środa, 28 stycznia 2015

Lunchbox po raz pierwszy

Codziennie to samo do pracy  kanapki, kanapki, kanapki i tak 5 razy w tygodniu (właściwie to 4 razy, gdyż środy zawsze mam wolne). Miałam tego dość. Nuuuuda! A gdzie jakieś owoce, warzywa, może jakaś sałatka?



Tak zaczęła się moja przygoda z pudełkami. Na początku był to zwykłe pudełka plastikowe, które chyba każdy ma w domu. Potem w internecie zobaczyłam specjalne kilku-komorowe lunchbox'y. Idealne pudełka w które mogę zapakować 2 śniadanie do pracy. Gdy kupiłam pierwsze pudełko jeszcze bardziej zaangażowałam się w przygotowywanie posiłków do pracy. Cały posiłek mogę zmieścić do jednego pojemnika, wszystko ma swoje miejsce. Najbardziej przydatny jest, gdy pracuję na drugą zmianę i zabieram do pracy obiad, który mogę podgrzać w mikrofali.
Na zakupie jednego lunchbox'a nie poprzestałam. Kupiłam jeszcze dwa. Każdy jest inny i przeznaczony do innego rodzaju posiłków.

Lunchbox (Lunch Cube Max) marki Sistema  kupiłam w TK Maxx'ie za 24,99 zł


Pojemność: 2 litry - zmieści się w nim bardzo duża ilość różnorodnego jedzenia.
   Pojemnik jest dwukomorowy i zamyka się go na solidny zatrzask. Mniejsza komora (górna część pojemnika) jest z zamykanym wieczkiem. Większa komora składa się z trzech mniejszych przegródek.    Dodatkowo w pudełku znajduje się wyjmowany i bardzo szczelny pojemnik (np. na jogurt, sos do sałatki) o pojemności 150 ml.
  !!!Pudełko nie jest szczelne i najlepiej nadaje się do przechowywania suchych pokarmów i sałatek bez sosów.
   Jego wadą jest to, że brakuje mu stabilności, gdy jest otwarty. Komory nie są równe i pojemnik nie stoi równo, co może utrudniać spożywanie posiłku, ale to też zależy od rodzaju pokarmu, który umieścimy w mniejszej komorze.


   Lunchbox'y marki Sistema można zmywać w zmywarce, używać w mikrofali, myć w zmywarce oraz przechowywać w zamrażalniku.

   Marka SISTEMA to uznany producent pojemników do żywności od lat z powodzeniem sprzedawanych w Europie, wytwarzanych z tworzywa wolnego od szkodliwego dla zdrowia bisfenolu (BPA free).

Moja propozycja drugiego śniadania do pracy/ szkoły/ na uczelnię :


*sałatka: 
-3/4 szklanki makaronu "kokardki"
-dwie łyżki kukurydzy z puszki
-pół szklanki ugotowanego zielonego groszku
-1/3 filetu piersi z kurczaka
*kanapka z chleba żytniego z wędliną
*owoc: jabłko
*w małym pojemniku sos do sałatki: 2-3 łyżki jogurtu naturalnego i 1 mała łyżeczka majonezu, sól i pieprz do smaku 

I tak, oto rozpoczęłam nową serię postów na blogu, a zbierałam się od września. Dlatego na niektórych zdjęciach mogą pojawić się np. owoce, których już nie dostaniemy ;)


A co, Wy zabieracie do pracy na 2 śniadanie? 

niedziela, 25 stycznia 2015

Kuchnia filmowa

-Co naprawdę lubisz robić?
-Jeść.
-Wiem, wiem i jesteś w tym dobra ...

cytat z filmu Julie & Julia

Źródło zdjęć http://www.filmweb.pl/




Czekolada

Ten film nigdy mi się nie znudzi. Oglądałam go już wielokrotnie. Jest w nim coś magicznego, zmysłowego i nie jest to Johnny Depp ;)
Vianne razem ze swoją córka Anouk przybywa do małego francuskiego miasteczka by otworzyć sklepik z czekoladą. Przybywa w złym momencie, bo własnie trwa Wielki Post. Apodyktycznemu burmistrzowi nie podobają się liberalne poglądy Vianne, zrobi wszystko by jeszcze przed Wielkanocą kobieta opuściła jego miasteczko. Mimo wyraźnego zakazu mieszkańcy nie potrafią się oprzeć tym wszystkim czekoladkom i po kryjomu zaglądają do cukierni i rozkoszują się niesamowitym smakiem słodkości. Sytuacja kobiety komplikuje się jeszcze bardziej, gdy zaprzyjaźnia się z Cyganem Rouxem. 



