środa, 30 września 2015

Antyperspirant Vichy

Pamiętacie jeszcze mega gorący sierpień? Ciężko było się nie pocić, a najważniejszym kosmetykiem w tym okresie był dobry antyperspirant. Czy produkt od Vichy sprostał temu wyzwaniu?


Vichy, 48 h Anti-perspirant 
Antyperspirant w kulce 48-godzinna skuteczność działania
Pojemność: 50 ml
Cena: 35 zł




Od producenta: Długotrwała skuteczność antyperspirantu.
Składniki aktywne antyperspirantu gwarantują ochronę nawet do 48 godzin.
Hipoalergiczny. Zawiera Wodę Termalną z Vichy. Produkowany według ścisłych norm przemysłu farmaceutycznego. Testowany przez dermatologów. Nie zawiera alkoholu.
Antyperspirant zapewnia uczucie komfortu i pozostawia skórę świeżą i elastyczną przez 48 godzin.

Skład: aqua, aluminum chlorohydrate, aluminum sesquichlorohydrate, ppg-15 stearyl ether, cetearyl alcohol, ceteareth-33, parfum, dimethicone, iodopropynyl butylcarbamate, peg-4 dilaurate, peg-4 laurate.


Wypróbowałam już kilka, jeśli nie kilkanaście antyperspirantów w swoim życiu. O tym z Vichy czytałam wiele pozytywnych opinii. Chciałam go wypróbować, ale trochę cena mnie odstraszała. Będąc w Super-Pharm zauważyłam, że ten kosmetyk jest w promocji, zapłaciłam za niego 24,99 zł.

Dezodorant pachnie przyjemnie i świeżo, a zapach ten nie jest intensywny. Kulka równomiernie rozprowadza produkt po skórze, nie zacina się, płyn nie wylewa się. 
Kosmetyk nie podrażnia skóry, nie zostawia białych śladów.

Nie zachwyciło mnie działanie tego antyperspirantu. W trakcie upałów nie gwarantował mi żadnej ochrony, pociłam się, nie maskował przykrego zapachu. Wystarczyła godzinka w wysokich temperaturach, a ja już czułam, że muszę iść pod prysznic. Ale powiedzmy, że to były ekstremalne warunki do testowania.
W "normalnych" temperaturach było trochę lepiej. Wg producenta dezodorant powinien zapewnić nawet 48 godzinną ochronę, tia... Po 9-10 godzinach zaczynałam się czuć mało komfortowo. A po całym dniu lepiej skrzydełka do góry nie podnosić ;) Antyperspirant nie spowodował, że mniej się pociłam, a i słabo ukrywał nieprzyjemny zapach.

Spodziewałam się lepszego działania po tym dezodorancie, firmie i cenie. Lepsze efekty daje mi stosowanie takich antyperspirantów jak Garnier Mineral i Nivea Invisible. 


Macie swój ulubiony antyperspirant

piątek, 25 września 2015

Książki na weekend

Mam dla was opisy dwóch książek, które na pewno umilą jesienny weekend. Dobra książka, kocyk, kubek gorącej herbaty to absolutne must have tej jesieni ;)

Pierwszą pozycją, którą gorącą chce Wam polecić jest książka autorki Isabelle Laflèche pt. Kocham Nowy Jork.


Catherine jest młodą ambitną prawniczką. Mieszka i pracuje w Paryżu w oddziale dużej międzynarodowej kancelarii prawniczej. Od dawna walczy o przeniesienie do nowojorskiej siedziby tejże firmy. To czego pragnie udaje jej się osiągnąć. Pakuje walizki i leci do Nowego Jorku. Jest pełna entuzjazmu, wiąże z tym miastem wielkie nadzieje, jednak już pierwszego dnia dopada ją brutalna rzeczywistość. Nie tak wyobrażała sobie pierwszy dzień w pracy. Orientuje się, że jej nowa szefowa dostarczy jej wielu stresów, będzie musiała pracować do późnych godzin nocnych, a wszystkie polecenia będą musiały być wykonane "na już". Do tego dochodzą problem komu ufać,a komu nie?
Cat w całym tym szaleństwie i wyścigu szczurów znajduje czas na miłość, ale czy dobrze ulokowała swe uczucia? Do walki stanie serce i rozum, kto zwycięży?

