, leczo, sos warzywny, omlet. Wszystko pyszne, ale prawdziwym przebojem stał się bigos z cukinii.

Oczywiście do pracy również brałam ze sobą potrawy, w składzie których pojawiła się cukinia :)


3 propozycje przepisów na lunchboxy

ZESTAW nr 1


Sos warzywny z makaronem
papryka, cukinia, pieczarki, pomidory, cebula, sól i pieprz

Placuszki z serka homogenizowanego z dodatkiem wiórków kokosowych  plus miód do polania
PYCHOTA!!!

ZESTAW nr 2


Omlet plus pieczywo
3 jajka, 4 łyżki mleka, groszek zielony, cukinia, cebula, wędlina, koperek, pieprz i sól

ZESTAW nr 3


Bigos z cukinii plus pieczywo plus owoce

Cukinię zetrzeć na tarce o grubych oczkach,posolić i odstawić na 15 minut, odlać nadmiar wody. Przełożyć do garnka i na małym ogniu gotować pod przykryciem. Podsmażona kiełbasę z cebulą i dodać do cukinii plus koncentrat pomidorowy, koperek, sól, pieprz. Gotować około 30 minut, od czasu do czasu mieszając.
Smakiem bardzo przypomina młodą kapustkę :)


SMACZNEGO!!!

Inne przepisy na lunchboxy znajdziecie TUTAJ  

niedziela, 4 października 2015

Film i książka - Dzika droga

Witajcie w ten piękny słoneczny dzień. Taką jesień to ja lubię :)

Słów kilka na temat powieści autobiograficznej  pt. "Dzika droga" Cheryl Strayed i adaptacji filmowej tejże książki.
Źródło
Cheryl nie potrafi sobie poradzić ze śmiercią matki, która odeszła w wyniku szybko postępującego nowotworu. Były ze sobą bardzo zżyte. Cheryl i jej brat wychowywali się w patologicznej rodzinie, ojciec pił i bił. W końcu ich matka ucieka wraz z dziećmi od męża. Wiąże się z innym lepszym człowiekiem. We czworo żyją na małej farmie. Dziewczyna wychodzi za mąż i zaczyna studia. Również jej matka postanawia kontynuować naukę, zawsze o tym marzyła. Nieoczekiwana choroba krzyżuje ich wspólne plany. Śmierć matki to dla Cheryl cios prosto w serce. W tych ciężkich chwilach nie pomaga jej nawet obecność kochającego męża. Dziewczyna zaczynasz szukać pociechy w seksie z przypadkowymi mężczyznami, zaczyna eksperymentować z narkotykami, przesadza z alkoholem, dokonuje aborcji. Mąż jej nie poznaje, ona sama nie wie,co się z nią dzieje. Odnosi wrażenie, że nikt jej nie rozumie.
Postanawia rozwieść się z mężem, którego nadal kocha, ale wie że będąc z nim będzie mu tylko sprawiać ból. O jej dalszym losie decyduje przypadek. Będąc w sklepie jej wzrok przykuwa przewodnik po Pacific Crest Train. PCT to szlak o długość 2 650 mil (4 265 km) i wiedzie przez trzy amerykańskie stany, z południa na północ: Kalifornia, Oregon i Waszyngton. Dziewczyna decyduje się na samotną wędrówkę.
Co oznacza, że będzie maszerować przez 3 miesiące z gigantycznym plecakiem, tylko od czasu do czasu będzie miała kontakt z cywilizacją, brak dostępu do bieżącej wody, toalety, prysznica. Będzie zdana tylko na siebie i na to co zmieści do plecaka.

Bardzo chciałam przeczytać tę książkę ponieważ  tak historia ma wielu swoich zwolenników i przeciwników, wzbudza wiele kontrowersji. Był taki moment, że myślałam iż odłożę książkę i więcej po nią nie sięgnę. Bodajże na stronie 88 jest fragment brzmiący mniej więcej tak " ... nauczyłam się suszyć mięso indyka, usunęłam ciążę, kupiłam coś tam ..." Byłam w szoku. Nie chcę nikogo umoralniać, zaczynać dyskusji na temat aborcji, czy jetem za czy przeciw. Chodzi mi o podejście autorki to tego tematu, gdzie umieściła to wyznanie, o kontekst zdania. Suszenie mięsa i usuwanie ciąży w jednym zdaniu? Pomyślałam" czy ta dziewczyna nie ma serca? Książka poleżała kilka dni i znów po nią sięgnęłam, chciałam ją zrozumieć. Chciałam wiedzieć, co siedzi w jej głowie.

Źródło 
Nadszedł czas na obejrzenie filmu. Wiedziałam, że film nie pokaże tego wszystkiego co przeżyła Sheryl, ale przede wszystkim będzie ciężko przekazać przemyślenia na temat jej życia. W końcu, dziewczyna prawie przez trzy miesiąca obcowała głownie ze swoimi myślami no i  z przepiękna przyrodą.
Film nie był zły, ale gdybym nie przeczytała książki, odniosłabym wrażenie, ze główna bohaterka jest płytka i myśli tylko o sobie. Bardzo wczułam się w tę historię. Żałuje, że w filmie nie pokazano co pomyślała Cheryl, gdy spotkała małego chłopca na szlaku. To wtedy powróciła myślami o swoim nienarodzonym dziecku, poczuła wyrzuty sumienia i miała nadzieję, że kiedyś jeszcze będzie mogła mieć dzieci. 
Jeszcze muszę wspomnieć o pięknej muzyce, bardzo nastrojowej i tworzącej niesamowity klimat filmu. 

Cudowna piosenka, odkryta na nowo. Mogę jej słuchać ciągle.

Po przeczytaniu książki i obejrzeniu filmu zajrzałam do komentarzy i recenzji. To co przeczytałam mocno mnie poruszyło. Ludzie czasem są okropni. Bardzo łatwo przychodzi niektórym osądzanie innych. Pojawiły się głosy, że śmierć matki to nie,aż taka wielka tragedia żeby popaść w narkomanię i zdradzać męża. Przecież każdy jest inny, każdy ma inną wrażliwość. Nie można wszystkich mierzyć jedną linijką! Nie zostaliśmy wyprodukowani w jednej fabryce wg jednego wzorca. Gdzie się podziała empatia?
Kolejne osoby miały za złe bohaterce, że chciała zmienić życie, a i tak w końcu przespała się z przypadkowym facetem. Jeśli ktoś dążąc do wyznaczonego celu nie popełni żadnego błędu to wielkie brawa dla niego. Ale czy można podnieść się z dna w kilka tygodni? Przecież są ludzie, którzy latami walczą ze sobą, ze swoimi słabościami, depresją.Według mnie ta podróż była dla dziewczyny dopiero początkiem drogi do lepszego życia.
Książkę przeczytałam błyskawicznie. Nie było w niej jakiś zwrotów akcji, napięcia, mimo to wciągnęła mnie ta historia i kibicowałam Cheryl z całych sił. Daje wielkiego minusa za brak mapki z zaznaczonymi odcinkami szlaku pokonanymi przez bohaterkę. Przydał się Internet pod ręką.


Czytałyście tę książkę? A może oglądałyście film? Jakie są wasze wrażenia?