poniedziałek, 30 czerwca 2014

Planeta dobrych myśli

Chlup, chlup ... takie dźwięki mi dzisiaj towarzyszyły w drodze powrotnej z pracy do domu. Wiedziałam,że ma lać cały dzień i nie wiedzieć czemu wzięłam najbardziej lichą parasol jaką miałam, mało tego zachciało mi się wracać na piechotę w deszczu. Gdy dotarłam do domu spodnie miałam mokre do połowy ud. A z butów wodę wylałam. Mimo takich przygód spacerowało mi się całkiem przyjemnie (!), było ciepło i deszcz nie zacinał, poczułam się jakbym znowu była małym dzieckiem, tylko kaloszki by mi się przydały :)


Teraz już wysłucham i jestem gotowa do napisania kolejnego posta, tym razem dotyczyć będzie książki Beaty Pawlikowskiej "Planeta dobrych myśli".
O tej książce chciałam napisać już kilka tygodni temu, jednak w głowie pojawiały się ciągle nowe pomysły, a ten czekał cierpliwie na swoją kolej.


Beata Pawlikowska jest znaną podróżniczką, pisarką i dziennikarką. Prowadzi swoją autorską audycję w Radiu Zet, napisała wiele książek o tematyce podróżniczej, cykl poradników psychologicznych, jest również autorką kursów językowych i rozmówek.


"Planeta dobrych myśli" jest książką wyjątkową, której nie powinno się czytać od pierwszej do ostatniej strony. Dlaczego? Ponieważ książka jest zbiorem złotych myśli, cennych porad, aforyzmów, które wymagają chwili uwagi, głębszego przemyślenia.  Pawlikowska w swojej książce daje nam wskazówki, dzięki którym nasze życie może się zmienić na lepsze. Wśród myśli autorki znajdziemy miejsce na nasze własne przemyślenia, możemy tworzyć swoje planety dobrych myśli.




Książka idealnie się sprawdza, gdy dopadnie nas chandra, chwilowa niemoc czy zwątpienie w sens życia, wystarczy ją otworzyć, wyciszyć się i przeczytać kilka stron, przemyśleć nasze życie. "Planeta ..." nie jest lekiem na całe zło, ale może być pierwszym krokiem do lepszego i szczęśliwszego życia.
Najważniejsze przesłanie płynąca z tej książki to, że jestem Panią swojego życia, tylko ode mnie zależy moje szczęście.


Na koniec muszę jeszcze wspomnieć o niesamowitej szacie graficznej. Już sama okładka zachwyca, jest bardzo kolorowa i pozytywna, a w środku znajdziemy wiele barwnych rysunków i ilustracji do tekstów, wszystkie oczywiście autorstwa Beaty Pawlikowskiej.




Znacie tę książkę?
Czytałyście coś Beaty Pawlikowskiej?

środa, 25 czerwca 2014

Baltic Sand i metoda foliowa

Bardzo lubię lakiery o piaskowym wykończeniu, jednak za ich zmywaniem nie przepadam. Zwykle schodzi mi około 10- 15 minut, dodatkowo bardzo się denerwuje, bo lakier opornie schodzi, czasem muszę zdrapywać resztki brokatu, a błyszczące drobinki są na całych dłoniach. Jest jedna metoda, która może bardzo ułatwić zmywanie piasków i brokatów z paznokci, mam na myśli metodę foliową. Metoda ta ma wielu zwolenników i przeciwników. Ja należę do jej zwolenników.



Zanim przejdę do opisu metody foliowej napiszę kilka słów o pięknym piasku z Lovely. Baltic Sand nr 9 w kolorze niebieskim z dodatkiem srebrnego brokatu na paznokciach prezentuje się wspaniale. Dwie cienkie warstwy wystarczą do idealnego krycia. Pędzelek jest długi i płaski. Lakier schnie bardzo szybko. Po dwóch dniach lakier zaczął ścierać się na końcach. Cena: ok. 9 zł za 8 ml. Dostępny w Rossmannie.

