poniedziałek, 29 grudnia 2014

Czas podsumowań

Wielkimi krokami zbliża się koniec roku. Nadszedł czas na podsumowanie. Tak się składa, że kilka dni temu, dokładnie 25 grudnia, minął rok od opublikowania pierwszego posta na tym blogu. Chyba sama do końca nie mogę w to uwierzyć. Spełniłam swoje wielkie marzenie. Bardzo się bałam, że nikt tutaj nie będzie zaglądać, a tu taka niespodzianka. Dziękuję wszystkim moim Czytelniczkom, każdy komentarz motywuje mnie do działania. Póki będziecie tu zaglądać, będę dla Was pisać, sprawia mi to ogromną radość.

Postaram się jeszcze lepiej prowadzić bloga, dodawać ciekawe posty i zaglądać do Was jeszcze częściej. Przed Świętami, blog doczekał się małej metamorfozy. Z Waszych komentarzy wynika, że decyzja o zmianie tła była słuszna.
Ostatnio zaczęłam eksperymentuje z programem picmonkey . Wyszłam z założenia, że sobie nie poradzę z jego obsługą. Jak zwykle, nie doceniłam swoich umiejętności. Przecież to takie proste ;) Świetnie się bawię edytując zdjęcia, a nawet sama "tworze" grafiki. Jak niewiele potrzeba mi do szczęścia!



To był dobry rok!

Najpopularniejsze posty:

1. Zorganizuj się - czyli organizer D.I.Y.
2. Promocja w Rossmannie
3. Co nowego ? 


Rekord odwiedzin bloga padł w listopadzie 2014.
Liczba wyświetleń: 2 830
A najmniej osób zajrzało na bloga w lipcu 2014.


Łączna liczba komentarzy: 1994




To już ostatni post w tym roku.
Nie pozostaje mi nić innego, jak złożyć Wam życzenia noworoczne :)


Kochane, życzę Wam 

wielu sukcesów, odważnych marzeń,
mądrych decyzji, satysfakcji, spokoju
i pomyślności na cały nadchodzący 2015 rok !



Pozdrawiam Serdecznie :*

środa, 24 grudnia 2014

Wesołych Świąt

Moi Drodzy !





Jest taki czas, co łzy w śmiech zmienia,jest taka moc, co smutek w radość przemienia,jest taka siła, co spełnia marzenia…To właśnie magia Świąt Bożego Narodzenia.



niedziela, 21 grudnia 2014

Świąteczne historie

Gdy już wszystkie kąty zostaną sprzątnięte. Gdy potrawy świąteczne wypełnią po brzegi lodówkę. Gdy prezenty zostaną pięknie zapakowane, nadejdzie czas na błogie lenistwo. Być może któraś z Was sięgnie wtedy po książkę. Jaką? Może taką opowiadającą ciekawą świąteczną historię?



Przygotowałam dla Was trzy recenzje. Pierwsze dwie książki poleciłam mi Pani Ewa, znajoma bibliotekarka, a trzecią dostałam dwa lata temu od Narzeczonego.


Strajk na Boże Narodzenie to niesamowicie dowcipna i dobrze napisana książka. Czytając ją często śmiałam się na głos. Myślą przewodnią powieści jest walka płci. Przyjaciółki z klubu robótek ręcznych buntują się, mają dosyć organizowania świąt dla swoich rodzin. Czują się niedocenione przez swoich mężów. Dlatego postanawiają, że tegoroczne święta zostaną przygotowane przez panów, albo nie odbędą się wcale.  Mężowie podejmują wyzwanie, uważają że organizacja świątecznej imprezy to pikuś. No cóż... nie wiedzą jak bardzo się mylą, okazuje się bowiem, że ubranie choinki to już jest nie lada wyzwanie, że o upieczeniu ciastek nie wspomnę.
Ta książka, to absolutny strzał w dziesiątkę! Jest niesamowita i przezabawna, dialogi między małżonkami to mistrzostwo.


