wtorek, 4 sierpnia 2015

Urlop!

Witajcie Kochani :)
Pierwszy tydzień urlopu za mną. Nie jest źle, bo przede mną jeszcze dwa. W trakcie dwóch tygodni nie udaje mi się wypocząć. Ledwo się odprężę, a już trzeba iść do pracy.

W zeszłym tygodniu byliśmy w Zakopanem. Cudowny wyjazd pod wieloma względami. Przede wszystkim wreszcie mogłam spędzić ze swoim Narzeczonym więcej czasu. Widujemy się tylko w weekendy, więc cały tydzień spędzony razem to wspaniała odmiana. Ten wyjazd okazał się również przełomowy ponieważ pokonałam własne słabości. Mam lęk wysokości. Zarzekałam się, że po wysokich górach chodzić nie będę, a jedynie będę rozkoszować się spacerami po dolinach. Wąskie dróżki, strome zbocza, wspinanie się po łańcuchach, myślałam - to nie dla mnie. Ale dałam się przekonać i spróbować swoich sił  w wspinaczce.

Gdzie byliśmy? Na początek  malownicza Dolina Kościeliska, następnego dnia z Kuźnic zielonym szlakiem weszliśmy na Kasprowy Wierch, a zeszliśmy przez Przełęcz pod Kopą Kondracką (momentami było niebezpiecznie), kolejnego dnia spacerkiem przeszliśmy Dolinę Chochołowską, następnego dnia wspinaliśmy się na Giewont. Kasprowym Wierchem byłam zachwycona, a droga nie Giewont nie była już taka przyjemna, natomiast wejście na sam szczyt po łańcuchach kosztowało mnie sporo stresu. Ręce mi się trzęsły ze strachu. Nie potrafiłam cieszyć się pięknymi widokami, myślałam o tym, że nie dam rady zejść. Po kilkunastu minutach przestałam panikować i mogłam spokojnie zejść na dół, właściwie to nie schodziłam tylko ślizgałam się na pupie. Ostania wycieczka miała być na Morskie Oko. Ale było tak dużo ludzi, że postanowiliśmy pójść do Doliny Pięciu Stawów, a po drodze zahaczyć o Wodospad Siklawa, nigdy tam nie byliśmy. Droga również nie była łatwa, dodatkowo mocno grzało słońce. Ale widoki zrekompensował trud wspinaczki.
Cieszę się, że tyle udało nam się zobaczyć, a przede wszystkim że się odważyłam wyjść z dolinek i zapanować nad strachem, mało tego - nabrałam ochoty na więcej! Codziennie spędzaliśmy po 8h na szlakach, wracaliśmy na katery wykończeni. Spać chodziliśmy nawet przed 22, jak małe dzieci ;)

Dolina Kościeliska

Staw Smreczyński

W drodze na Kasprowy Wierch

Już na szczycie

Droga powrotna szczytami

I kolejny odcinek drogi powrotnej z Kasprowego Wierchu, teraz zygzakiem 

Piękne widoki z polany Chochołowskiej

Ostatnia szansa by się wycofać ;)

Dałam radę, Giewont jest mój!

Widok z Giewontu

W drodze do Doliny Pięciu Stawów

Wodospad Siklawa

Zapierające dech w piersiach widoki



P.S.
Chciałam jeszcze Was poinformować, że robię sobie przerwę w pisaniu bloga. Na pewno nie pojawię się nowy wpis przez najbliższe dwa tygodnie. Chce trochę odpocząć od komputera, a więcej czytać i wreszcie nadrobić filmowe zaległości. Na kwaterze w Zakopocu nie mieliśmy internetu, było nam z tym bardzo dobrze. Chce to kontynuować przez najbliższe kilkanaście dni, taki mały detoks ;)

Do zobaczenia!

7 komentarzy:

  1. Piękne zdjęcia :) Kochana wraca do nas szybko ! :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Wspaniale spędzasz urlop, miłego dalszego wypoczynku :) Ja na razie mogę tylko pomarzyć o Zakopanym :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Śliczne widoczki :) życzę miłego odpoczynku !!

    OdpowiedzUsuń
  4. Widać, że było super :) ja lato spędzam nad wodą.

    OdpowiedzUsuń
  5. Udanego urlopu! Ja mój zaczynam od poniedziałku :D
    Byłam w Zakopanem w lutym i ciągnie nas, żeby pojechać znów, jak jest ciepło :)

    OdpowiedzUsuń