W zmywaniu metodą foliową nie ma nic skomplikowanego. Czego potrzebujemy? Zmywacza, płatków kosmetycznych i folii aluminiowej. Folię tniemy na paski o długości około 10 cm i szerokości około 4 cm, płatki kosmetyczne tniemy na 4 części. Następnie nasączamy wacik i przykładamy do paznokcia, potem owijamy folią aluminiową. Po 5 minutach, tuż przed zdjęciem "opatrunku", poruszamy nim trochę i dopiero ściągamy całość. Jeszcze małe poprawki i nasze paznokcie są idealnie czyste.
Muszę wspomnieć, że skóra wokół paznokci po tym zabiegu jest mocno przesuszona, konieczne jest silne nawilżenie.





Kolejny krok to akcja-regeneracja. Muszę o nie teraz zadbać.


A jak Wy zmywacie piaski i brokaty z paznokci?
Stosujecie metodę foliową?


niedziela, 22 czerwca 2014

W kinie

Dzisiaj przygotowałam dla Was kolejną porcję subiektywnych recenzji filmowych.



Na film "Czarownica" nie miałam ochoty iść, jednak dałam się namówić koleżance, która dobrze się czuje w takiej tematyce filmowej. Twórcy filmu postanowili przedstawić trochę inną wersję znanej baśni o Śpiącej Królewnie. Główną rolę w tej historii odgrywa skrzydlata czarownica o imieniu Diabolina. Poznajemy ją jako miłą i sympatyczną dziewczynkę zamieszkującą magiczną krainę, w której pełni rolę strażniczki. Pewnego dnia do jej ojczyzny trafia zbłąkany chłopiec - Stefan. Między dziećmi rodzi się przyjaźń, która z czasem przeradza się w miłość. Największym marzeniem Stefana jest zostać królem. Postanawia za wszelką cenę osiągnąć swój cel, poświęca miłość i zaufanie, którym obdarzyła go Diabolina. Dotkliwie krzywdzi swoją ukochaną odcinając jej skrzydła. Zdradzona Diabolina postanawia się zemścić na Królu Stefanie.
Zachwyciła mnie w tym filmie Angelina Joli, nie tylko jej świetna gra, ale przede wszystkim uroda. Wygląda w tym filmie zjawiskowo. Piękne czerwone usta, wielkie oczy, przepiękny uśmiech, jasna cera. Wielkie rogi, i mocno uwydatnione kości policzkowe dodają jej trochę grozy. Film oglądałam z przyjemnością, kostiumy dopracowano w najmniejszych szczegółach, stroje Diaboliny z długimi trenami robią wrażenie, a efekty specjalne stoją na wysokim poziomie.
Film z gatunku familijnych, który może spodobać się nie tylko najmłodszym widzom.

Po zwiastunach filmu "Milion sposobów, jak zginąć na dzikim zachodzie" stwierdziłam "muszę obejrzeć ten film". I obejrzałam... niestety.
Albert, główny bohater, jest gapowatym hodowcą owiec. Chociaż mieszka na dzikim zachodzie nie potrafi strzelać i z natury jest bardzo tchórzliwy. Mężczyzna bardzo narzeka na swój los, wie że urodził się w nieodpowiednim miejscu i o niewłaściwej porze, bliżej mu do filozofa niż do typowego cowboy'a, jakby tego było mało, jeszcze rzuciła go dziewczyna. Mężczyzna załamuję się. Z pomocą przychodzi mi tajemnicza nieznajoma, która postanawia nauczyć go strzelać. Ukrywa przed nim fakt, że jej mąż jest najbardziej niebezpiecznym zbirem na dzikim zachodzie, któremu bardzo nie podoba się, ze wokół jego kobiety kręci się inny mężczyzna. Czy Albertowi starczy odwagi by zawalczyć o serce Anny?
Wszystkie najlepsze i najciekawsze sceny znalazły się w zwiastunie. Film niesamowicie się dłużył, momentami humor był na tak niskim poziomie, że nie miałam ochoty nawet na najmniejszy uśmiech.  W pewnej chwili wyłączyłam się, myślami byłam zupełnie gdzieś indziej, chciałam już wyjść z kina, a mojemu Sebastianowi zachciało się spać, długo walczył, żeby nie zasnąć. Główny bohater zamęczył mnie swoimi wywodami filozoficznym, w myślach powtarzałam "przestań już mówić!!!". Z całego filmu najbardziej spodobał mi się wątek związku prawiczka z prostytutką - para idealna ;) Mimo świetnej gry Charlize Theron i  Liam'a Neeson'a cały film okazał się mocno przeciętny.