Bardzo polubiłam energiczną i zaradną Cat, której jedyną słabością są markowe ciuchy. Sprawiało mi wiele radości obcowanie z nią.
 Wprost nie mogłam oderwać się od książki. Wszystkie inne obowiązki poszły na bok, najważniejsze było by usiąść znów na kanapie i czytać, czytać, aż dotrę do ostatniej strony.

Koniecznie muszę wspomnieć, że Kocham Nowy Jork to pierwszy tom przygód prawniczki, drugi tom nosi tytuł Kochan Paryż.

P.S. Po jej przeczytaniu doceniam swoją pracę jeszcze bardziej ;) i już wiem, gdzie bym nigdy nie chciała pracować!



Kolejną książkę, którą dzisiaj chciałabym Wam polecić jest powieść znanej i lubianej autorki Ceceli Ahern pt. Zakochać się.


Wreszcie udało mi się przeczytać coś co wyszło spod pióra Ahern. Chociaż wydała już kilka książek, które są bardzo znane, mnie nigdy nie było do nich jakoś po drodze. Teraz, gdy przeczytałam "Zakochać się" - wiem jedno -CHCĘ WIĘCEJ!

Christine Rose prowadzi biuro pośrednictwa pracy, pomaga ludziom znaleźć pracę, ale nie tylko. Pomaga im również rozwiązywać ich osobiste problemy. Jednemu z nich pomogła rzucić palenie, kolejnemu chce pomóc pokonać strach przed jazdą autobusem. Wiedzę na temat ludzkich problemów i sposobów ich rozwiązywania czerpie z poradników, których ma pokaźną kolekcję. Christine pomaga innym, ale sama nie czuje się szczęśliwa, właśnie postanowiła rozwieść się z mężem, poza tym widziała jak mężczyzna chcący popełnić samobójstwo strzela sobie w głowę, mija zaledwie kilka dni i znowu spotyka człowieka chcącego odebrać sobie życie skacząc z mostu. Tym razem zamierza zapobiec tragedii. Udaje się jej przekonać młodego mężczyznę by nie skakał,ale ... znowu skoczy jeśli kobieta w ciągu 2 tyg. nie przekona go , że życie jest piękne i warto żyć.
Niedoszły samobójca to Adam Basil, przyszły spadkobierca wielkiego majątku, który właśnie odkrył, że kobieta, której chciał się oświadczyć zdradza go z najbliższym przyjacielem. A i ten majątek jest dla niego solą w oku, bo nie chce stanąć za sterami wielkiej rodzinnej firmy, ponieważ woli pracować w straży przybrzeżnej.
Czy Christinie uda się naprawić życie Adama? I czy można za kogoś naprawić życie?

Jak to na romans przystało nie trudno domyślić się zakończenia tej historii, ale to co przeżyli ci dwoje, jest niesamowite. Szalenie spodobał mi się ten duet. Adam mimo swojej depresji ciągle potrafił dowcipkować, a ironia to jego drugie imię. Czytając tę książkę wiele razy gościł uśmiech na mojej twarzy. W trakcie czytania odniosłam wrażenie, że bohaterowie są ... tacy rzeczywiści. Nie są wyidealizowani, to para młodych fajnych ludzi,szukających swego miejsca na ziemi.
Bardzo spodobał mi się styl pisania Ahern. A jej książka jest ciekawa, zaskakująca i wciągająca.

To co spodobało mi się przede wszystkim w obu powieściach to głowni bohaterowi. Łączy ich podobny wiek, to że gdy trzeba potrafią stanąć na wysokości zadania, a przede wszystkim mają poczucie humoru. Z chęcią widziałabym ich w gronie swoich znajomych.

POLECAM!!!

środa, 23 września 2015

Pierwszy dzień jesieni

Mamy jesień, czas pożegnać się z latem ... Dobre wspomnienia należy pielęgnować, zapisywać w pamięci. Wspaniałą pamiątką są zdjęcia, dzięki którym możemy przenieść się myślami do momentów, w których czuliśmy się szczęśliwi.
Udało mi się zatrzymałać trochę lata na zdjęciach.



GDZIE BYŁAM ... ?


1,2,3 - Moje wielkie potrójne wakacje, jedyne i wyjątkowe. Rewa, Zakopane, Szczawnica. 
4 - Góry w środku miasta - Kielce - Rezerwat Przyrody Kadzielnia.
5- Piękny zamek i park w Szydłowcu.
6 - Warszawa i wyjątkowy Park Skaryszewski.