Kolejną książką, którą chciałabym Wam polecić jest powieść Annie Sanders  Święta, święta... Poznajemy losy kilku osób, każda na swój sposób przygotowuje się do świąt, a ich losy przeplatają się wzajemnie. Mamy dwudziestokilkuletnią Holly, która nie potrafi pogodzić się ze śmiercią matki i zaakceptować nowej ukochanej swego ojca, Carol, która z trudem łączy rolę matki i redaktor naczelnej podupadającego czasopisma dla kobiet. Jest i Beth, przed nią pierwsze wspólne święta z nową rodziną, chce by wszystko wypadło idealnie.
Ta powieść to dowód na to, że święta to naprawdę magiczny czas, i że nigdy nie możemy być pewni tego, co nas jeszcze spotka w życiu.
Książka nawiązuje trochę fabułą do filmów: To własnie miłość oraz Listy do M.


Przeczytałam już wiele książek Richarda P. Evansa. Łączy je jedno, zmuszają czytelnika do refleksji.
A temat Bożego Narodzenia pojawił się już kilka razy w jego dziełach. Szczególnie polecam powieść Stokrotki w śniegu. To współczesna Opowieść wigilia. Książkę polecała Dorota Wellman.

Najcenniejszy dar książeczka niewielkich rozmiarów idealna na bożonarodzeniowy wieczór. Właściwie można potraktować to jak swego rodzaju przypowieść, przypomnienie o tym co w życiu jest najistotniejsze.
Głównym bohaterem jest Richard, który wraz z żoną i dzieckiem przeprowadza się do domu starszej pani. W zamian za opiekę, dostają dach nad głową. To głównie żona opiekuje się staruszka, a Richard rozkręca własny interes. Mężczyzna coraz więcej czasu spędza w pracy, zaczyna zaniedbywać rodzinę. Czy w porę zorientuje się, że przez swoje zachowanie może stracić swój najcenniejszy dar?

P.S. Kupiłam w biedronce cudownie pachnącą jabłkiem i cynamonem świeczkę. Oczywiście musiałam ją przyozdobić ;)


Czytałyście, którąś z tych książek? 
Możecie coś polecić?


sobota, 20 grudnia 2014

Zmiana wyglądu bloga

Właściwie to nigdy nie byłam w pełni zadowolona z wyglądu mojego bloga. Chciałam by było kolorowo, ale chyba przesadziłam ;) Zbierałam się kilka miesięcy, by wprowadzić zmiany. Teraz postawiłam na bardziej stonowane kolory, które nie będą Ci tak kłócić ze zdjęciami pojawiającymi się na blogu. 
Tego dnia, nie planowałam szaleć z wyglądem bloga, po prostu usiadłam do komputera by przejrzeć Wasze blogi. To był impuls. Poszukałam darmowych tapet na bloga i trafiłam na bloga My Pink Plum. Znalazłam czego szukałam, tapetę w delikatnych pastelowych kolorach. Poza tapetą zmieniałam jeszcze kolor tytułu  bloga i postów oraz krój czcionek. Coś dodałam, coś odjęłam. Pomyślę jeszcze o zrobieniu ciekawego nagłówka. 


O uwiecznieniu dawnego wyglądu bloga pomyślałam dopiero w trakcie zmian ;)

I jak Wam się podobają zmiany wprowadzone na blogu?

poniedziałek, 15 grudnia 2014

Świąteczne D.I.Y

Ostanie dni minęły mi bardzo przyjemnie. Najpierw szukałam inspiracji w sieci na świąteczne D.I.Y.Później, biegałam po sklepach w poszukiwaniach odpowiednich materiałów (wstążek, cekinów, itp.). Potem usiadłam na spokojnie w domu i zaczęłam kleić, szyć, wycinać.  Po tygodniu pracy misję "Świąteczne D.I.Y" uważam za zakończoną pomyślnie.
Jestem bardzo zadowolona z efektów swojej pracy. Część tego, co zrobiłam trafi do najbliższych. Mam nadzieję, że się ucieszą z takich upominków.


Nie jestem pewna, co jest prezentem, czy sam słoiczek, czy słodkości w nim zamknięte ;)

Z miłości do książek zniszczyłam Harlekina ;)




Pamiętacie świece w jesiennym klimacie? Trochę ja zmodyfikowałam.


A jak Wasze świąteczne DIY?
Planujecie wykonać coś własnoręcznie?

