poniedziałek, 3 lutego 2014

Pod Mocnym Aniołem

Chciałam się z Wami podzielić moimi wrażeniami po obejrzeniu filmu W. Smarzowskiego "Pod Mocnym Aniołem".

"Pod Mocnym Aniołem" opowiada historię Jerzego, pisarza, który poznaje młodą studentkę i postanawia zerwać z nałogiem, jest alkoholikiem. To już kolejna taka próba, można powiedzieć, że jest recydywistą. Po każdym odbytym odwyku, pierwsze co robi ,to idzie do baru napić się. Wpada w błędne koło.

Po zakończonej projekcji tego filmu pierwsze słowa jakie mi przyszły do głowy to: mocny, dramat, niesamowicie realistyczny i nigdy więcej.
To, co zostało pokazane w filmie, świat alkoholików, po prostu mnie przeraził i pozostawił niesmak. Nie spodziewałam się takiego efektu. Wiedziałam, że to nie będzie przyjemny film, czy miła komedia idealna na niedzielne popołudnie. Ale to, co zobaczyłam, przekroczyło moje najśmielsze oczekiwania. "Pod Mocnym Aniołem" to dwie godziny patrzenia na ludzi, dla których celem w życiu jest picie alkoholu, ci ludzie nie zdają sobie sprawy, że są na dnie, a pijaństwo obdziera ich z człowieczeństwa. Niektóre sceny są po prostu obrzydliwe, w szczegóły wdawać się nie będę. Przeczytałam, że ten film ukazuję brutalną prawdę o Polsce i Polakach. Mam nadzieję, że aż tak źle nie jest. Największym plusem filmu jest niesamowita gra aktorska. Zachwycił mnie odtwórca głównej roli, Robert Więckiewicz, momentami miałam wrażenie, że faktycznie jest "mocno wcięty".
Film zrobił na mnie ogromne wrażenie, nie wiem czy dobre, ale na długo zostanie w mojej pamięci. Jeżeli szukacie mocnych wrażeń, to polecam. Ten, kto oglądał chociaż jeden film Smarzowskiego, ten wie czego można się spodziewać.

6 komentarzy:

  1. Moje wrażenia podobne. Byliśmy za znajomymi w kinie na tym i nie tylko - my dziewczyny- czułyśmy niesmak. Chłopaki też się pod tym podpisali. No ale cóż taki już styl Smarzowskiego..

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To, co zobaczyłam popsuło mi humor na resztę dnia. Nigdy więcej tego filmu nie obejrzę. Ale do Smarzowskiego jeszcze się nie zraziłam, mam ochotę obejrzeć "Różę".

      Usuń
  2. To chyba nie film dla mnie... generalnie nie przepadam za polskimi filmami i po obejrzeniu "Baby blues" czułam taki niesmak, że na dobre obrzydziło mi polskie filmy, starające się poruszać jakiś problem..

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Takie kino jest zbyt ciężkie dla mnie. To trochę dziwne, bo np amerykańskie filmy, gdzie pojawia się problem narkomanii, alkoholizmu itp, aż takiego piętna na mnie nie odciskają.

      Usuń
  3. Miałam okazję być na enemefie z filmami Smarzowskiego i początkowo na sali dało się słyszeć jakieś śmiechy i chichy, wraz z upływem czasu było coraz ciszej...mnie ten film zszokował i pierwsza myśl po jego obejrzeniu - mocne.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie dałabym rady obejrzeć kilku filmów Smarzowskiego pod rząd. Jego filmy są zbyt ciężkie.

      Usuń