CO WIDZIAŁAM...?


1 - Polska Noc Kabaretowa - na scenie moja ulubienica Mariolka krejzolka.
2 - Koncerty Goorala i Brodki.
3 -  Kino na (sztucznej) trawie.
4 - Najlepsza impreaz - Międzynarodowe Pokazy Lotnicze AIR SHOW w Radomiu.
5 - Festiwal Koloru.
6- Zapowiedz jesieni - Dożynki.

CZEGO SMAKOWAŁAM ...?


1 - Gofery bez dżemora, ale z owocami i bitą śmietaną ;)
2 - Piwo najlepiej smakuje latem.
3 - Soczyste truskawki.
4 - Letni drink - wino z sokiem i owocami.
5 - Umiem piec tylko jedno ciasto, za każdym razem dodaje inne owoce.
6 - Bób - za jego smakiem będę tęsknić najbardziej.

Na koniec chillout na balkonie :) 


Część roślinek nie przetrwała upałów, a inne się pięknie rozrosły.




KONIEC LATA, CZAS WYCIĄGNĄĆ GRUBE SWETRY :)

poniedziałek, 21 września 2015

Lunchbox #16

Dzisiaj mam dla Was naprawdę pyszne zestawy :) Kolorowe i sycące propozycje posiłków do pracy/ szkoły. Na samo wspomnienie ślinka mi cieknie.

Oto posiłki z zeszłego tygodnia. Podobne produkty, ale inne smaki.

ZESTAW NR 1


W ciągu ostatnich kilku tygodni bardzo często do pracy biorę koktajle owocowe, korzystam póki jeszcze jest dostępnych wiele owoców. Bazą jest zawsze banan. Nie sądziłam, że tak dobrze komponuje się smakowo z tyloma owocami. Jeśli chodzi o sałatkę robiłam ją po raz pierwszy i bardzo smakowała mi oraz mojemu Sebastianowi. Chyba będę mu częściej robić sałatki do pracy ;)

* koktajl z banana i mango
* sałatka
mix sałat, marchewka, jajko, salami, oliwki, mini kulki mozzarelli, grzanki, sos (oliwa, zioła prowansalskie, pieprz, sól)

ZESTAW NR 2


W drugim zestawie pojawił się eksperymentalny makaron z sosem pomidorowym i salami. Robiłam go po raz pierwszy bez konkretnego przepisu. Chciałam wykorzystać salami, którego nie zużyłam całego do sałatki.

Pojemnik pierwszy:
*sałatka
mix sałat, plasterki marchewki, pomidorki koktajlowe, mini kulki mozzarelli, grzanki, suszone oregano, a wszystko skropione oliwą z oliwek

Pojemnik drugi:
*makaron z salami
3/4 szklanki makaronu (przed ugotowaniem), kilka plasterków salami, ze smażony pomidor, pomidorki koktajlowe, przyprawa do spaghetti


SMACZNEGO!

piątek, 18 września 2015

Filmy na weekend

Witajcie :)
Dzisiaj ma dla Was dwie propozycje filmów, które moim zdaniem warto obejrzeć.


ZA JAKIE GRZECHY, DOBRY BOŻE?

źródło zdjęć

Ta rodzina jest  jedyna w swoim rodzaju! Oryginalna i wyjątkowa.
Claude i Marie to małżeństwo z wieloletnim staże. Są bardzo konserwatywni, marzą by ich 4 córki wyszły za porządnych ludzi, najlepiej katolików.Los jednak bywa przewrotny.
Państwo Verneuil mimo, iż kochają swoje córki nie mogą pogodzić się z tym, że 3 z nich wybrały na swoich mężów Żyda, Araba i Chińczyka. Każda rodzinna impreza kończy się wielką kłótnią. Ojciec nie ukrywa swojej niechęci do zięciów, a i oni za sobą nie przepadają.Cała nadzieja w najmłodszej córce, która obwieściła, że wkrótce wychodzi za mąż.Czy mężczyzna, którego wkrótce poślubi przypadnie do gustu rodzicom i czy przyszli teściowie zaakceptują wybór syna?

"Za jakie grzechy, dobry Boże" to film zabawny, w którym akcja toczy się dynamicznie, pełno jest inteligentnego humoru. Fabułą przypomina mi trochę "Skrzypka na dachu".  Każdemu polecam ten film, jeśli go jeszcze nie widzieliście koniecznie musicie go obejrzeć.