Teraz będę mogła spokojnie wziąć się za sprzątanie, chociaż po głowie chodzi mi jeszcze cynamonowy świecznik ;)

sobota, 13 grudnia 2014

Listopad w zdjęciach + nominacja do LBA + 7 faktów o mnie

We wspomnieniach wracam do słonecznych dni listopada, niestety ostatnio słońca jak na lekarstwo. A że jestem uzależniona od słońca cierpię z powodu jego braku.
W ostatnich dniach listopada i pierwszych grudnia nie byłam zbyt aktywna na swoim blogu, nie udzielałam się również na Waszych blogach. Powód? Problemy w pracy. I chociaż nie chcę przenosić tych problemów na życie osobiste, to nie potrafię się od nich całkowicie odciąć. Pozostaje mi wierzyć, że po nowym roku wszystko się ustabilizuje i wyjaśni.

W pierwszej części wpisu chciałabym się podzielić z Wami zdjęciami z listopada. 

Jesienny chillout

Wycieczka do Kazimierza Dolnego

Czy to na pewno listopad? Krótkie rękawki, lekkie bluzeczki i sweterki. Pogoda 11 listopada zaskoczyła wszystkich, którzy wybrali się do Kazimierza, stopniowo pozbywaliśmy się kolejnych warstw ubrań.



Jesień w tym roku: było ciepło, słonecznie i kolorowo.

Wspaniały wschód słońca.

Zachód równie piękny.
P.S. Nie wiem, jak Wy, ale ja widzę, wielkiego smoka z ogromnymi skrzydłami.
Niemałe zaskoczenie, kwitnąca róża w środku listopada.

Serce boli, gdy widzę jedną z najpiękniejszych kamienic opuszczoną i niszczejącą.

Absolutny hit listopada, zupa krem z groszku z grzankami ziołowymi  :)

Niedzielny wypasiony obiad, a na talerzu m.in. kotlet de volaille wg Michela Moron Klik

Czas na drugą część postu.
Zostałam nominowana przez Ensorcelee Mija z bloga my-blueberry-life do LBA. Dziękuję za nominację. Chciałam już wcześniej odpowiedzieć na Twoje pytania, ale cóż nie było mi to dane ;)

1. Miejsce, w którym chciałabyś/chciałbyś mieszkać?
Gdybym miała wybrać dowolne miejsce na świece byłyby to Rzym lub Toskania.

2. Pies czy kot?
Koty lubię u kogoś, a psa chciałabym mieć u siebie.

3. Twoja szklanka jest zawsze po połowy pełna czy do połowy pusta?
Chociaż czasem bywa ciężko, to staram się widzieć szklankę do połowy pełną, a nawet przekonuję sama siebie, że przecież widzę szklankę prawie całą pełną. Mam chyba omamy wzrokowe ;)

4. Książka, którą czytałaś/czytałeś więcej niż raz?
Pierwsza to Oskar i pani Róża, kolejna to Pan Ibrahim i kwiaty Koranu, a trzecia to Szalone życie Rudolfa, wystarczy, że przeczytam kilka fragmentów i momentalnie poprawia mi się humor.

5. Ulubiona forma aktywności fizycznej?
Dłuuuugie spacery, jazda na rowerze, łyżwy.

6. Film, który polecasz każdemu?
Hmmm ... Jasminum. Chociaż wiem, że nie spodoba się każdemu. 

7. Czym jest dla Ciebie szczęście?
Szczęściem jest dla mnie to, że mogę marzyć i że mogę spełniać te marzenia. A już niedługo spęłnię swoje kolejne wielkie marzenie. 

8. Ulubiony język obcy?
Chyba hiszpański.

9. Twój przepis na udane wakacje?
Kilka dni spędzonych na górskich szlakach lub na spacerach brzegiem morza w miłym towarzystwie.

10. Co sprawia, że nabierasz chęci do działania?
Działam, gdy wiem, że walczę o własne szczęście.

11. A teraz tak bardzo szczerze: ile własnych nieprzeczytanych książek masz na półkach? ;)
Już liczę, 1, 2, 3, 4, 5, 6 ..... około 20 ;)

A teraz 7 faktów o mnie.

1. Jestem leworęczna. Czasem bardzo utrudnia mi to życie

2. Marzę o podróży do Włoch. Chciałabym zwiedzić w szczególności Rzym i Wenecję.

3. Kiedyś bardzo nie lubiłam czytać książek. Zaczęłam dopiero przed maturą, zamiast uczyć się do egzaminów zaczytywałam się w książkach Izabeli Sowy i kryminałach Agathy Christie. Wtedy też przeczytałam Życie Pi Yanna Martela. 