Julie i Julia 

Kocha, uwielbiam i film i Meryl Streep. Podobnie jak "Czekoladę" i ten film obejrzałam już kilka razy. Zawsze po pierwszych 15 minutach oglądania robię się głodna. Film trwa dwie godziny, a ja w tym czasie jem wszystko, co mam pod ręką. Ba, nawet pisząc o nim zrobiłam się głodna.
Julie Powell uważa, że nigdy nie kończy tego, co zacznie. Chce to zmienić i postanawia założyć blog. W ciągu roku przetestuje 524 przepisy kulinarne ze słynnej książki kucharskiej autorstwa m.in. Julie Child, a swoją kulinarną przygodę będzie opisywać na blogu. 
Meryl Streep w tym filmie doskonale odegrała role Julii Child, amerykańskiej kucharki, która jako pierwsza kobieta, ukończyła prestiżową szkołę kucharską Le Cordon Bleu.
W filmie zobaczymy niesamowite ilości pysznie wyglądającego jedzenia, bohaterowie będą mówić z pełną buzią i jeść palcami, oglądając ten film czułam smak i zapcha tych potraw. 



Szef

Obejrzałam zwiastun i pomyślałam, to będzie świetny film! Dużo jedzenia i dużo śmiechu. 
Po kłótni z renomowanym krytykiem kulinarnym Carl traci posadę szefa kuchni w renomowanej restauracji. Ponieważ nie potrafi żyć bez gotowania, postanawia zacząć wszystko od nowa. Z pomocą przychodzi mu była żona, syn i przyjaciel. Otwiera bar na kółkach, jeździ od miasta do miasta, a jego kanapki stają się coraz popularniejsze, przybywają tłumy by spróbować jego specjałów. W trakcie tej podróży Carl dostaje szansę by naprawić swoje relacje z synem i byłą żoną. 
Pada w tym filmie ważne zdanie "Ludzie zapomną, co zrobiłeś, a  Internet nigdy". Wszystko, co zamieścimy w Internecie, może obrócić się przeciw nam, trzeba uważać, co piszemy i do kogo.



Podróż na sto stóp

Bardzo chciałam obejrzeć ten film. Oglądał go nawet Wojciech Modest (Basiura) Amaro i podobno uronił na nim łezkę ;)
Na obrzeżach niewielkiego francuskiego miasteczka znajduje się ekskluzywna restauracja prowadzona przez Madame Mallory. Kobieta ma się czym szczycić, gdyż lokal znajduję się w Przewodniku Michelina i zdobył jedną gwiazdę. Harmonię i ład zakłócają nowi sąsiedzi, którzy vis a vis (dokładna odległość to tytułowe 100 stóp) postanawiają otworzyć hinduską restaurację. Są głośni, gra tam ciągle muzyka, jest kolorowo, ta sytuacja nie podoba się starszej pani. Zaczyna się miedzy nimi wojna, Madame Mallory czuje się również zagrożona, bo młody Hasssan jest bardzo zdolnym kucharzem, który przewyższa umiejętnościami jej pracowników.
Słyszałyście o kuchni molekularnej? Zwykłe potrawy przestają być modne :(



Znacie te filmy? 
Lubicie filmy o gotowaniu?


środa, 21 stycznia 2015

Zmalowane jeszcze w zeszłym roku

Witajcie :)
Przeprowadzka zakończona, także mogę spokojnie wrócić do odwiedzania Waszych blogów.

