wtorek, 31 marca 2015

Przepiśnik z Biedronki

Krótka przerwa na post i biorę się jeszcze za sprzątanie. Oczywiście wszystko na ostatnią chwilę.. ehhhh.

Jeśli zaglądać na mojego bloga, zauważyłyście pewnie, że lubię jeść i gotować. Mam kilka notesów, gdzieś powtykane kartki z przepisami. Jednak marzył mi się taki prawdziwy przepiśnik. Ceny tych, które widziałam nie zachęcały mnie do zakupu.


 Przepiśniki pojawiły się w najnowszej ofercie Biedronki. Cena 22,99 zł, dostępne jest kilka wzorów.

Co w nim znajdziemy?

 Mini poradnik, w którym znalazły się treści niezbędne w kuchni i przy stole

 10 przepisów

 Naklejki do przyklejenia przepisów

 160 stron na przepisy oraz 80 stron do wklejania przepisów

 6 dwustronnych kieszonek na luźne przepisy

6 przekładek tematycznych


Jestem bardzo zadowolona z jego zakupu :D


niedziela, 29 marca 2015

Pierwsze 30 dni olejowania paznokci za mną

W zeszłym miesiącu obiecałam sobie, że zatroszczę się bardziej o swoje paznokcie i skórki. Zdecydowałam się na ich olejowanie. A o to wyniki:


Paznokcie olejowałam codziennie wieczorem przez 30 dni (przyznaję się, odpuściłam kilka razy), a raz w tygodniu moczyłam paznokcie w mieszance składającej się z olejku Alterra migdały i papaja, oliwki Babydream, kropli ojeju rycynowego, dwóch kapsułek odżywki keratynowej, dwóch kapsułek Dermogal A+E. Miseczkę z  mieszanką podgrzewam w kąpieli wodnej i moczę paznokcie przez 15 minut.


 A, do codziennej pielęgnacji stosuję miksturę składającą się z 3 "pompek" olejku Alterra, dwóch rybek Dermogal A+E, dwóch kapsułek odżywki keratynowej. Mieszankę trzymam w buteleczce*, wcześniej wymytej zmywaczem. Co dwa tygodnie robię sobie nową porcję odżywki.

Ważne! Samodzielnie stworzoną odżywkę aplikuję na pomalowane paznokcie, a tylko przed moczeniem paznokci w mieszance olejowej zmywam lakier.

*Równie dobrze może to być buteleczka po lakierze, najlepiej lakier wylać do woreczka foliowego i umyć zmywaczem do paznokci. Resztki lakieru i zmywacza wlać do woreczka, zawiązać go i wyrzucić.


Jak było i jak jest:

Po lewej, pełno zadziorków, przesuszone skórki, przez ponad trzy miesiące nie udało mi się zapuścić paznokci, bo ciągle się, albo łamały, albo rozdwajały.
Teraz, po prawo, skórki są miękkie, niewilżone, od miesiąca maluję paznokcie, skracam je tylko dlatego, że są za długie, a nie że zaczynają się rozdwajać. 

 
Paznokcie rosną mi bardzo szybko. 2/3 długości paznokci jest w bardzo dobrym stanie, 1/3 jest mocniej przesuszona, na tzw wolnym brzegu.
Cudów nie ma, ale czuję że jestem na dobrej drodze i widzę pierwsze pozytywne efekty. Wiem, że muszę jeszcze poczekać. Przede mną kolejny miesiąc olejowania!


Pod koniec kwietnia znowu pojawi się post o efektach olejowania paznokci.

piątek, 27 marca 2015

Lakiery WOW! od Golden Rose

Przed wczoraj na stoisku z kosmetykami wpadł mi w oczy stojak z nowymi lakierami od GR. No, może nie nie jest to taka zupełna nowość na rynku, ponieważ lakiery dostępne były pod koniec zeszłego roku.


Od producenta:

Wow to nowa linia lakierów Golden Rose. Formuła zapewnia długotrwały, modny połysk paznokciom. Produkt dostępny w 96 kolorach do wyboru. Lakiery występują w małych, praktycznych buteleczkach, które zmieszczą się w każdej kosmetyczce.