4. Mam starszego o 3 lata brata.

5. W mojej szafie nie znajdziecie ani jednej spódnicy, spodni rurek, legginsów. 

6. Bardzo lubię mięsne potrawy. Dzień bez mięsa to dzień stracony ;)

7. Mam problem z piciem. Spokojnie, nie chodzi o uzależnieniem od alkoholu ;) Chodzi mi o nawadnianie organizmu. Czasem na koniec dnia zdaje sobie sprawę, że wypiłam jedynie szklankę wody przez cały dzień. A wypicie 1,5 litra wody graniczy u mnie z cudem.

8. Boje się komputerów. Wgranie nowego programu wywołuje u mnie panikę, nawet zmiany w ustawieniach  są dla mnie problemem. P.S. Kiedyś wybuchł mi monitor ;)



A jak Wam minął Listopad?


niedziela, 7 grudnia 2014

Mgiełka od Marion - Termoochrona

Witajcie :)
Byłyście grzeczne w tym roku?  Mikołaj o Was nie zapomniał ;)

Niedługo minie rok, od momentu w którym postanowiłam zawalczyć o piękne i zdrowe włosy. Przede wszystkich postanowiłam ograniczyć ich prostowanie. Kiedyś prostowałam je praktycznie każdego dnia, teraz raz- dwa razy w miesiącu. Wydaje mi się, że zaczęłam lepiej dobierać kosmetyki do ich pielęgnacji. Gdy przypomnę sobie jak wyglądały moje włosy rok temu, a jak teraz różnica jest ogromna.

Włosy myję, co dwa dni, rano przed pracą. Z prostowania zrezygnowałam, ale muszę je wysuszyć suszarką i wymodelować. Wysoka temperatura negatywnie wpływa na włosy, stają się suche, bez połysku, mniej sprężyste, szybciej się łamią. Dlatego warto je w jakiś sposób zabezpieczyć. Mój wybór padł na mgiełkę od firmy Marion.

Marion, Termoochrona, Mgiełka chroniąca włosy przed działaniem wysokiej temperatury, 130 ml, cena ok. 8 zł



Od producenta:
Mgiełka bez spłukiwania stworzona została specjalnie do ochrony włosów narażonych na działanie wysokiej temperatury podczas używania suszarki, prostownicy lub lokówki. Unikalna formuła zawiera kopolimery, które pozostawiają na włosach specjalny film zabezpieczający włosy przed wysuszeniem, dzięki czemu stają się one mocniejsze, sprężyste i są łatwiejsze do modelowania.
- włosy są miękkie i elastyczne
- nadaje im zdrowy wygląd i aksamitny połysk
- zapobiega puszeniu i elektryzowaniu się włosów.
Aby wzmocnić termoochronne działanie , stosować wraz z mleczkiem chroniącym włosy przed działaniem wysokiej temperatury z serii termo-ochrona.


Skład:
Aqua, Sodium Laneth-40 Maleate/Styrene Sulfonate Copolymer, Glycerin, Cetrimonium Chloride, Trimethylsilylamodimethic one (And) C11-15 (And) Pareth-5 (And) C11-15 Pareth-9, Propylene Glycol, PEG - 12 Dimethicone, PEG - 40 Hydrogenated Castor Oil, Cocamidopropyl Betaine, Panthenol, Parfum, Benzyl Alcohol (And) Methylchloroisothiazolino ne (And) Methylisothiazolinone, Citric Acid, Triethanolamine, Hexyl Cinnamal, Alpha-Isomethyl Ionone, Coumarin.


Produkt został zamknięty w plastikowej nieprzeźroczystej buteleczce z atomizerem. Rozpylacz nie zacina się. Buteleczka wygodnie układa się w dłoni. 
Mgiełki używam od ponad dwóch miesięcy, prawie po każdym umyciu włosów. Produkt rozpylam na mokre włosy mniej więcej od połowy ich długości (nie spłukuję), ponieważ moje włosy są najbardziej suche przy końcach i wymagają szczególnego traktowania oraz ochrony.
Zapach bardzo mi się podoba, jest dość intensywny, to już nie wszystkim może się spodobać i utrzymuje się na włosach długo. 