MÓW MI VINCENT

źródło zdjęć

Tytułowy Vincent to facet w średnim wieku, nieco zbyt gburowaty, opryskliwy, ciągle brakuje mu kasy i trochę nadużywa alkoholu, do tego stroni od ludzi. Do domu obok wprowadza się rozwódka z 12 -letnim synem Olivierem. Zupełnie przypadkowo Vincent zostaje jego nianią. Mężczyzna nie jest typowym opiekunem, zabiera chłopca do baru i na wyścigi konne, uczy go jak się bić, zapoznaje go z kobietą "lekkich obyczajów". Chociaż Vincent usilnie stara się trzymać chłopaka na dystans, to nie da się ukryć, że łączy ich wyjątkowa więź. Chłopiec jest jedyną osobą, która lubi tego mężczyznę i wierzy, że jest dobrym człowiekiem. Postara się wszystkim to udowodnić.

"Mów mi Vincent" to film z gatunku komedii obyczajowych, w trakcie jego oglądania śmiałam się i płakałam. Dobry film z przesłaniem. A na szczególne uznanie zasługuje Jaeden Lieberher, który wcielił się w rolę Oliviera, zagrał go rewelacyjnie. Razem Murray'em tworzą wspaniały duet.


Możecie mi polecić jakieś fajne komedie? :)

poniedziałek, 14 września 2015

Fructis - Cudowny olejek

Witajcie w nowym tygodniu :)

Czy Twoje włosy potrzebują ochrony podczas suszenia?
Moje tak, a Wasze? Jeśli tak, zapoznajcie się z tym produktem.


Garnier Fructis, Cudowny olejek z olejkiem arganowym, Ochrona do  230°C
cena: około 22-26 zł za 150 ml


Zobaczmy, co napisał producent:
Formuła wzbogacona olejkiem arganowym otula włosy zapewniając im pielęgnację i ochronę przed temperaturą do 230 stopni Celsjusza i 2 razy szybsze suszenie. Puszenie jest pod kontrolą, a włosy natychmiast stają się jedwabiste, miękkie i lśniące.
Zastosowany przed suszeniem, prostowaniem lub stylizacją na gorąco chroni włosy i ułatwia ich rozczesywanie. Zapobiega puszeniu się włosów i nadaje im miękkość i blask.


Zanim zaczęłam stosować ten olejek, używałam Termoochrony z Marion. Byłam zadowolona z działania tego produktu, ale że koleżanka, prawdziwa włosomaniaczka, wychwalała pod niebiosa cudowny olejek z Fructisa, postanowiłam go wypróbować. To była dobra decyzja.

Olejek znajduje się w plastikowej butelce z dozownikiem. Na początku miałam problem z utrzymaniem w dłoni butelki, ale szybko się przyzwyczaiłam do jej kształtu.  Pompka chodzi bez zarzutu, nic się nie rozlewa. Płyn jest dość rzadki, przeźroczysty o pięknym i intensywnym zapachu (wg mnie). Zapach ten pozostaje kilka godzin na włosach. Jest mega wydajny, po 3 miesiącach zużyłam dopiero 1/4 opakowania.
Aplikacja: na moje włosy do ramion potrzebuję zwykle jednej "pompki", a gdy chcę by włosy był bardziej błyszczące, wtedy zwiększam porcję. Najpierw wyciskam preparat na dłonie i go rozcieram, potem nakładam na mokre włosy mniej więcej od połowy ich długości. Następnie suszę suszarką.

Efekty: po pierwsze - ten olejek faktycznie przyśpiesza znacząco schnięcie włosów, rewelacja!
Kolejne zalety - chroni je przed wysoką temperaturą, sądzę, że dzięki niemu znacznie zredukowała się liczba rozdwojonych końcówek, włosy się nie puszą i ładnie błyszczą.


Moim zdaniem ten produkt nie tylko sprawia, że włosy wyglądają na zdrowsze, ale dzięki niemu są zdrowsze. Nawet jeśli po umyciu nie użyję tego produktu nie mam siana na głowie. To nie jest tak, że ten olejek maskuje przesuszone włosy, on sprawia, że te włosy są dobrze nawilżone nawet po następnym  myciu (oczywiście zawsze pamiętam o maskach i odżywkach o włosach).