A tymczasem, przygotowałam post z kolejną porcją kolorowych pazurków.
Nie da się ukryć, ze bardzo lubię lakiery z brokatem, a potem się dziwię, że mam paznokcie zniszczone ;)


Golden Rose with  protein nr 348
Vipera polka nr 69 


 Golden Rose with protein nr 348
Golden Rose Color Expert nr 48
Essence Effect nr 03 glitz & glam


 Eveline miniMax nr 411
Golden Rose Paris nr 67


 Sensique Strong&Trendy Nails nr 162
Wibo Trend Extreme Nails nr 1


 Miss Sporty Clubbing Colours  nr 042
Wibo Extreme Nails nr 400
Life Nail Lacquer nr 46


Golden Rose Color Expert nr 41
Life Nail Lacquer  nr 70


Żałuję, że zabrakło mi czasu i nie zmalowałam niczego ciekawego na Święta :(


Lubicie lakiery brokatowe? 

niedziela, 11 stycznia 2015

Foto mix - grudzień, wyjazd do Szczawnicy

Witajcie!
Początek roku zaczęłam od przeprowadzki. Przepadłam na kilka dni. O niczym innym nie potrafię myśleć.  Pracy było bardzo dużo, najbardziej czasochłonne okazało się sprzątanie kuchni, np lodówkę myłam ponad 2 godziny. Ale już zbliżamy się do końca porządków, zakupów, pakowania, rozpakowywania. Nawet teraz pisząc post, myślę czego jeszcze potrzebujemy ;)


Mam dla Was kilka fotek z grudnia. 
Przez tą przeprowadzkę, tyle się dzieje, że już zapomniałam o Świętach :(


1. Po raz pierwszy kupiliśmy żywą choinkę, widoczne bombki są starsze ode mnie :)
2. Spotkanie towarzyskie przy pankejkach.
3. Szron- zapowiedz zimy?
4. Grudniowe wieczory spędzałam z dobrą książką i gorącą herbatą :)
5. A jednak śnieg się pojawił za oknem.
6. Już po raz trzeci razem z Sebastianem spędziliśmy drugi dzień Świąt w kinie oglądając Hobbita.


Nowy Rok witaliśmy w Szczawnicy ;)


W tym widoku się zakochałam

Rezerwat przyrody Wąwóz  Homole, Jaworki


Natura nigdy nie przestanie mnie zaskakiwać
W stronę Wysokich Skałek
Polana pod Wysoką
Droga do Czerwonego Klasztoru, odległość 15 km, my po przejściu 10 km zawróciliśmy, bo już zaczęło się ściemniać



Widok na słowackie Tatry

Droga powrotna. Gigantyczne korki, wytyczamy nową trasę by ominąć Kraków

Słowackie słodkości :)


A jak Wam zaczął się nowy rok?
Pozdrawiam :)

wtorek, 6 stycznia 2015

Ulubieńcy grudnia

Dzisiaj kolejny post z serii Ulubieńcy miesiąca. Oto moja złota czwórka grudnia.



Kallos, Latte, Hair mask with Milk Protein

Maska do włosów z proteinami mlecznymi
Cena: ok 9 zł za 275 ml


   Już kilka razy wspominałam Wam, że moje włosy bardzo lubią proteiny mleczne zawarte w kosmetykach do ich pielęgnacji. W chwili obecnej stosuję dwie maski: z Biovaxu i z Kallos oraz odżywkę do włosów z Garniera z masłem karite. Maskę z Biovaxu nakładam raz w tygodniu, a maskę Latte co drugie, trzecie mycie głowy. Chyba bardziej używam jej jako odżywki do włosów niż maskę. Nakładam ją mniej więcej na minutę, czasem trochę dłużej.
   Opakowanie starczyło mi na prawie dwa miesiące, jest bardzo wydajna. Zapach tego produktu bardzo przypadł mi do gustu, pachnie budyniem śmietankowym, jednak na włosach utrzymuje się niesamowicie krótko. Konsystencja dosyć rzadka. Kosmetyk łatwo rozprowadza się na włosach. Opakowanie ciężko rozkręcić mokrymi rękoma.
   Dużego minusa daje za to, że  maska nie ułatwia rozczesywania. A włosy plączą mi się bardzo.
Za to włosy po wysuszeniu są miękkie i sypkie, nieobciążone, gładkie, lepiej się układają. Nie spodziewałam się jakiś spektakularnych efektów po zastosowaniu tego produktu, ale jestem bardzo zadowolona z działania tej maski.
   Rozpoczęłam przygodę z produktami marki Kallos. Przed świętami kupiłam kolejną maskę z tej firmy, tym razem wersję waniliową nabłyszczającą.