Jak widzicie zdecydowałam się na zakup trzech lakierów. Na stronie producenta widnieje cena 3,99 zł za sztukę, a ja za swoje zapłaciłam trochę drożej, bo 4,50 zł .

Jak się nimi maluje?
Lakiery mają długi i całkiem szeroki pędzelek, którym łatwo rozprowadza się lakier, jedna warstwa nie zapewnia dobrego krycia, konieczna jest kolejna. Lakiery mają ma dosyć gęstą konsystencję. Po wyschnięciu faktycznie lakier ładnie błyszczy. Co do trwałości, to nie mogę Wam nic powiedzieć, bo po 2 dniach zmyłam lakier.


Ta seria lakierów bardzo przypomina mi inną serię lakierów Golden Rose, mianowicie Color Expert.
Podobają mi się te małe buteleczki. A kolory będą idealne na sezon wiosenno-letni.


Ale to nie koniec lakierowych nowości ...

Chociaż lakiery z kolekcji Golden Rose Rich Color dostępne są od dawna, to dopiero w tym roku zdecydowałam się na ich zakup.


Od lewej: Golden Rose Rich Color nr 66, Golden Rose Paris nr 77, Golden Rose Rich Color nr 110


Pozdrawiam! 

wtorek, 24 marca 2015

Lunchbox # 4

Kolejne propozycje lunchboxów do pracy.
Nie tylko sałatki zabieram do pracy, miewam ochotę na coś bardziej treściwego.


 Lunchbox propozycja pierwsza:
- placki ziemniaczane z kiełbasą, przepis tutaj
- w małym pojemniczku ketchup z jogurtem naturalnym
- 1/4 obwarzanka z suszonymi pomidorami plus wędlina
- kiwi i mandarynka


Czasem do pracy zabieram "pozostałości" z obiadu z poprzedniego dnia. Z chęcią biorę do pracy krokiety z pieczarkami, lasagne, placki ziemniaczane, spaghetti. Warunek konieczny mikrofala! To lubię, wystarczy przełożyć jedzenie do pojemnika i gotowe. Prostsze niż zrobienie kanapki. Tego typu posiłki sprawdzają się, gdy mam drugą zmianę lub gdy wiem, że nie wracam do domu prosto po pracy.



Propozycja druga:
- krokiety z pieczarkami i serem żółtym, w małym pudełeczku trochę ketchupu
- 1/4 obwarzanka z suszonymi pomidorami plus wędlina
- pomidorki koktajlowe
- dwie mandarynki


Propozycja trzecia:
- kawałek lasagne
- owoce



Poprzednie przykładowe lunchboxy   klik 


niedziela, 22 marca 2015

Zmalowane

Nie chcę zapeszać, ale olejowanie przynosi pozytywne skutki. Nareszcie mogę malować paznokcie. Niedługo minie miesiąc i dodam oddzielny post na ten temat.


Lakiery przestały tylko stać nieużywane i zbierać kurz.

 Lovely Nude nr 6
Goldem Rose Paris nr 67
 Life nr 61
Safari brak numeru
 Miss Sporty nr 415
Vipera polka nr 67
Sensique nr 159
 Wibo Extreme Nails nr 400
Golden Rose nr 348
Sensique nr 181
Golden Rose nr 348
Lovely Blink Blink
My Secret nr 121

Pozdrawiam serdecznie :)

środa, 18 marca 2015

Pychota - placuszki z serka homogenizowanego

Wypróbowałam nowy przepis. I od razu dziele się nim z Wami, bo te placuszki są przepyszne, bardzo szybkie i łatwe w przygotowaniu. Czas pracy to około 15 min.


Składniki (14- 16 sztuk małych placuszków):
-serek homogenizowany o smaku waniliowym 200 g
-3/4 szklanki mąki
-jajko
-ewentualnie łyżeczka cukru (jeśli lubicie słodkości)
- 1/3 łyżeczki proszku do pieczenia
-dwie łyżki oleju

Dodatki
świeże owoce
cukier puder
syrop z granatu
sok z malin

Przygotowanie
Do miski przekładamy serek, wbijamy całe jajko, cukier, proszek do pieczenia, olej (nie trzeba będzie smażyć wtedy na oleju) i mieszamy dodając stopniowo mąki. Konsystencją powinno przypominać gęste ciasto naleśnikowe.