Po wysuszeniu włosy bardzo się błyszczą, nie są posklejane, są sypkie, miłe w dotyku. Łatwiej się układają, są bardziej elastyczne. Efekty są widoczne również następnego dnia. 
Dwa miesiące temu zauważyłam, że włosy zaczęły się rozdwajać na końcach. Nie wiem, czy to dzięki tej mgiełce, ale przestało ich przybywać. 
Gdy rozpyliłam mgiełkę na całe włosy, niestety znacznie szybciej się przetłuściły. Dlatego stosuję ten produkt od połowy długości włosów.
Po dwóch miesiącach stosowania kosmetyku w buteleczce zostało mi około 1/3 płynu.
Jeżeli używacie prostownicy lub lokówki, mgiełkę należy rozpylić na suche włosy.

Jestem pewna, że kupię ten produkt ponownie.


Czy stosujecie jakiś kosmetyk zapobiegający działaniu wysokiej temperatury?


niedziela, 23 listopada 2014

D.I.Y- świeca w jesiennym klimacie

Póki jeszcze całkiem nie zalała Nas fala świątecznych ozdób, udekorowanych choinek, lampek i czekoladowych mikołajków, cieszmy się z jesieni. W prosty i mega szybki sposób ozdobiłam świecę, która idealnie komponuje się z otaczającą Nas aurą. A gdy przyjdzie zima, liście można zamienić na szyszki i jedlinę, a i laska cynamonu się przyda :)



Niezastąpiona taśma dwustronna ;)



A u Was w domach jeszcze jesień, czy już powoli nastrajacie się na nadchodzące Święta ?


sobota, 22 listopada 2014

(Tylko) Kilka nowości

Promocja w Rossmannie zakończona. Nie zaszalałam zbytnio. Kupiłam to, co potrzebne, plus to co mniej potrzebne czyli lakiery do paznokci. Niedawno musiałam znaleźć nowe dla nich miejsce, bo mam ich zbyt wiele. Ładnie je poustawiałam wg kolorów i znowu brakuje mi miejsca. Powinnam mieć już szlaban na zakup nowych lakierów.
Poza lakierami skusiłam się na słynny w całej blogosferze tusz do rzęs Lovely Curling Pump Up oraz podkład Mabelline Affinimat. Długo krążyłam między regałami i szukałam odpowiedniego odcienia. Akurat nie było ludzi w sklepie więc mogłam na spokojnie wybierać i przebierać. Dokonałam świetnego wyboru. 
Zdecydowałam się jeszcze na zakup pomadki z Wibo nr 3, to dosyć intensywny róż. Chyba pomadki Wibo Eliksir zostały wycofane, a w ich miejsce wprowadzono nowe Wibo Glossy Temptation. Wiecie coś na ten temat?




Poza kolorówką kupiłam jeszcze kilka innych kosmetyków.
Z wyborem żelu pod prysznic zawsze mam problem bo nie mogę zdecydować się na zapach, tym razem wybrałam żel z Isany. Jest bardzo tani i ładnie pachnie.
Zimą nie może u mnie zabraknąć kremu do rąk z mocznikiem. Bardzo intensywnie nawilża i chroni dłonie przed negatywnym działaniem niskich temperatur.
Jak już krem do rąk z mocznikiem to i balsam do ciała z mocznikiem serii Isana Med . Nigdy go wcześniej nie miałam.
Postanowiłam wypróbować również bloker z Ziaji. Na razie mogę powiedzieć, że szczypie jak diabli ;)





Zdecydowałyście się skorzystać z promocji w Rossmannie?


czwartek, 13 listopada 2014

Śniadanie mistrzów - tosty francuskie

Dzień wolny zaczęłam od przepysznego śniadanka, by mieć siłę i energię na całe szczegółowo zaplanowane przedpołudnie.  Tak chyba smakuje niebo ;) Dzień się udał, co zaplanowałam to zrealizowałam.



