wtorek, 23 czerwca 2015

Lunchbox # 12

Kolejne propozycje na lunchbox :)
I tym razem pojawiają się placuszki.


Lunchbox propozycja pierwsza:


Placuszki pomidorowe:
- dwa dojrzałe pomidory
- czerwona cebula
- około 3/4 szklanki mąki
- łyżeczka suszonej bazylii
- jajko
- ząbek czosnku
- sól i pieprz
Pomidory drobno kroimy przekładamy do miski i solimy, odstawiamy na 20 minut by puściły soki. Potem dodajemy drobno posiekaną cebulę i czosnek, jajko oraz przyprawy, stopniowo dodajemy mąkę. Wszystko dokładnie mieszamy i smażymy na patelni  z odrobiną oleju.

Dodatkiem do placuszków był jogurt naturalny z ziołami prowansalskimi

Truskawki

Propozycja druga:


Błyskawiczna pizza z patelni przepis KLIK
Z połowy składników podanych w tym przepisie

Kanapka z wędliną drobiową

Owoce: jabłko i suszone banany


Smacznego!

czwartek, 18 czerwca 2015

Metamorfoza balkonu

Z wielką zazdrością patrzyłam na ukwiecone, zadbane balkony. Myślałam sobie, też taki kiedyś będę mieć.
W wynajmowanym przez nas mieszkanku balkon jest całkiem duży, tylko w opłakanym stanie, dodatkowo stoi na nim zepsuta pralka. Czeka na wywiezienie. Korzystaliśmy z niego tylko wtedy, gdy trzeba było wynieść pranie. Coś musiałam wymyślić. Trochę spędziłam czasu poszukując inspiracji w internecie i przeglądając oferty marketów budowlanych. Wiedziałam, że ma być dużo kwiatów, ma być kolorowo i sprawić, że pralka przestanie być widoczna.


Zaczęliśmy działać w sobotę. Dobrze jest mieć w domu mężczyznę! Sebastian sprytnie poradził sobie z piłowaniem, robieniem dziurek w doniczkach, docinaniem trawy, skręcaniem. Pomagał mi również w przesadzaniu kwiatków. Tak Nas wciągnęła praca, że przegapiliśmy mecz Polska - Gruzja.
Efekt końcowy wspólnej pracy nas zachwycił. Oceńcie sami:


Z racji tego, że nie jest to nasze mieszkanie, nie chcieliśmy zbytnio inwestować w urządzanie balkonu. Dlatego zamiast płytek na podłodze pojawiła się sztuczna trawa. Pralka zniknęła pod konstrukcją wykonaną z "płot pełny pleciony prosty" (do kupienia w Praktikerze i Obi). Pojawiły się kolorowe doniczki kupione w Auchan i Pepco (promocja - 30%). A kwiaty kupiliśmy na targu.

W ten sposób przymocowaliśmy doniczki do plecionki.

Przesadzanie kwiatów. 


I jeszcze kilka fotek:





Wydaliśmy około 120 zł.

Jeszcze czeka nas zakup krzesełek i stolika.

Co sądzicie o tej przemianie? Daliśmy radę?

wtorek, 16 czerwca 2015

Lunchbox # 11

Placuszkowy czerwiec :)

Jeden dzień opóźnienia w opublikowaniu postu z przepisem na lunchbox do pracy/ szkoły czy na uczelnię, ale w ramach rekompensaty dodam dwie propozycje :)



Propozycja pierwsza:


 Wertując "internety" w celu znalezienia ciekawych przepisów, które mogłabym wykorzystać do przygotowania lunchoxów, trafiłam na przepis na naleśniki budyniowe.
Pomyślałam, że skoro można usmażyć naleśniki to może wyjdą i placuszki. Jak pomyślałam, tak zrobiłam.
Do składników, które był podane w przepisie dodałam więcej mąki i zaczęłam smażyć niewielkich rozmiarów placuszki. Zaraz po usmażeniu spróbowałam i okazały się bardzo smaczne. Następnego dnia zabrałam je do pracy. Jadłam je na zimno, były równie dobre, ale strasznie sztywne!

W pojemniku powyżej widzicie:
- ryż brązowy, 1/2 woreczka,
  z dodatkiem warzyw na patelnię,

- placuszki budyniowe
  z dżemem z żółtych śliwek,

- cząstki jabłka.


A to już kolejny lunchbox z jedzeniem na wynos:


Po placuszkach budyniowych przyszła pora na naleśniki, ale nie zrobiłam ich na dużej patelni, tylko na małej (ta wielkość naleśników idealnie pasuje do pudełka, średnica 14 cm)

Przepis na naleśniki budyniowe:
(z tych proporcji wychodzą cztery duże naleśniki)
- opakowanie budyniu waniliowego/ śmietankowego (40g)
- 2 łyżki mąki
- 150 ml mleka
- jajko
- ewentualnie woda gazowana

Wszystkie składniki dokładnie mieszamy, miksujemy i odstawiamy ciasto na 15 minut.
Potem smażymy cieniutkie naleśniki na rozgrzanej patelni z tłuszczem.