Jeśli macie ochotę na dobrom komedię polecam "Sąsiadów" z Zackiem Efronem w jednej z głównych ról. Nie przepadam za tym aktorem, ale w tym filmie pozytywnie mnie zaskoczył.  Dobry film!


A dzisiaj ponieważ pogoda pokrzyżowała nam plany wybieramy się do kina na "22 jump street".
Może któraś z Was już widziała ten film?


wtorek, 17 czerwca 2014

D.I.Y lampion

Znowu naszła mnie ochota na wykonanie czegoś własnoręcznie. Inspiracji, zwyczajowo, szukałam w internecie. Wiedziałam, że chce zrobić lampion pasujący kolorystycznie do wystroju mojego pokoju. Pierwotnie miał być wykonany ze zwykłego słoika, jednak pomysł ewoluował i stanęło na tym, że musi to być pojemniczek z pokrywką. Wyruszyłam na zakupy w poszukiwania idealnego szklanego pojemniczka/słoiczka. Długo nie musiałam szukać, to co mnie interesowało znalazłam w osiedlowym sklepie "Po 4 zł". Dokupiłam jeszcze kolorowy żwirek w Pepco, a resztę rzeczy miałam w domu.






Podoba się Wam? :)


środa, 11 czerwca 2014

A dziś na obiad ...

Witajcie w kolejny upalny dzień.  Dobrze, że w domu i pracy mam przyjemnie chłodno. W piątek ma być już chłodniej.

Mam dla Was dwa przepisy na pyszne obiady. Pierwszy to trochę inne placki ziemniaczane, a drugi to bardzo prosty i szybki przepis na sos koperkowy.

Placki ziemniaczane z kiełbasą 

Składniki:
- 1kg ziemniaków
- 300 g kiełbasy
- cebula
- 2 łyżki natki pietruszki
- 2 łyżki sosu sojowego lub przyprawy w płynie "Magi"
- sól, pieprz
- mąk pszenna
- oliwa do smażenia

Do obranych ziemniaków i startych na tarce o grubych oczkach dodajemy pokrojoną cebulę i kiełbasę, pietruszkę, sos sojowy. Wszystko mieszamy i dodajemy mąkę (nie jestem w stanie powiedzieć ile, gdyż zawsze dodaję jej "na oko"). Na koniec doprawiamy solą i pieprzem. Wszystko dokładnie mieszamy i odstawiamy na ok. 15 minut by smaki się przegryzły.
Placki podajemy z ketchupem i sosem czosnkowym.
!!! Po usmażeniu placki należy przełożyć na ręczniki papierowe, w ten sposób pozbędziemy się nadmiaru tłuszczu.





A dziś na obiad miałam ziemniaki z sosem koperkowym i jajkiem. Danie szybkie w przygotowaniu, idealne na upalne dni, gdy człowiek nie ma siły i ochoty długo stać przy palnikach kuchenki.

Składniki:
- 300 ml bulionu
- pęczek koperku
- łyżeczka masła
- dwa ziarenka ziela angielskiego
- liść laurowy
- łyżka sosu sojowego
- 2 łyżki śmietany 18%
- mąka do zaprawieni

Do gotującego się bulionu dodajemy drobno posiekany koperek, liść laurowy i ziele angielskie, masło. By zagęścić sos dodajemy mąki wg uznania. Całość jeszcze raz zagotowujemy, na koniec dodajemy śmietany i wyłączamy ogień.
Na talerz wykładamy ziemniaki i jajko pokrojone na ćwiartki, polewamy sosem.



SMACZNEGO! :D


niedziela, 8 czerwca 2014

Maska Biovax

Maski Biovax zapewne są Wam dobrze znane. Wypróbowałam już kilka ich rodzajów: naturalne oleje, kreatyna + jedwab oraz intensywnie regenerującą maseczkę do włosów  suchych i zniszczonych. Wszystkie okazały się dobre, ale nie zachwycające.
Kilkanaście tygodni temu postanowiłam wziąć się na poważnie za swoje włosy. Zaczęłam bardziej uważnie dobierać kosmetyki do włosów, czytać składy i dokładnie się im przyglądać. W trakcie buszowania po internecie spotkałam się z terminem: "porowatość włosów". Postanowiłam zgłębić temat. Według opisów znalezionych w internecie mam włosy średnioporowate w kierunku wysokoporowatych. Ogólne cechy charakteryzujące ten rodzaj włosów: szybko schną, puszą się, są przesuszone, dotykając wyczuwa się ich chropowatość. Jak sobie z nimi radzić? Przede wszystkim należy postawić na ich olejowanie, nakładać treściwe odżywki, a raz w tygodniu konieczne jest nakładanie maski. Składnikiem niezbędnym w odżywkach czy maskach są proteiny tj. mleczne, roślinne, jedwabne itp.
Wyposażona w niezbędną wiedzę ruszyłam w poszukiwaniu produktów z proteinami. Będąc w Super- Pharm zauważyłam maski z Biovaxu w promocyjnych cenach, wśród nich była maska z proteinami. Nie zastanawiając się zbyt długo poszłam do kasy.