Do wykonania tostów potrzebujemy:

- chleb tostowy
- ser zółty
- dowolna wędlina
u mnie to była polędwica sopocka
- kilka pieczarek
- jajko
- olej do smażenia
- sól, pieprz



Przygotowanie zaczynamy od obrania, umycia i pokrojenia pieczarek. Pieczarki smażymy na odrobinie oleju i odsączamy na ręczniku papierowym.
Na jednej kromce chleba kładziemy plasterek sera, wędliny, pieczarki i znowu ser, przykrywamy drugą kromką chleba. Tost obtaczamy w roztrzepanym posolonym i popieprzonym jajku. Kładziemy na patelnię i delikatnie dociskamy kromki do siebie.


Gdy tost się zarumieni przewracamy go na drugą stronę i znowu je dociskamy. Możemy chwilę smażyć pod przykryciem, ser się lepiej rozpuści i wszystko lepiej się połączy.

Mnie najlepiej smakują te tosty z sosem czosnkowej własnej roboty.


Smacznego!!!



Zrobiłam się głodna, idę coś zjeść ;)


A Wy, co lubicie zjeść na śniadanie?


poniedziałek, 10 listopada 2014

Zorganizuj się - czyli organizer D.I.Y.

Czy to w księgarniach, sklepach papierniczych, czy też jako dodatki do gazet pojawił się już kalendarze na przyszły rok. Kuszą kolorowymi okładkami i różnorodną wielkością. Jest w czym wybierać. Alternatywą dla kupnych kalendarzy może być kalendarz/ organizer wykonany samodzielnie.

Przeglądając blog Aliny z designyourlife.pl natknęłam się na post, w którym to autorka prezentowała zaprojektowany przez siebie kalendarz/ organizer. Zachwyciłam się. Alina nie dość, że wykonała świetną pracę to jeszcze udostępniła za free grafiki, które czytelnicy jej bloga mogą sobie pobrać i wydrukować. Każda kartka to jeden dzień, na której znajdziemy
- pasek na datę (wpisujemy odręcznie)
-godzinową rozpiskę planu dnia
- miejsce na sprawy priorytetowe
- wiadomość/ telefony
- jadłospis
- miejsce na notatki
- i to co najważniejsze: miejsce na zapiski dotyczące bloga!




Tutaj link do posta na blogu Aliny http://designyourlife.pl/diy/diy-organizer-kalendarz-do-wydrukowania-czyli-jak-sie-zorganizowac/



Alina prowadzi sprzedaż swoich kalendarzy, ale jak ktoś chce może sam, na własną rękę sobie taki wydrukować i nadać mu osobisty charakter.

Moje magiczne pudełko, w którym chowam wszystkie wstążki, nożyczki, kolorowe kartki, taśmy, ozdobne dziurkacze, kolorowe filce, guziki, piórka i wszystko inne, co jeszcze może się kiedyś przydać ;)
Zaczęłam od pobrania grafiki. Od razu mówię, nie jestem specem od komputerów, programów i w ogóle. Robiłam to trochę na "chłopski rozum". Grafikę wkleiłam w Worda. Zmieściłam cztery obrazki na stronie, trochę mi zeszło z ustawianiem marginesów itp. Drukowałam dwustronnie. Na próbę zrobiłam kalendarz na 3 miesiące. Gdy pocięłam strony, dołączyłam okładkę oraz kilka czystych kartek na notatki i udałam się do punktu ksero by to wszytko razem połączyć, zbindować. Za zbindowanie zapłaciłam 2 zł. Niestety, pan źle dobrał bindę. Powinna być większa, wtedy wygodniej by się organizer otwierało i przewracało kartki. Na koniec, trochę przyozdobiłam mój nowy organizer oraz wkleiłam kalendarze na rok 2014 i 2015.
Trochę "zabawy" z tym było, nie wszytko wyszło równo, ale jestem zadowolona z efektu końcowego :)









Wybaczcie jakość zdjęć, ale mój aparat szaleje przy sztucznym świetle, każde zdjęcie inne :(

Zajrzyjcie koniecznie na blog Aliny :) Obserwuję jej bloga od prawie dwóch lat, zawsze znajdę tam coś ciekawego :)

Dziękuję za wszystkie komentarze pozostawione pod postem "Październik w zdjęciach" :D:D:D

Mam już kolejne D.I.Y. dla Was, tym razem będzie to pomysł na świeczkę w jesiennym klimacie :)

Zapraszam i życzę dużo leniuchowania 11 listopada ;)