W lunchboxie znalazły się:
-naleśniki budyniowe
nadzienie: biały ser wymieszany z jogurtem naturalnym i kawałkami nektarynki,

- sałatka ziemniaczana z tuńczykiem
ziemniaki, tuńczyk z puszki w sosie własnym, oliwki, cebula czerwona, pomidorki koktajlowe, kapary, sól, pieprz, suszona bazylia, wszystko skropione oliwą z oliwek,

- a w butelce zmiksowane truskawki.

SMACZNEGO!


A w następnym poście ... metamorfoza balkonu. Zapraszam!

niedziela, 14 czerwca 2015

Nowości kosmetyczne z maja

Cześć :)

Zapewne większość z Was na przełomie kwietnia i maja skorzystała z promocji  - 40% na kosmetyki kolorowe w Rossmannie. Oczywiście i ja z niej skorzystałam KLIK.
Minęło kilka dni i pojawiła się nowa promocja w tej drogerii z okazji Dnia Matki, tym razem na produkty do pielęgnacji twarzy. Trzeba było coś kupić ;)


Pielęgnacja twarzy:


Bielenda, Skin Clinic Profesional, Super Power Mezo Serum, Aktywne serum korygujące Anti-Age do cery mieszanej i tłustej, z niedoskonałościami,
Alterra, Hydro Nachtcreme Bio - Traube & Bio - Weisser Tee (Krem nawilżający z winogronem i białą herbatą na noc),
Alterra, olejek do twarzy - Granat BIO


Ziaja, Oczyszczanie - Liście Manuka, Tonik zwężający pory na dzień / na noc,
Nivea, żel do mycia twarzy, cera normalna i mieszana.

Produkty do włosów:

Wszyscy ją mają mam i ja! Szczotka Tangle Teezer,
Garnier Fructis, Cudowny olejek z olejkiem arganowym , ochrona do 230 stopni.

środa, 10 czerwca 2015

Fotomix z maja

W maju w przeciwieństwie do kwietnia spędziłam więcej czasu na świeżym powietrzu. Przyroda mnie ponownie zachwyciła, tyle kwiatów i zieleni. A najbardziej w maju lubię konwalie, ten zapach! W środku miesiąca dopadła mnie niemoc. Brak energii i chęci na cokolwiek. Ale to już za mną. No i ta pogoda, zmienia się z dnia na dzień, a momentami było okropnie zimno.

Kolejna książka H. Cygler "Złodziejki czasu". Zaczęłam w maju, kończę w czerwcu.

Pogoda w trakcie majówki była zmienna, ale udało się wyjść na rowery.

Nie tylko motyle lubię fotografować ;)

Matko! Jaka ta pizza wielka! 57 cm!

Kwitnące kasztany kojarzą mi się z maturami, a moja matura była już tak dawno.

Na spacerze w lesie.

Będą poziomki.

Fontanny w Stolicy

Miło było się spotkać.

Spotkanie z Wojciechem Cejrowskim.

Rodzinny wyjazd do Janowca i Kazimierza nad Wisłą.

Jak dla mnie wiosna może trwać cały rok.

Spacer nad Wisłą. Kazimierz.

PRZECZYTANE W MAJU:
Wiśniowy klub książki - Ashton Lee
Głowa anioła - Hanna Cygler
Córka Czarownicy - Anna Klejzerowicz
Sekret Czarownicy - Anna Klejzerowicz

OBEJRZANE W MAJU:
Złodziejka książek
Droga do zapomnienia
Bez litości
Żona na niby
Oświadczyny po irlandzku


A dla Was maj był łaskawy?

poniedziałek, 8 czerwca 2015

Lunchbox # 10

Kolejny lunchbox z placuszkami. Tym razem będą to placuszki kakaowe. W oryginale był to przepis na naleśniki, ale że ja naleśników smażyć nie potrafię więc postanowiłam zrobić placuszki.
Zwykle moje pudełka śniadaniowe są dosyć obfite, tym razem jest trochę inaczej. Lubię jeść :)

W lunchboxie pojawiły się wafle ryżowe. Co o nich sądzicie? Zdania na ich temat są podzielone, że niezdrowe, bez wartości odżywczych, że są wysoko przetworzone, ale są nisko kaloryczne, nie zawierają żadnych ulepszaczy, są sycące. Nie jadam zbyt często wafli ryżowych, zwykle sięgam po nie, gdy dopadnie mnie głód późnym wieczorem, albo gdy zaczyna mnie ssać w żołądku, a do obiadu jeszcze daleko.
Jestem zdania, że lepiej jest zjeść jako przekąskę wafla ryżowego (oczywiście bez polewy czekoladowej), niż batona czy pączek.