BIOVAX LATTE, Intensywnie Regenerująca Maseczka, odbudowa osłabionych włosów + proteiny mleczne, 250ml, cena (w promocji) 12,99 zł

SKŁAD: AQUA, CETYL ALCOHOL, CETRIMONIUM CHLORIDE, CETEARYL ALCOHOL (AND) CETEARETH - 20, HYDROLYZED MILK PROTEIN (AND) LACTOSE, AMODIMETHICONE, ISOPROPYL MYRISTATE, PRUNUS AMYGDALUS DULCIS (SWEET ALMOND) OIL, ACETYLATED LANOLIN, GLYCERIN, LAWSONIA INERMIS EXTRACT, MEL (HONEY) EXTRACT, GUAR HYDROXYPROPYLTRIMONIUM CHLORIDE, HYDROLYZED SILK, PARFUM, BENZYL ALCOHOL (AND) METHYLCHLOROISOTHIAZOLINONE (AND) METHYLISOTHIAZOLINONE, CITRIC ACID, TRIETHANOLAMINE, HEXYL CINNAMAL, POTASSIUM SORBATE

Od producenta:
Produkty z serii BIOVAX LATTE przeznaczone są do włosów:
-bardzo osłabionych i zniszczonych,
-pozbawionych blasku i szorstkich,
-łamliwych o rozdwajających się końcówkach. 
[...]
Proteiny Mleczne posiadają zdolność naprawiania przerwanych wiązań keratyny, dzięki czemu odbudowują osłabioną i zniszczoną strukturę włosa.
Kompozycja olejku ze Słodkich Migdałów oraz Miodu silnie nawilża, zmiękcza i odżywia włosy, nadając im piękny połysk.
100% ekstrakt z Henny ułatwia aktywnym składnikom wnikanie do wnętrza włosa i jego cebulki.
[...]
Wysoka jakość i skuteczność działania maseczki jest potwierdzona przez Mistrza Europy Fryzjerstwa Artystycznego.

Efekty na włosach:
-mocne, zdrowe włosy,
-zmniejszona łamliwość,
-zadbane, nierozdwojone końcówki,
-jedwabisty połysk.


Maseczkę używam od miesiąca i jestem zachwycona tym, jak działa na moje włosy. 
Maseczkę zamknięto w plastikowym pudełku ze szczelnym zamknięciem. Wyjęcie produktu w pewnym momencie staje się kłopotliwe. Produkt ma konsystencje budyniu i delikatnie pachnie. Mnie ten zapach bardzo odpowiada, jest lekko słodki, trochę śmietankowy i pozostaje na włosach do kolejnego mycia. 
Maseczkę nakładam na mokre włosy, raz dwa razy w tygodniu na 10-20 minut, zależy ile mam czasu rano. Już w trakcie spłukiwania wyczuwam różnice, moje włosy są wygładzone i miękkie. Po wysuszeniu jest jeszcze lepiej. Włosy pięknie błyszczą, nie puszą się, są gładkie i nawilżone. Znacznie łatwiej się układają i są o wiele zdrowsze. Maseczka nie obciąża włosów. 
Biovax to gwarancja BEZPIECZEŃSTWA!
- nie zawiera substancji drażniących:
bez PARABENÓW,
bez SLS (SODIUM LAURYL SULFATE),
bez SLES (SODIUM LAURETH SULFATE),
bez GLICOLU PROPYLENOWEGO.
Do produktu dodano czepek oraz serum wzmacniające (nie ma na zdjęciach).

To najlepszy produkt jaki miałam do tej pory przeznaczony do pielęgnacji włosów!
Polecam!!! :D


A jaka jest Wasza ulubiona maska do włosów?