Na rozgrzaną patelnię wylewamy małe porcje ciasta, najlepiej nakładać ciasto dużą łyżką. Placuszki są bardzo delikatne i należy je delikatnie przewracać na drugą stronę, gdy już się zrumienią. Smażą się bardzo szybko, trzeba uważać, by ich nie przypiec za bardzo.


Gotowe placuszki przekładamy na talerz i podajemy z ulubionymi owocami lub innymi dodatkami. Smakują równie dobrze na ciepło jak i na zimno.


Pychota!!!

SMACZNEGO :)



sobota, 14 marca 2015

Zakupy z ostatnich tygodni

Witajcie :)
Brzydko, szaro, zimno i deszczowo -  nie podoba mi się taka pogoda.


Na poprawę humoru może trzeba wybrać się na zakupy? ;) Pokaże Wam, co nowego pojawiło się w mojej kosmetyczce, na półce z książkami i w szafie.


 Wśród kosmetyków do pielęgnacji włosów pojawiły się dwa sprawdzone produkty: odżywka do włosów Garniera Ultra Doux oraz mgiełka Marion Termoochrona. Zupełną nowością jest maska czekoladowa Kallos, wkrótce napiszę o niej trochę więcej.

Od kilku lat kupuję kremy to twarzy marki AA, wypróbowałam już wiele wariantów, teraz zaczęłam stosować krem na dzień matująco- nawilżający do cery mieszanej.
Zimą moje usta są bardzo w złej kondycji, nie pomigają masełka od Nivea, ani balsam Tisane, za to bardzo dobrze nawilżają i zabezpieczają moje usta pomadki Alterra. Mam wersje rumiankową, a teraz skusiłam się na wersję z granatem.
Nowością jest woda różana. To bardzo uniwersalny produkt. Wodę różaną można dodawać do potraw, stosować jako tonik, albo jako płukanka do włosów.

Wypróbowałam już wiele płynów i żeli do higieny intymnej, wg mnie Facelle jest najlepszy. 
W szafie Miss Sporty zwróciła moją uwagę zupełna nowość Baza Peel off- malujesz i zdejmujesz. Innowacyjna baza, która ułatwia zdejmowanie lakieru bez konieczności stosowania lakieru do paznokci. Przechodząc obok półki z antyperspirantami wzięłam ten z Garniera, jeszcze nie stosowałam żadnego antyperspirantu z tej firmy.

Odwiedzając znajomego, który pracuje w księgarni wpadła mi w oko śliczna okładka książki N. Barreau Sekretne składniki miłości. A gdy doczytałam, ze książka jest o książce, musiałam ją kupić.
Dom na jeziorze to już piąta w mojej kolekcji książka S. Jio, tę dostałam od Narzeczonego z okazji Dnia Kobiet.
O Wyspie motyli przeczytałam na blogu u Reni. Jej opis zachęcił mnie do przeczytania tej książki. Zamówiłam ją na stronie księgarni Świat Książki. Powieść wciąga od pierwszej strony :)

Ostatnią nowością będzie torebka, długo szukałam torby na ramię granatowej takiej nie za dużej i nie za małej. Chciałam by zmieściło mi się do niej coś więcej niż portfel ;) Książka też się zmieści.Torbę kupiła w outlecie Parfois.



Mimo tej strasznej pogody życzę Wam udanego weekendu :)

wtorek, 10 marca 2015

Lekcje Madame Chic - Jennifer L. Scott

W niedziele zaczęłam pisać ten post, ale jakoś weny zabrakło. Teraz jednak robię wielki comeback ;)

Co zrobić by wyglądać jak milion dolarów, by być ikoną stylu, by nadać naszemu codziennemu życiu trochę więcej szyku? By odpowiedzieć na te pytania musimy zajrzeć do domu  francuskiej rodziny Państwa Chic.