Żeby nie było tak dobrze, ten olejek ma też wady. Jeżeli nałożę go zbyt dużo włosy szybko się przetłuszczają, są oklapnięte. A że moje włosy szybko tracą na świeżości muszę dawkować w małych ilościach ten produkt.

Ten olejek do włosów wart jest wypróbowania. Tym bardziej teraz, gdy zbliża się jesień i zima i będzie nam zależeć by szybko wysuszyć włosy.

Polecam!

środa, 9 września 2015

Cotton balls- kule świetlne

Wreszcie je ma!!! Ale się cieszę :D
O cotton balls marzyłam od dawna. Bardzo fajnie wyglądają zarówno w pomieszczeniach, jak i na zewnątrz. Ceny kul świetlnych są przeróżne, ale nie jest to tania rzecz. Jak dla mnie zapłacenie 100 zł i więcej za dekoracje do domu, to zbyt duży wydatek. Tańszą alternatywą jest zrobienie samodzielnie takich kul, jednak dla mnie to zajęcie jest za bardzo czasochłonne.


Gdy przeglądałam gazetkę z Biedronki i zobaczyłam, że kule będą dostępne od tego poniedziałku w bardzo rozsądnej cenie - 34.99 zł- wiedziałam, że muszę je mieć. Ponieważ ja byłam w pracy więc na wycieczkę po okolicznych Biedronkach wybrał się Mój Sebastian. Dopiero w trzeciej udało mu się upolować te, które kolorystycznie nam odpowiadały.


Liczba kul - 20
Zasilanie - 3 baterie (paluszki)
Długość przewodu - 3 metry
Średnica kul - 6 cm
Dają efekt rozproszonego, ciepłego światła


Poza kulami, Sebastian kupił jeszcze dwie poszewki na poduszki z ekstra wzorami, bo przecież MY kochamy jeść ;) 



Co o nich sądzicie?


poniedziałek, 7 września 2015

Lunchbox #15

Pierwszy tydzień września za nami. Powroty do szkoły i pracy. Nie może zabraknąć pysznego jedzenia.
Mam dla Was kolejne przepisy na lunchboxy, czyli posiłki na wynos. Zdjęcia był robione w sierpniu więc jeszcze typowo letnie zestawy z sezonowymi warzywami i owocami.



Zestaw nr 1



- Gotowana fasolka
- Pierogi z jagodami i kleksem z jogurtu naturalnego
- Koktajl z truskawek i jogurtu naturalnego


Zestaw nr 2


- Omlet plus pieczywo
  *dwa jajka, dwie łyżki mleka, bób gotowany (ewentualnie groszek zielony), dwie połówki suszonych pomidorów, ser żółty, koperek, sól i pieprz.
- Jogurt naturalny, płatki owsiane górskie, czereśnie



Zestaw nr 3


-Twarożek ze szczypiorkiem, rzodkiewką, żółtą papryką, sól, pieprz
- Czereśnie


Co najczęściej zabierałyście do pracy latem?


wtorek, 1 września 2015

Nie takie znowu nowości ...

Po ostatnich moich przygodach z kosmetycznymi eksperymentami, które bardziej mi zaszkodziły niż pomogły powróciłam do moich ulubionych i sprawdzonych kosmetyków.
Już nigdy nie wprowadzę tylu nowych kosmetyków na raz do codziennej pielęgnacji.


L'Oreal - Woda micelarna ( jeśli dobrze pamiętam, kiedyś był płyn micelarny Ideal Soft, coś się zmieniło?)

Fuss Wohl - Krem zmiękczający do stóp

Biały Jeleń - Żel do higieny intymnej

Isana - Zmywacz do paznokci

IsanaMed - Urea Szmpoo (super szampon, tylko mało wydajny, a że była promocja to wzięłam dwa)

Isana - Handlotion (ulubiony krem do rąk od kilku miesięcy)

Nivea - Antyperspirant


Perfecta - Błotna detoksykacja peeling i maska

Fuss Wohl - Tarka do stóp

Lovely - Serum wzmacniające z wapniem

Isana Young - plasterki na niedoskonałości ( nie są rewelacyjne,ale nie udało mi się znaleźć nic punktowego)

Perfecta - Wulkaniczna mikrodermabrazja 


Lubicie eksperymentować z kosmetykami, czy raczej jesteście wierne swoim ulubieńcom?