środa, 4 czerwca 2014

Podsumowanie maja

Przyszedł czas na podsumowanie kolejnego miesiąca. Nie omieszkam znów wspomnieć, że dni zbyt szybko mijają. Trochę się działo u mnie w maju, najważniejsze- dowiedziałam się, że będę miała przedłużoną umowę w pracy! Cieszę się bardzo, bo to już będzie umowa na stałe :) Poza tym miałam imieniny i były prezenty, szalałam na promocjach w drogeriach, a każdą wolną chwilę wykorzystywałam na relaks i ... granie. Już dawno żadna gra tak mnie nie wciągnęła jak Farm Heroes. Grałam czekając na przystanku potem jadąc do pracy, stojąc w kolejce i jeszcze tuż przed snem. To już uzależnienie ;)

Ulubieńcy:



Isana, Olejek pod prysznic, 200 ml - zachęcona wieloma pozytywnymi opiniami skusiłam się na zakup tego olejku i nie żałuję. Olejek ma konsystencję rzadkiego płynu, może nawet jest zbyt rzadki, mnie to jednak nie przeszkadza. Pachnie delikatnie, ale bardzo specyficznie i nie jest to zbyt piękny zapach. Delikatnie się pieni. Moja skóra po umyciu tym olejkiem jest miękka i delikatna, a efekt nawilżonej skóry jest długotrwały. Bardzo dobry produkt w niskiej cenie (4,99 zł). Polecam.


Zrób sobie Krem, Organiczne/ Rafinowane Masło Shea, 40 g.  W tym małym i niezbyt ciekawym opakowaniu ukrywa się niesamowity i naturalny produkt pielęgnacyjny, świetnie nawilża, nie podrażnia, nadaje się do każdego rodzaju skóry. Masło nie ma zapachu. Największym minusem jest konsystencja, ciężko się je wydobywa z opakowania. Masełko jest bardzo twarde i grudkowate, ale w kontakcie ze skóra szybko się rozpuszcza i łatwo rozprowadza. Produkt pozostawia tłusty film i wolno się wchłania. Masło stosuje jako balsam na całe ciało. Kolejnym razem kupię większe opakowanie. Również polecam.


Mexx, Fly High Woman, 20 ml - kocham ten zapach!!!  Oto, co znalazłam na Wizażu:
MEXX Fly High to fascynacja wszystkimi drobnymi rzeczami, jakie przynosi życie. Zapach dla osób pozytywnie usposobionych, których codzienne radości potrafią wprowadzić w stan euforii. Ich serca biją szybko, a spontaniczna chęć zabawy rośnie na potęgę!
MEXX Fly High jest jak cudowne optymistyczne uczucie. Dynamiczny charakter zapachu powoduje, że swobodnie unosisz się nad ziemią i przyjmujesz życie takim, jakie jest. Pozwala obudzić Ci się beztrosko z rana z pełnym przekonaniem, że dziś jest właśnie twój dzień...

Ten zapach i opis idealnie pasują do mnie, taka właśnie jestem. Zapach jest świeży, orzeźwiający i lekko słodki, ale nie duszący. Główne nuty zapachowe to m.in. czerwona porzeczka, arbuz, róża, bez, yuzu. Zapach idelany na ciepłe letnie dni i nie tylko.


Na koniec lakier do paznokci. Wibo, Extreme Nails, nr 400. To nie jest zwykły biały lakier, gdyż zawiera maleńkie drobinki fioletowo-złote. Pięknie się mienią w słońcu. Nie do końca udało mi się na zdjęciach uchwycić ten efekt. Szkoda :( Lakier całkiem dobrze kryje, ale i tak do osiągnięcia idealnego krycia potrzeba trzech warstw.






I  jeszcze trochę zdjęć z maja:


Turniej rycerski-  dziewczyna w czarnym płaszczyku z mieczem to ja ;)

Domowe kino

Spacer nad zalewem

Konwalie zebrane przez mojego Sebastiana

Nowości książkowe

Koleżanka w subtelny sposób przypomniała mi o swoich imieninach ;) Rysunki mojego autorstwa ;)

Majowe uzależnienia- gra Farm Heroes i czekolada Milka :)

Dzień Matki i obowiązkowe ciasto z truskawkami

Kartka imieninowa wykonana własnoręcznie przez koleżankę z pracy plus kolczyki sówki

Chwila relaksu



A jak Wam minął maj?