Może najpierw kilka słów o autorce. Jennifer L. Scott rodowita amerykanka w czasie studiów miała możliwość spędzenia kilku miesięcy w stolicy Francji - Paryżu. Jak się okazało był to dla niej przełomowy okres i wróciła do Kalifornii zupełnie odmieniona. W Paryżu zetknęła się z zupełnie inną kulturą, innymi zwyczajami. Ciągle coś ją zaskakiwało i szokowało. Swoje wrażenia z pobytu w stolicy mody najpierw opisała na blogu, a potem wydała książkę.

Lekcje Madame Chic to typowy poradnik. Treść zawarta w książce została podzielona na 3 części, a na każdą część składa się kilka rozdziałów zakończonych zbiorem zasad do zapamiętania.


Część pierwsza: Dieta i aktywność fizyczna.
Zapamiętaj: podjadanie jest passe, rozwijaj w sobie pasję do dobrego jedzenia, dbaj o to by jedzenie było ładnie podane, czerp przyjemność z jedzenia, każdego dnia stawiaj sobie jakieś wyzwanie wymagające aktywności fizycznej, poznawaj swoją okolicę pieszo albo na rowerze, zaakceptuj siebie.
Część druga: styl i uroda.
Zapamiętaj: pozbądź się bałaganu w swojej szafie, dopasuj dziesięcioelementową garderobę do własnych potrzeb, zdefiniuj swój styl, a unikniesz kłopotów podczas kupowania nowych ciuchów, dopasuj czas wykonywania makijażu do swojego planu dnia, nie spóźniaj się, poszukaj najlepszych kosmetyków na jakie cię stać, pij dużo wody, ubieraj się porządnie na co dzień, z szacunku dla siebie i osób w twoim otoczeniu, pierwsze wrażenie jest bardzo istotne, nigdy nie odkładaj swoich najlepszych ubrań "na później", noś je już dziś, prostuj się i sprawdzaj czy masz dobrą postawę, znajdź swój zapach perfum.
Część trzecia: jak żyć z klasą.
Zapamiętaj: nadaj specjalną rangę codziennym posiłkom, używaj najlepszych naczyń, szklanek, serwetek i obrusów, a specjalne okazje uczcij układając wyjątkową kompozycję z kwiatów i przygotowując wymyślną potrawę, posprzątaj dom i wyrzuć zniszczone oraz niepotrzebne rzeczy, lepiej się wystroić za bardzo niż być ubranym nie dość elegancko, stwórz rytuały dla swojej rodziny, które wzbogacą wasze codzienne życie, rozwijaj swój zasób słownictwa, kupuj tylko to, co jest naprawdę potrzebne, zorganizuj swoje domowe życie, bądź systematyczna, obcuj ze sztuką bez względu gdzie mieszkasz, czytaj książki i oglądaj filmy, bądź powściągliwa i nigdy nie przesadzaj ze zwierzeniami, czerp przyjemność z najbardziej prozaicznych rzeczy, kiedy spędzasz czas z rodziną lub przyjaciółmi, poświęcaj go tylko innym, zacznij częściej przyjmować gości w domu, żyj z pasją.


Książkę czytało mi się bardzo przyjemnie i bardzo szybko. Została napisana prostym językiem. Jednak po przeczytaniu połowy miałam wrażenie, że autorka zaczyna się powtarzać. Niektóre rzeczy były dla mnie takie oczywiste, jak na przykład to by nie wychodzić z domu w piżamie.
Najbardziej spodobała mi się część druga dotycząca stylu i urody w szczególność fragmenty o 10 podstawowych rzeczach w szafie ( nie wlicza się w to okryć wierzchnich, strojów wizytowych, akcesoriów i dodatków oraz T-shirtów ), bo moja szafa pęka w szwach, a ja i tak nie mam się w co ubrać. Muszę przemyśleć jaki styl najbardziej mi odpowiada i konsekwentnie dobierać do niego części garderoby. Pod wpływem tej lektury przestałam spóźniać się do pracy, oczywiście damie nie wypada się spóźniać, chętnie przyjmuje gości w domu. Wręcz kultowe stało się,  że po przeczytaniu tej książki dziewczyny kupują sobie nowe piękne piżamy. Nie wypada spać w spranym podkoszulku i rozciągniętych dresach ;)
Podobnie jak autorka ubolewam nad tym, że w naszych czasach panuje nadmierny luz. Chciałabym na co dzień spotykać ludźmi z klasą, takich jak Państwo Chic.