Do sedna. W moim pudełku znalazły się:
- placuszki kakaowe (ciasto trochę gęstsze niż na naleśniki z dodatkiem łyżeczki kakao)
do tego maliny w syropie,
- wafle ryżowe i sok,
- jabłko w cząstkach.

P.S. Do placuszków dodałam naturalne kakao.

SMACZNEGO!


niedziela, 7 czerwca 2015

Czarownica - Anna Klejzerowicz

Trzeba korzystać z pieknej pogody, bo  wiecznie trwać ona nie będzie. A jak można miło spędzać czas? Spacerując na świeżym powietrzu, albo najlepiej wziąć leżaczek i pójść do przydomowego ogrodu, lub na ławkę w parku lub na balkon, tylko koniecznie weźcie ze sobą jakąś fajną książkę!


Polecam Wam serię książek Anny Klejzerowicz, która w ostatnim czasie mnie urzekła.
Pierwszą częścią cyklu jest "Czarownica". Narratorem powieści jest 40 - letni Michał, który postanawia przeprowadzić się z dużego miasta na wieś, gdzie życie toczy się wolniej, a przyroda ma zbawienny wpływ na skołatane nerwy. Poza pięknym krajobrazem jest jeszcze coś, właściwie ktoś, kto sprawił, że Michał postanowił wybudować dom na wsi. Tym kimś jest tajemnicza kobieta o imieniu Ada. Kobieta z nikim nie utrzymuje bliższych kontaktów, mieszka w starej chatce z kilkoma kotami. Między dwojgiem ludzi rodzi się uczucie, które owocuje ślubem. Małżonkowie wiodą spokojne, sielankowe życie ze swoimi psami i kotami, w zgodzie z naturą do momentu, w którym w wiosce dochodzi do tragedii. Młoda kobieta o nieciekawej reputacji odbiera sobie życie, pozostawiając bez opieki swoją siedmioletnią córkę Małgosię. Michał wbrew swojej żonie postanawia walczyć o opiekę nad dziewczynką.
Książka bardzo mnie wciągnęła, przeczytałam ją migiem, też dlatego, że do najgrubszych nie należy. Opisy przyrody sprawiły, że zapragnęłam zamieszkać z Michałem i Adą chociaż na tydzień. Niestety takiej możliwości nie ma, dlatego postanowiłam sięgnąć po kolejną cześć losów Małgosi.

W drugiej części  cyklu "Córka czarownicy" Małgosia jest już 22- letnią studentką weterynarii. Przyjeżdża na wakacje do Michała i Ady. Pierwsze dni mijają bardzo spokojnie, potem zachowanie dziewczyna zmienia się radykalnie. Traci apetyt, krzyczy przez sen, znika gdzieś na całe dnie. Nikt nie wie są się z nią dzieje, nawet jej chłopak Damian. Okazuje się, że dziewczyna musi rozwikłać zagadkę z przeszłości by osiągnąć wewnętrzny spokój i ułożyć sobie życie.
Ta część cyklu jeszcze bardziej mi się spodobała, jest bardziej tajemnicza i intrygująca, ą że znowu akcja toczy się w pięknych plenerach więc ciężko było się od niej oderwać.

Ostania część cyklu o Czarownicy nosi tytuł "Sekret czarownicy". Małgosia skończyła studia, wyszła za mąż, wróciła do rodzinnej wioski, pracuje w lecznicy dla zwierząt. Od zawsze o tym marzyła, ale nie czuje się w pełni szczęśliwa. Coraz częściej wybuchają kłótnie w młodym małżeństwie. A tym czasem, w kościele w pobliskiej miejscowości grupa archeologów odkrywa tajemniczą kryptę, w której spoczywają zwłoki mężczyzny sprzed kilkuset lat. Małgosia zainteresowana tym faktem wypytuje o szczegóły jednego z przybyłych archeologów - Roberta. O ile dziewczynie chodzi o poznanie historii średniowiecznego rycerza, to Robert znacznie bardziej jest zainteresowany bliższą znajomością z Małgosią.
Trzecia część nie ujęła mnie tak, jak dwie poprzednie. A zachowanie samej Małgosi często mi się nie podobało. Chociaż wątek dotyczący kryzysu w małżeństwie bohaterów mnie zainteresował, w myślach krążyło mi pytanie, kogo wybierze Małgosia?