Hean, Stay On, Eyeshadow Base 
Baza pod cienie
Cena: 12-15 zł za 14 g


    Moim problemem są opadające powieki. Makijaż oka powinnam ograniczyć do wytuszowania rzęs, cała reszta (cienie, kredki, eyelinery) jest nie dla mnie. Cienie znikają po dwóch godzinach, gromadzą się w zgięciach powiek, kreska dubluje się po kilkunastu minutach. W moim przypadku stosowanie bazy na powieki jest obowiązkowe.
   Mnie nie zależy by cienie utrzymywały się na powiekach w nienaruszonym stanie przez 15 godzin. Ja tylko chcę, żeby wychodząc z pracy po 8 godzinach nie wyglądać jak panda.
  Baza pod cienie marki Hean okazała się strzałem w 10. Cienie i kreski znowu wróciły do łaski, przestałam nerwowo zerkać w lusterko, sprawdzając czy jeszcze mam makijaż na powiekach.
Produkt bardzo wydajny, jedno opakowanie starcza nawet na 1,5 roku. Nie uczula mnie. Dobrze się rozprowadza, wystarczy cieniutka warstwa. Po nałożeniu na skórę, baza staje się bezbarwna, chyba że nałożę zbyt gruba warstwę, wtedy kosmetyk staje się widoczny i trudny do usunięcia. Cienie idealnie rozprowadzają się po powiekach pokrytych bazą, a ich kolor jest bardziej intensywny. Pachnie łanie i delikatnie. Bazę nakładam palcem (tak najwygodniej), delikatnie ją wklepując w powieki.
Polecam.

Scholl, Krem regenerujący do suchej skóry
Cena: ok 20 zł za 60 ml


Krem marki Sholl przeznaczony jest do bardzo suchej skóry stóp. Ma za zadanie ją zregenerować, jak obiecuje producent w błyskawicznym czasie. I tak też jest.
Krem nałożony na stopy, szybko się wchłania, nie pozostawia tłustej warstwy. Rano moje stopy są miękkie i odżywione. Ten efekt utrzymuje się przez cały dzień.

Lovely, Nude nail polish nr 2

Cena: ok 6 zł za 8 ml


Ten lakier, to typowy nudziak. Idealny na co dzień. Ostatnio gościł u mnie wyjątkowo często. Przez cały listopad i prawie cały grudzień moje paznokcie były w opłakanym stanie. Rzadko je malowała, a jeśli już to własnie tym lakierem, dobrze wygląda na krótkich paznokciach.



Znacie te kosmetyki?


niedziela, 4 stycznia 2015

Coś się kończy, coś się zaczyna

Witajcie w Nowym Roku!!!

Nowy rok, nowe wyzwania. Już dzisiaj wiem, że ten rok będzie dla mnie wyjątkowy i nieprzewidywalny. Wyprowadzam się z rodzinnego domu, przechodzę na swoje. Rozpoczynam nowy rozdziała w swoim życiu. Żadnych większych postanowień na ten rok nie mam, najważniejsze to nie zginąć w brudzie i nie umrzeć z głodu ;)  Nie chcę też planować, bo wiem że wtedy będę działać pod presją i realizowanie planów stanie się przymusem.
Jednak, jest kilka rzeczy, które chciałabym zmienić i wypróbować w swoim życiu, w tym roku. Nie powiem, że są to plany, ale raczej zamierzenia. Jeśli czas pozwoli, uda mi się je zrealizować, a tym samym poprawić jakość życia.





A myślą przewodnia na ten rok będą słowa  "Często mniej, znaczy więcej"


A jak Wasze plany na ten rok?