Czytałyście Lekcje Madame Chic ?


wtorek, 3 marca 2015

Podsumowanie lutego - ulubieńcy miesiąca plus fotomix

Przeglądając zdjęcia zauważyłam, że w pierwszych dniach lutego było sporo śniegu, a już ostanie dni miesiąca zapowiadały rychłe przyjście wiosny. Cieszę się, że luty już za mną i zaczął się marzec, to jeden z moich ulubionych miesięcy w roku i to nie tylko dlatego, że urodziłam się w marcu ;) 


Podsumowanie miesiąca zacznę od krótkich opisów kosmetyków, które zachwyciły mnie w lutym.


Isana, Handlotion z pantenolem i masłem shea, 300 ml - kupiłam ten krem w pierwszych dniach lutego, skusiłam się na niego ponieważ przeczytałam na kilku blogach pozytywne opinie. Nie sądziłam,że znajdę kiedyś tak samo dobry krem jak Isana z mocznikiem, a ten lotion jest świetny. Bardzo dobrze nawilża na długo, pachnie intensywnie, mnie ten słodki zapach bardzo odpowiada, wchłania się całkiem dobrze (chociaż przez kilka minut mam wrażenie, że moje dłonie są lepkie). No i ta pompka! Co za wygoda!!! To cudo kosztuje jedynie 6,99 zł . Przez miesiąc zużyłam dopiero 1/3 opakowania.

AA Collagen Hial 30+, Krem ujędrniająco - nawilżający na noc, 50 ml- od dawna używam kremów z AA, moja skóra dobrze na nie reaguje. A odkąd stosuję krem Effaclar Duo + La Roche- Posay pozbyłam się większych problemów z trądzikiem, ale za to moja skóra czasem bywa przesuszona. Wtedy z pomocą przychodzi mi krem na noc firmy Oceanic AA. Jego jedynym minusem jest dość zbita konsystencja, trochę trudno jest wydostać krem ze słoiczka. W składzie znajdziemy kwas hialuronowy, masło shea, olejek jojoba, witamina E.

Maybelline, Affinimat Perfecting + Mattifying Foundation, podkład matujący do twarzy, odcień 24 golden beige, 30 ml -  wiem, że moja skóra ma lekko żółty odcień, a większość firm ma u siebie podkłady pomarańczowe, brązowe i zbyt jasne beże, żółtych tonów brak.Podkład Affinimat odpowiada mi pod wieloma względami. Największa zaleta to odpowiedni odcień (jak do tej pory najlepiej dobrany), który nie zmienia się w ciągu dnia, matowy efekt, który utrzymuje się kilka godzin. Dobrze się rozprowadza i nie zostawia smug. Ale ma też wady, jest okropnie rzadki, ucieka między palcami. Na początku drażnił mnie wyczuwalny zapach alkoholu, teraz już się do niego przyzwyczaiłam. 


Czas na fotki :)

Gdzieś tutaj jest kot, kot- kameleon ;)
Zatrzymuję się, maluję usta i czuje wzrok na sobie. Następnego dnia ptaszek siedział na tym samym krzaku i znowu mi się przyglądał.
Zapowiada się miły wieczór, wcale niewalentynkowy ;)
Kartki Walentynkowe okazały się strzałem w dziesiątkę, teraz czas się wziąć za wielkanocne ;)
Przez cały luty, w każdy piątek dostawałam od Narzeczonego bukiet tulipanów.
Jestem pizzożercą!
Koktajl truskawkowy w środku zimy.
Zachcianka o godzinie 21.30. Mleko, banan, płatki migdałów.
Wiosna tuż, tuż.
Niedzielny spacer.
Przeczytane w lutym.

A jak Wam minął luty? :)