Szczerze mówiąc, nie przepadam za seriami książek. Najczęściej nie sięgam po te pozycje, które mają kontynuację, tak był w przypadku "50 twarzy Greya", czy "Jeźdźca miedzianego", książki bardzo polecane, ale nie skusiłam się na ich przeczytanie. Początkowo miałam przeczytać tylko pierwszą część cyklu o czarownicy, ale bohaterowie byli na tyle interesujący, że postanowiłam po obcować z nimi trochę dłużej. To był bardzo miło spędzony czas z lekką książką w sam raz na leniwe wiosenne/letnie popołudnie.

P.S. Poza książką i leżakiem przyda się coś chłodnego i smacznego do picia ;) Może koktajl z ananasem i morelami...




piątek, 5 czerwca 2015

Wellness & Beauty peeling do ciała

Milutko, ciepło, mój długi weekend trwa już od wtorkowego popołudnia, wypoczywam. Mam nadzieję, że i Wam uda się wypocząć i skorzystać z ładnej pogody :)

Dzisiaj przygotowałam dla Was recenzje peelingu do ciała marki Wellness& Beauty

Wellness&Beauty, cukrowy peeling do ciała, olejek z mango i kokosa 
cena: około 13 zł /300 g


Przez kilka lat byłam wierna jednemu cukrowemu peelingi do ciała z firmy Hean. Wcale mi się nie znudził, ale chciałam spróbować czegoś innego. Mój wybór padł na ten rossmannowski kosmetyk, właściwie to skusiło mnie opakowanie tego produktu. 

Od producenta:
poczuj się niebiańsko szczęśliwy - dzięki mieszance pielęgnacyjnego oleju z pestek mango i orzecha kokosowego. Peeling zawierający drobne ziarenka cukru i wiórki kokosowe łagodnie, lecz dokładnie usuwa obumarłe fragmenty naskórka i poprawia mikrocyrkulację skóry. Skóra staje się wyczuwalnie miękka i gładka.

Skład:
maris sal,ethylhexyl stearate, sucrose, prunus amygdalus dulcis oil, helianthus annuus seed oil, caprylic/capric triglyceride, parfum, cocos nucifera fruit, mangifera indica seed oil, tocopherol, CI 19140, imonene , citronellol


Po przeczytaniu składu, co rzuca się w oczy? To, że na pierwszym miejscu jest sól morska! A przecież miał to być peeling cukrowy. Nic z tego nie rozumiem.

Kosmetyk został zamknięty w bardzo ładnym plastikowym słoiczku. Gdy już zużyję peeling na pewno go do czegoś wykorzystam. Otwieranie i zamykanie pojemniczka sprawia mały problem, trzeba użyć trochę siły.
Zapach: przyjemny cytrusowy, nie wyczuwam żadnej nuty kokosa. A szkoda, bo lubię kokosowe kosmetyki.
Konsystencja: gdy otworzymy słoiczek zobaczymy, że jest on wypełniony solą, a na powierzchni unosi się trochę olejku. Łatwo jest wyjąć porcję kosmetyku, najlepiej małą ilość, bo przy większej może się wysypywać z dłoni.


Ten peeling to prawdziwy zdzierak! Trzeba na niego uważać. Mój pierwszy raz był bolesny. Zaczęłam zbyt mocno rozcierać peeling po skórze, a ta zrobiła się czerwona i zaczęła piec, trochę spanikowałam i szybko zmyłam kosmetyk. Zaczerwienienie i pieczenie momentalnie zniknęło. Kolejnym razem zrobiłam to delikatnie i wszystko było ok. Po spłukaniu na skórze zostaje warstwa olejku. Dlatego po kąpieli nie będzie konieczne użycie kosmetyku nawilżającego.
Po zabiegu tym kosmetykiem moja skóra jest delikatna, miękka i nawilżona.

Jeżeli lubicie mocno zdzierające peelingi ten powinien spełnić wasze oczekiwania. Jednak trzeba z nim uważać, by nie zrobić sobie krzywdy, to może boleć.
W sumie jestem zadowolona z tego produktu, jedyne co mi przeszkadza, to to że producent cały czas pisze o peelingu cukrowym, a to jest peeling solny.


Macie swje ulubione peelingi di ciała?

poniedziałek, 1 czerwca 2015

Lunchbox # 9

Witajcie w nowym miesiącu :)
Mamy jeszcze poniedziałek, a więc pora na kolejną propozycję lunchbox'a.


Najszybsza sałatka:
- mix sałat,
- kukurydza,
- kawałki piersi z kurczaka,
- paluszki chlebowe zamiast grzanek
sos: oliwa, zioła prowansalskie

Ostatnio bardzo często zabieram w pudełkach do pracy różnego rodzaju placuszki i dlatego w żadnym czerwcowym pudełku ich nie zabraknie.

Placuszki kukurydziane:
- mąka, jajko, mleko, sól,
- kukurydza z puszki,
- papryka,
- szczypiorek,
sos czosnkowy na bazie jogurtu naturalnego.

A do tego banan.

Smacznego!